wtorek, 31 sierpień 2010 22:45

Dym w Moskwie

Napisał

Od czasu, kiedy prawie dwieście lat temu Napoleon Bonaparte musiał na skutek pożaru uchodzić z Moskwy, takich dymów w metropolii tej jeszcze nie było. Na skutek panujących w sierpniu długotrwałych upałów i temperatury w granicach 40 stopni Celsjusza wysychają otaczające stolicę Rosji bagna i torfy. Tak jak wszystko w Rosji jest nieogarnięte, tak i przestrzeń tych wyschniętych torfowisk w otoczeniu miasta wynosi około 120 tysięcy kilometrów kwadratowych! To trochę więcej niż jedna trzecia część powierzchni Polski. Akcją gaszenia zajęci są najwyżsi dostojnicy rosyjskiego państwa.

 

Sprawa wygląda poważnie. Ta powaga wiąże się z coraz większym przekonaniem fachowców, że ugaszenie tych pożarów będzie niezwykle trudne, a być może, że przez wiele miesięcy jeszcze niemożliwe. Wszystko wskazuje na to, że ich kresem będzie dopiero śnieżna zima. Gruba warstwa białego puchu zasili w wodę gorące podłoże oraz odetnie dostęp tlenu do stale tlącej się pod powierzchnią wysuszonej roślinności.

Torfy

Od czasów wczesnego średniowiecza rozbudowywano Moskwę kosztem osuszanych wokoło błot i bagien znajdujących się w centralnej części Niżu Wschodnioeuropejskiego. Tysiąc lat ich zagospodarowywania wywarło efekt regionalnego obniżenia zwierciadła wody. Szczególnie miasto zaczęło rozbudowywać się w dwudziestym wieku, dochodząc do wielkości ok. 15-milionowej aglomeracji miejskiej. Dotąd, dokąd w ramach umiarkowanego klimatu opady pozwalały na stałe zasilanie wyschniętej warstwy torfów w wilgoć, nie było większych kłopotów. Jednak ostatnie zaburzenia klimatyczne w Europie i na świecie dały o sobie znać również w Moskwie. Zwierciadło wody uległo tak wielkiemu obniżeniu, że normalne do około pół metra podsiąkanie i drugie tyle jeszcze wilgotnego torfu stało się suche jak pieprz. W tej sytuacji każda iskra, każda porzucona butelka stawała się soczewką zapalającą ściółkę. Być może, zapłon był spowodowany pozostawionym ogniskiem, porzuconym niedopałkiem papierosa itp., wydarzeniem losowym. Pożar początkowo rozprzestrzeniający się na powierzchni lasów, wysuszonych łąk i zagajników, zaczął schodzić w głąb ziemi. Wobec ograniczonego dostępu tlenu do blisko dwumetrowej grubości torfu zaczął się on tlić, wydzielając ogromne ilości dymu. Ten właśnie coraz gęstszy dym spowija miasto i całą przyległą do niego aglomerację.

(...)

Wyświetlony 1542 razy
Więcej w tej kategorii: « Wódeczka Rassija Top Secret America »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.