sobota, 10 maj 2014 03:45

Putinowi Krym nie wystarczy

Napisał

Z dr. Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim, wykładowcą na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, rozmawia Aleksander Kłos.

Głównie z powodu poczucia słabości reakcji Zachodu uważam, że musimy oczekiwać kolejnych akcji rosyjskich, a charakter tej agresji zmieni się wtedy, kiedy Ukraińcy zdecydują się jej postawić zbrojny opór. Dopóki to nie nastąpi, będziemy obserwować krojenie tego kraju, a ostatecznie będzie z tego wojna ? jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Jak daleko na Ukrainie sięgają cele Władimira Putina? Zatrzyma się na Krymie? Wydaje się, że Zachód już się pogodził z tym, że półwysep jest stracony, i liczy jedynie na to, że to Kremlowi wystarczy. Chyba mało kto się spodziewał, że rosyjski prezydent będzie sobie tak zdecydowanie poczynał, a odpowiedź Zachodu będzie tak słaba.

Z całą pewnością Krym mu nie wystarczy, co można było wywnioskować z jego przemówień i z wypowiedzi innych liczących się polityków rosyjskich. Słychać coraz mocniej głosy, że po półwyspie należy ?pomóc? także tym, którzy tego oczekują w innych prowincjach Ukrainy. Jest to ewidentnie zapowiedź dalszych działań. On mówi w bardzo butny sposób, oskarża Zachód o hipokryzję i stosowanie podwójnych standardów.

Patrzmy przede wszystkim na twarde fakty: koncentracja wojsk rosyjskich wokół Ukrainy, przerzut kolejnych jednostek, i to nawet ciężkiej artylerii, na Krym, chociaż Ukraina nie ma planów ani możliwości szturmu na półwysep. Koncentracja występuje też na północno-wschodnich granicach Ukrainy, co może świadczyć o przygotowywaniu uderzenia, które będzie prowadzone ze wschodu, z północy i z Krymu, czyli z południa. Niektórzy mówią też o Naddniestrzu, ale tam przebywa poniżej dwóch tysięcy żołnierzy rosyjskich, to nie jest siła uderzeniowa, która mogłaby się przebijać dalej. Naddniestrze jest jednak pewną bazą terytorialną, na której mogą lądować siły rosyjskie i stamtąd operować. Mieliśmy też olbrzymie manewry rosyjskie u granic Ukrainy, w tym ćwiczenia pięciu tysięcy żołnierzy wojsk spadochronowych. To wszystko, moim zdaniem, świadczy o woli kontynuowania presji militarnej na Ukrainę. Co więcej, mamy wysyłanych przez Rosję tzw. turystów, których Ukraina usiłuje nie wpuścić na manifestacje we wschodnich prowincjach ? w Charkowie, w Doniecku ? to wszystko wyraźnie zmierza do kontynuowania agresji i do eskalacji kryzysu.

Wydaje się, że Putin coraz bardziej się rozzuchwala, widząc słabą reakcję Zachodu. Nie ma zdecydowanych ruchów, wszystko właściwie kończy się na retoryce, a sankcje są przez rosyjskich parlamentarzystów wprost wyśmiewane.

Mamy do tego sprzyjające okoliczności polityczne, tak słabą reakcję Zachodu, że wręcz zachęcającą do agresji. I tu trzeba odróżnić dwie rzeczy ? pewien stan rzeczywisty, który jest zapewne nieco lepszy niż obraz tego stanu w umysłach rosyjskiej klasy politycznej. Biorąc pod uwagę i rosyjską politykę, i retorykę, którą ostatnio słyszeliśmy, wydaje się, że decydenci na Kremlu przekonani są o słabości i rozkładzie pogrążonej w kryzysie UE, której zresztą nigdy szczególnie nie poważali. Nawiasem mówiąc, mieli do tego powody. Jednocześnie Putin i jego otoczenie w głowach mają zapewne obraz bardzo słabego przywództwa amerykańskiego, ze słabym prezydentem, który się dotąd cofał z Europy Środkowej, rezygnując de facto z rozmieszczenia tarczy antyrakietowej. Opowieści, że będzie ona w 2018 roku, czyli 1,5 roku po zakończeniu jego drugiej kadencji, są niepoważne. Obama cofnął się w sprawie Syrii, wcześniej ogłaszał reset w relacjach z Rosją, ciął wydatki wojskowe, to wszystko pokazuje, że jest słabym przywódcą ? tak jest właśnie odbierany na Kremlu. Bez względu na to, czy on ma rzeczywistą twardą wolę zdecydowanej reakcji w przypadku Ukrainy, czy też nie, problem jest w tym, czy Rosjanie potrafiliby w nią uwierzyć, zanim by nie poczuli bolesnych skutków amerykańskich działań.

Większość społeczeństwa popiera tak prowadzoną politykę Putina, chociaż chciałoby ono, by nie doszło do wojny z Ukrainą. Po raz kolejny okazuje się, że Rosjanie wciąż chcą się czuć potęgą imperialną i poklask zdobywają u nich politycy potrafiący chwycić przeciwników ?za twarz?. Powody do zadowolenia ma też Putin, chyba sam się nie spodziewał, że pójdzie mu aż tak łatwo. Dzięki temu znów umocnił swoją pozycję, także tą w aparacie państwowym.

Obecnie nastroje na Kremlu są zapewne triumfalistyczne, jest pełne poczucie mocy, przy słabości reakcji zachodniej, przy kontynuacji francuskiego programu sprzedaży okrętów desantowych, przy niemieckiej presji na minimalizację sankcji, nawet przy braku spoistości, tak drobnych graczy, jak Grupa Wyszehradzka, gdzie jest odmienne zdanie Węgier, Słowacji, Polski i Czech. Proszę zwrócić uwagę, że to Praga najmocniej zareagowała, myślę, że przez pamięć o Anschlussie Austrii i Sudetów czeskich, gdyż to najbardziej przypomina sytuację Krymu. Głównie z powodu poczucia słabości reakcji Zachodu uważam, że musimy oczekiwać kolejnych akcji rosyjskich, a charakter tej agresji zmieni się wtedy, kiedy Ukraińcy zdecydują się jej postawić zbrojny opór. Dopóki to nie nastąpi, będziemy obserwować krojenie tego kraju, a ostatecznie będzie z tego wojna ? uważam, że jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Oczywiście, wszyscy bardzo chcielibyśmy, żeby było inaczej, ale nie widzę logicznych przesłanek, by snuć optymistyczne wizje sytuacji.

(...)

Wyświetlony 1399 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.