wtorek, 11 lipiec 2017 21:25

Od Redakcji

Napisał

Gigantyczne przedsiębiorstwa  w XXI wieku zyskały nową chwytliwą nazwę: „korporacji transnarodowych”, czy jest ona trafna? Niektóre cechy tych bytów: globalny zasięg działania, nieujawnione, rozproszone prawo własności, wydają się świadczyć na korzyść tego określenia. Problem, jest jednak bardziej złożony i należałoby go rozpatrywać indywidualnie, w odniesieniu do konkretnych przykładów. Wystarczy zauważyć (co w XXI wieku widać już jasno), że nasz świat, mimo usilnej polityki globalizacji tj. tendencji do umiędzynarodowienia wszelkich stosunków społecznych, nadal pozostaje światem wielobiegunowym, w którym występują różne modele gospodarcze. Przekłada się to również na różnorodność form wielkiej przedsiębiorczości.

 

W krajach mniej demokratycznych, ku niezadowoleniu wielu akolitów międzynarodowej władzy ludowej, mają one na przykład charakter mniej lub bardziej znacjonalizowany. Na zliberalizowanym Zachodzie, jak nam się to przedstawia, multibiznesy przejawiają tendencje nazwijmy to internacjonalistyczne. Czy jednak współczesna zachodnia korporacja jest, tak jak chcieliby tego niektórzy komentatorzy, podmiotem całkowicie suwerennym, prowadzącym wyłącznie politykę prywatnego ekspansjonizmu, czy też jednak służy celom państwowym lub imperialnym, tak jak poucza nas o tym historia kolonializmu anglosaskiego, począwszy od powołania Kompanii Wschodnioindyjskiej? Bo może cała ta narracja o biznesie, który należy do wszystkich jest tylko udoskonaloną miękką metodą podboju, swoistym PR-em dzięki któremu zyskuje na skuteczności? Czy stajemy się z dnia na dzień jednym multikulturalnym narodem ziemian integrowanym przy pomocy wspólnego biznesu, czy może wielkim tyglem, w którym wiele państw, bardziej zakulisowo niż dawniej, walczy o swoje wpływy przy pomocy stosownych narzędzi gospodarczych. A może pod pozorem łączenia krajów w jedną światową wioskę jesteśmy pochłaniani przez już istniejące, panujące niepodzielnie globalne imperium, by stać się jego wyłącznym rynkiem? Czy ogromne molochy są konkurencją dla państw, czy raczej tylko dla tych, które są przy ich pomocy podbijane? Dokąd sięga władza korporacji i kto na niej korzysta? Czy jest to władza czysto ekonomiczna, czy może polityczna? Jakie cele pozagospodarcze ona realizuje? Czy korporacja ma narodowość? I wreszcie, czy istnieje alternatywa wobec liberalnej wersji kapitalizmu, który powoduje utratę znaczenia wszelkiej drobnej przedsiębiorczości i ograniczenie wolności jednostki, przy jednoczesnym wzroście rangi oligarchii? Oto pytania, na które warto poszukać odpowiedzi.

***

Wydarzeniem, którym chcieliśmy się z Państwem szczególnie podzielić w tym wydaniu była wizyta w Polsce kandydata na ambasadora USA przy Unii Europejskiej, Teda Mallocha. Redakcja kwartalnika „Opcja na Prawo” była jednym z głównych inicjatorów tego przyjazdu. Uczestniczyliśmy w nim powodowani m.in. ciekawością, wobec rozwijającej się polityki autorstwa nowego amerykańskiego prezydenta, a zwłaszcza możliwościami lub zagrożeniami które stwarza ona dla Polski. Być może na wyciagnięcie wniosków jest jeszcze za wcześnie, jedno jednak można stwierdzić: zyskaliśmy potwierdzenie, że obecne amerykańskie ustawienie się w poprzek polityki Unii Europejskiej, a zwłaszcza przewodzących jej Niemiec, przynosi dla nas kuszącą okazję do wzmocnienia twardej postawy Polski wobec negatywnych zjawisk, których źródłem jest w obecnej dobie Unia (np. zagrożeń związanych z przyzwoleniem na przyjęcie następnych fal imigrantów). Nie chcielibyśmy jednak pozbawić siebie i Państwa zimnej krwi i świadomości, że ta chwilowo sprzyjająca nam polityka nie wypływa z jakiegoś rodzaju dobrodziejstwa, a jedynie z czysto amerykańskiego pragmatyzmu. Jej intencją (czego należy Amerykanom pozazdrościć) jest wyłącznie dbałość o interesy własnego imperium. Taka świadomość polityczna pomogłaby bardzo naszym klasom politycznym w konstruowaniu realnej strategii i pożądanej elastyczności. Z wielu powodów realizm polityczny najczęściej nie jest w Polsce w cenie, dlatego za wartościowe należy uznać wszelkie starania, by obecne lub przyszłe władze nabrały zdolności do wypracowania własnej, wolnej od uprzedzeń i nadmiernej ideologizacji wizji, której celem będzie możliwie najbardziej długofalowe osiąganie realnych korzyści przez Polskę.

Od Redakcji

Czytany 346 razy
Więcej w tej kategorii: « Karząca ręka Ameryki
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.