poniedziałek, 10 lipiec 2017 21:28

Jak zatrzymać transfer zysków za granicę?

Napisał

Jeśli międzynarodowym korporacjom stworzy się odpowiednio dobre warunki do reinwestowania przychodów w Polsce, to nie będą transferować zysków za granicę –w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem mówi Jacek Wilk, poseł KNP.

Czy międzynarodowe korporacje monopolizują i psują rynek oraz uzależniają od siebie konsumentów?
To zależy od tego, jakie mamy w danym kraju regulacje gospodarcze. Jeżeli mamy takie, które utrudniają wejście na rynek w danej branży nowym podmiotom, to jest naturalne, że duże korporacje jeszcze bardziej umacniają swoją pozycję. W istocie siła korporacji jest przede wszystkim funkcją tego, jakie sobie zdoła wylobbować przepisy prawa w danym kraju. Już teraz w przypadku wielu nowych ustaw, a przy nowelizacji ustaw to jest wręcz ewidentne, obserwuję jako poseł takie zjawisko, że te zmiany są efektem lobbingu korporacji. Czyli tworzy się nam takie błędne koło. Państwo samo swoimi przepisami gospodarczymi gwarantuje korporacjom mocną, dominującą pozycję i w ten sposób tworzy różne progi wejścia na rynek konkurencji, a korporacje stają się coraz silniejsze. Lobbują coraz bardziej, żeby ograniczać konkurencję, są już na tyle silne i duże, że mogą dominować rynek też ekonomicznie. I wtedy rzeczywiście mają decydującą rolę. Oczywiście, są też przypadki, kiedy powstają różne naturalne monopole. Ktoś jest pierwszy na rynku, ktoś wchodzi dość szybko w ten rynek, dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności staje się dużą firmą, ale jeżeli nie ma barier wejścia, to prawie natychmiast ma dużą konkurencję. Monopolizowanie rzeczywiście obserwuje się w wielu branżach, jest to skutek złego prawa gospodarczego, które ogranicza konkurencję.

Jak to wygląda w skali Unii Europejskiej, a jak w Polsce?
Z jednej strony Unia Europejska wymusza wprowadzanie prawa antymonopolowego i każdy kraj członkowski takie ma, ale z drugiej strony przez kolejne regulacje, które na firmy nakładają różne wymogi – dotyczące jakości określonych towarów, spełniania pewnych wymogów bezpieczeństwa – sama te bariery tworzy. W Polsce też obserwujemy to zjawisko: mnóstwo przepisów jest ewidentnie stworzonych z myślą o korporacjach, które są w stanie spełnić te różne wyśrubowane niepotrzebnie wymogi dotyczące czy to jakości, czy tzw. bezpieczeństwa towarów. Wszystko to jest przedstawiane  jako działanie na rzecz klienta, żeby miał towar jak najwyższej jakości czy usługę najbezpieczniejszą. W praktyce to powoduje, że klient faktycznie płaci więcej w dłuższej perspektywie.

Producenci sprzętu AGD czy RTV często projektują go tak, by działał tylko nieco dłużej niż okres gwarancji. Proceder ten chce zwalczać Unia Europejska. Jak – pana zdaniem – ten problem powinien być rozwiązany?
Nie znam tej branży tak dokładnie, żebym wiedział, jakie tam są wymogi, ale zakładam, że problem jest podobny – gdyby bariery wejścia na ten rynek były niskie albo gdyby ich w ogóle nie było, to szybko pojawiłyby się w drodze konkurencji rynkowej firmy, których sprzęt, towary, produkty byłyby dużo trwalsze niż konkurencji. Wtedy w sposób naturalny znalazłyby sobie pewną niszę rynkową.
Oczywiście, są też tendencje, mody, żeby na przykład co pięć lat zmieniać samochód. W związku z tym teraz nie ma takiego nacisku jak kiedyś na trwałość samochodu. Kiedyś jeździło się 20 lat mercedesem i wszystko było w porządku. To też trzeba brać pod uwagę. Duża część konsumentów kładzie jednak nacisk na jakość, trwałość, wytrzymałość, a niestety jest coraz mniej towarów tę cechy te zachowuje, ponieważ – moim zdaniem – nie ma wystarczająco dużej konkurencji na rynku.

Czy z tego też wynika kolejny problem: korporacje wysyłają do Europy Środkowej i Wschodniej produkty żywnościowe czy chemiczne gorszej jakości, i to sprzedawane w tej samej cenie lub nawet wyższej niż na Zachodzie? Jak powinno to zostać rozwiązane?
Trzeba uczciwie przyznać, że to się zaczęło od wchodzenia tych firm na polski rynek. Dwadzieścia czy kilkanaście lat temu nie mogły one oferować swoich produktów po takich samych cenach jak na przykład w Niemczech, bo nikt by tego nie kupił. Byłoby za drogo. Musiały oferować ceny konkurencyjne na polskim rynku były. Ale nic za darmo – to musiało się odbić na jakości. I dlatego produkty sprzedawane w Polsce pod tą samą marką i w tym samym opakowaniu były w rzeczywistości wytwarzane z gorszych komponentów, z gorszych składników, słabszej jakości. Trzeba było konkurować ceną.
W tej chwili to nie ma już żadnego uzasadnienia. Można to próbować sztucznie regulować przepisami, tylko ja się zastanawiam, czy takie przepisy miałyby jakikolwiek sens. Trudno sobie wyobrazić skuteczny aparat ścigania tego typu przypadków. Byłoby to niezwykle kosztowne, bo musiałyby być jakieś inspekcje, kontrole, które badałyby, czy towar na półce w polskim Lidlu jest dokładnie taki sam jak za granicą. Z całą pewnością najważniejsza tu jest świadomość społeczna. Jeżeli klienci sami z siebie już wiedzą, że dany towar jest gorszej jakości w Polsce po tej samej cenie co w Niemczech, to albo nie powinni go kupować, albo wręcz bojkotować tego typu sklep czy sieć handlową. Bardzo dobrze, że się o tym pisze i mówi – dzięki temu Polacy mogą dokonywać takiego świadomego wyboru. Natomiast wątpię, czy jakiś skutek mogą odnieść regulacje w tym zakresie. To byłoby bardzo trudno przeprowadzić w praktyce.

Światowe korporacje próbują wpływać na życie społeczne i publiczne w sposób korzystny dla siebie, który niejednokrotnie ruguje tradycję i kulturę na rzecz kosmopolityzmu. Chodzi o to, by konsument kupował wszystko to, co zobaczy w reklamie. Czy powinniśmy się temu sprzeciwiać?
To jest kwestia w dużym stopniu kulturowa, a również pewnej świadomości społecznej. Myślę, że w coraz większym stopniu ludzie orientują się, że ładna reklama niekoniecznie musi nieść ze sobą towar dobrej jakości. W coraz większym stopniu są również świadomi manipulacji reklamą i jej wpływu na nasze przyzwyczajenia.

[...]

www.tomaszcukiernik.pl

Czytany 432 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.