sobota, 10 maj 2014 03:47

Zajęcie Krymu ma zagwarantować Putinowi władzę dożywotnią

Napisał

Z prof. Włodzimierzem Marciniakiem, kierownikiem Zakładu Porównawczych Badań Postsowieckich w Instytucie Studiów Politycznych PAN ? rozmawia Aleksander Kłos.

W gruncie rzeczy przy Majdanie, a przeciwko Rosji, skupili się, praktycznie rzecz biorąc wszyscy, łącznie z Kościołem prawosławnym patriarchatu moskiewskiego na Ukrainie i z tamtejszymi oligarchami. Jest to integracja, której do tej pory nigdy na Ukrainie nie było.

Rosyjski car z całą swoją butą pokazuje, że nie musi się liczyć z nikim, a Zachód musi się pogodzić z tym, że Ukraina to bezpośrednia strefa wpływów Moskwy, czy to się komu podoba, czy nie. Jakie są pana zdaniem jego cele wobec tego państwa?

Prawdopodobnie Putin będzie się starał realizować to, co zakomunikował na konferencji prasowej: że Ukraina nie jest państwem, nie ma tam legalnych władz. Któryś z państwowych kanałów telewizyjnych w swoim komentarzu do tej konferencji użył sformułowania, którego nie użył Putin, że ukraiński tron jest nieobsadzony.

A to znaczy, że czeka na obsadzenie?

Myślę, że nie. Być może w pierwszych dniach po wyjeździe Janukowycza z Kijowa Rosjanie sądzili, że da się ten tron obsadzić. Ale impreza w Charkowie, na którą on pojechał, pokazała, że elity Partii Regionów kompletnie nie są zainteresowane jakąkolwiek awanturą polityczną, no i został zmuszony do ucieczki do Rosji. Ostatecznie Moskwa znalazła Aksjonowa, premiera Krymu, jako jedynego kolaboranta. Wydaje się, że obecnie Kreml chce traktować Ukrainę jako nieistniejące państwo i siać tam chaos i zamęt. Ale ta polityka ma chyba określony horyzont czasowy, gdyż jest to potencjalnie niebezpieczne dla samej Rosji.

O jak długim czasie mówimy?

Gdy obserwujemy obecną sytuację, wydaje się, że Rosja może tam mieszać i mieszać ? wykorzystując do swoich akcji część prorosyjsko nastawionej ludności we wschodnich regionach kraju. Można założyć, że Rosjanie będą tę sytuację przedłużać do wyborów prezydenckich, tak żeby je np. dezorganizować, przynajmniej na wschodzie. To właśnie na teren tych obwodów zjeżdżają jakieś niezidentyfikowane grupy z Rosji.

Pojawiają się głosy, że na Ukrainie może dochodzić do prowokacji antypolskich, antyżydowskich, wszystko po to, by obrzydzić nowe władze na Zachodzie.

To wszystko jest używane, ale widać, że ma dosyć ograniczoną skuteczność. Powiedzmy, że jakaś część mieszkańców Krymu uległa tego typu propagandzie, ale już w Odessie, która jest miastem w dużym stopniu rosyjskojęzycznym i z dużym odsetkiem Żydów, nie znajduje ona uznania. A to świadczy o tym, że skuteczność tej propagandy jest dosyć ograniczona.

(...)

Wyświetlony 1808 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.