sobota, 10 maj 2014 04:13

Musimy wyciągnąć Ukrainę z wpływów azjatyckich

Napisał

Z prof. Mieczysławem Rybą, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX w KUL, rozmawia Aleksander Kłos.

Przeinaczanie historii czy budowanie wizji historycznej na kłamstwie nie pochodzi z ducha łacińskiego, więc jeśli chcemy prawdziwie europeizować Ukrainę (a nie wpajać ducha postmodernizmu), to absolutnie należy mówić prawdę.

Władimir Putin jest w swoim żywiole. Butny, pewny siebie, daje do zrozumienia, że jedynie od niego zależy, czy Ukraina będzie istniała jako niezależne państwo. Chyba nawet on nie spodziewał się, że odpowiedź Zachodu na jego agresję będzie tak niemrawa. Jakie są pana zdaniem cele Rosji na Ukrainie?

Chodzi o zabezpieczenie strategicznych interesów rosyjskich, które są definiowane również w basenie Morza Czarnego i Morza Śródziemnego. W tej perspektywie Krym ma fundamentalne znaczenie i utrata nad nim kontroli w jakikolwiek sposób mogłaby prowadzić do zablokowania Rosji jako mocarstwa, które jest w stanie reagować w basenie Morza Śródziemnego, na Bliskim Wschodzie itd. Decydenci na Kremlu wciąż żyją ideą wielkiej Rosji, która miałaby wrócić do pozycji mocarstwowej. Jest to jednak niemożliwe bez Ukrainy, w szczególności bez panowania nad jej strategicznymi terenami. Dlatego też oni nie pozwolą sobie na to, by Krym nie znajdował się pod jakąś formą ich kontroli. To samo wiedzą Amerykanie. Ukraina pełni rolę ?sworznia geopolitycznego? (Z. Brzeziński). Jeśliby kraj ten wyszedł ze strefy wpływów rosyjskich, Moskwa automatycznie musiałaby przesunąć ciężar swojego mocarstwowego zainteresowania w kierunku Azji, a więc zmuszona by była skonfliktować się z Pekinem, a to nie jest w jej interesie.

Czy Putin obawia się powtórki z Majdanu w Rosji? W końcu jego popularność w ostatnim czasie spada. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę ze skali korupcji i słabości gospodarki. Wydaje się, że determinacja Ukraińców mogła zaimponować opozycyjnym środowiskom nie tylko w Rosji, ale też w innych posowieckich państwach. A to było zagrożenie, które mogło spowodować upadek Putina i wymianę go na ?lepszy model?.

Putin w pierwszym rzędzie musi pamiętać o swoim społeczeństwie i kontrolować jego stan emocjonalny. Panujący w Rosji system władzy jest zbliżony do tego na Ukrainie, w związku z tym zawsze możliwa jest sytuacja wybuchowa przy okazji jakiegoś kryzysu gospodarczego i wtedy wszystko sypie się niczym domek z kart. Żeby zatem panować nad sytuacją społeczną u siebie i mieć wpływ na swoją strefę wpływów w rejonach europejskich i azjatyckich, które wyszły ze Związku Sowieckiego ? musi demonstrować siłę. W przeciwnym razie pojawiłaby się obawa destabilizacji na gigantyczną skalę.

Na Kremlu panuje przekonanie, że Rosja i Ukraina to zbliżone do siebie kulturowo kraje. Jeśli Putin okaże słabość w Kijowie, ktoś może sobie pomyśleć, że będzie mógł równie swobodnie zorganizować protest w Moskwie. Rosjanie bardzo boją się tego, co się stało w czasach carskich, czyli upadku Mikołaja II, który zakończył się jego śmiercią, i wybuchu rewolucji, która wprowadziła gigantyczny zamęt. Dzisiaj Kreml za wszelką cenę nie chce dopuścić, by sytuacja się powtórzyła. Pamiętajmy, że Putin zdobył władzę na kanwie zwycięskiej wojny w Czeczenii ? wszak ten właśnie ?sukces? dał mu popularność i władzę. Demonstracja słabości mogłaby mu ją bardzo szybko odebrać.

(...)

Wyświetlony 2069 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.