poniedziałek, 31 październik 2011 20:29

Za granicą wydmuszka, w kraju potęga

Napisał

Rozmowa z dr. Sławomirem Cenckiewiczem, autorem książki Długie ramię Moskwy

Panie doktorze, czy ?długie ramię Moskwy? już uschło?

Na pewno w dużej części uschło, takim przełomem była bez wątpienia likwidacja Wojskowych Służb Informacyjnych w 2006 roku. Środowisko, które przez kilkanaście lat było w wolnej Polsce bardzo skonsolidowane i mogło w takim stanie funkcjonować w ramach struktury państwowej, bez należytej kontroli i mocno zautonomizowane nawet względem MON, zostało w dużej mierze rozbite i znalazło się w olbrzymiej większości poza strukturami życia państwowego. Patrząc przez ten pryzmat, nie jest ono już tak silne, jak przed tym czasem, aczkolwiek wciąż widać lobbystyczne działania tych ludzi. Wskazałbym na wielce symboliczną ustawę deubekizacyjną, która pokazuje siłę ich wpływów. Odbiera ona część praw emerytalnych byłym oficerom tajnych służb cywilnych PRL, głównie SB, ale również ludziom wywiadu z Departamentu I MSW. Nie obejmuje ona jednak bezpieki wojskowej, czyli pracowników kontrwywiadu wojskowego z Głównego Zarządu Informacji i Wojskowej Służby Wewnętrznej i oficerów wywiadu wojskowego, wywodzących się z Zarządu II Sztabu Generalnego.

 

Czy po likwidacji i weryfikacji WSI, po publikacji raportu Antoniego Macierewicza możliwa jest reaktywacja tych służb w ich dawnym kształcie?

Wielkim sukcesem tego środowiska jest medialne unieważnienie raportu z weryfikacji likwidacji WSI. W moim przekonaniu jednak nie da się już odtworzyć takiej struktury, jaką były do tego czasu te służby. Ważne jest to, że ludzie pokroju gen. Dukaczewskiego są poza strukturami Wojska Polskiego. Jak się czyta różne wpisy i opinie, wyrażane choćby na stronie stowarzyszenia SOWA, które zrzesza byłych oficerów WSI, to widać tam wewnętrzne skonfliktowanie i wzajemną złość, że likwidacja WSI realnie nastąpiła. W 1990 r. przeprowadzono płytką weryfikację byłych funkcjonariuszy SB i w związku z tym doszło do licznych konfliktów wewnątrzśrodowiskowych, gdyż część osób przeszła pozytywnie weryfikację, a część nie. W procesie weryfikacji oficerowie ujawniają swoją tajemną wiedzą, zdradzają tajemnice tajnych służb, w tym dekonspirują agenturę. Ten proces, opóźniony o kilkanaście lat, został uruchomiony w roku 2006 i to również spowodowało szereg konfliktów w tym środowisku.

W jaki sposób przeprowadzono weryfikację służb specjalny w okresie, kiedy wchodziliśmy do NATO?

Chodzi tutaj o proces, który uruchomił pułkownik, a później generał Tadeusz Rusak, który był szefem WSI w latach 1997-2001, co przypadło na czas rządu AWS i UW. Wtedy, w ramach integracji Polski z Paktem Północnoatlantyckim, nasi sojusznicy zobowiązali kierownictwo Wojska Polskiego, w tym tajnych służb, do pewnej weryfikacji kadr wojskowych. Przystąpienie do NATO wiązało się przecież z dostępem do ważnych tajemnic Paktu. Temu służyła operacja weryfikacyjna ?Gwiazda?, której zasadniczym celem była analiza wpływów rosyjskich w polskiej armii. Wpływy te wiązały się m.in. z systemem szkolenia, jakiemu poddawani byli oficerowie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego PRL. Podczas kursów GRU w ZSRS wielu oficerów LWP zostało bowiem zwerbowanych do współpracy z GRU i KGB lub zwyczajnie skompromitowanych poprzez wciąganie ich w dwuznaczne sytuacje obyczajowe. Później, już w wolnej Polsce, Rosjanie starali się wykorzystać tę przeszłość w prowadzonych działaniach operacyjnych.

W swojej książce opisuję pan m.in. historię związaną z gen. Izydorczykiem, jednym z szefów WSI, który nie przeszedł w tym czasie pozytywnie weryfikacji. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszej karierze.

Komórka bezpieczeństwa wewnętrznego WSI wystawiła mu jak najgorszą opinię, twierdząc, że zataił on pewne informacje związane z odbytym w ZSRS kursem GRU. Izydorczyk zataił także kontakty z oficerami służb Federacji Rosyjskiej po roku 1990. Ta komórka bezpieczeństwa wewnętrznego uznała, że nie kwalifikuje się on do dalszego pełnienia funkcji i powinien zostać wydalony z wojska na podstawie odmowy wydania odpowiednich certyfikatów dostępu do tajemnic wojskowych NATO. Był on wówczas kandydatem do wyjazdu jako oficer łącznikowy do jednej z agend NATO. Proszę sobie wyobrazić, że gen. Rusak przesłał negatywną opinię na temat Izydorczyka do ówczesnego ministra obrony narodowej Bronisława Komorowskiego, a ten uchylił tę decyzję. Dzięki temu gen. Izydorczyk otrzymał odpowiednie certyfikaty dostępu i wyjechał do Brukseli.

Co pana zdaniem należało zrobić ze służbami bezpieczeństwa PRL w momencie powstawania III RP? Liczne głosy wskazują, że nie mogliśmy z nich zrezygnować, gdyż doszłoby do sytuacji, w której nie mielibyśmy ani wywiadu, ani kontrwywiadu. Jak sam pan wie, silna była w tym czasie argumentacja, że nie można iść drogą nienawiści, że trzeba wybaczać, dać drugą szansę, bo to system był zły, a nie ludzie...

W warunkach, w jakich rodziła się niepodległa Polska, i w tym modelu transformacyjnym, wypracowanym przy Okrągłym Stole jakakolwiek weryfikacja i likwidacja tych służb była niemożliwa. Ale załóżmy, że Polska autentycznie wybijała się w roku 1989 na niepodległość, a jej solidarnościowe elity chciały wyrwać kraj z komunizmu. Jeśli tak by rzeczywiście było, to służby wojskowe zostałyby zlikwidowane, a w ich miejsce powołałoby zupełnie nowe służby wywiadu i kontrwywiadu. Innymi słowy stałoby się to, co zrealizowano w roku 2006. W stosunku do żołnierzy WSW i Zarządu II należało zastosować procedury weryfikacyjne. W moim przekonaniu wszyscy oficerowie i szefowie komórek organizacyjnych powinni zostać z armii na trwałe usunięci, z zakazem pracy w obszarze WP. Natomiast oficerów najniższych rangą można było poddać procedurom weryfikacyjnym, a po jakimś czasie sprawdzić ich lojalność wobec niepodległej Polski. W oparciu o nich, ale przede wszystkim ludzi z nowego zaciągu, rekrutujących się ze środowisk niepodległościowych i patriotycznych można było budować zręby nowych służb. Oczywiście, ten proces byłby obliczony na wiele lat, ale po kilkunastu latach Polska miałaby z nich wielki pożytek.

(...)

Wyświetlony 1666 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.