wtorek, 24 październik 2017 19:06

Strach przed Rosją

Napisał

Jak pisał francuski badacz Dominique Moïsi, strach jest psychiczną reakcją w obliczu nadciągającego rzeczywistego lub wyolbrzymionego niebezpieczeństwa. To pewien stan emocjonalny jednostek i grup społecznych, który wyzwala odruchy obronne. Powoduje wyostrzenie uwagi na otoczenie, ale zdradza także słabe punkty ludzi i ich zbiorowości. Ma z pewnością funkcje mobilizujące, aby przeciwdziałać realnemu bądź urojonemu zagrożeniu. Kiedy jednak przeradza się w obsesję, poważnie ogranicza zdolność do nawiązywania normalnych kontaktów, ma efekty paraliżujące. Przesadny strach prowadzi do aberracji w postrzeganiu innych, wywołując paniczne reakcje obronne, pogarszające sytuację, a nie odwrotnie. Strach nie sprzyja budowie zaufania. Prowadzi raczej do eskalacji wrogości, narastania uprzedzeń i negatywnych nastawień. Potrafi spętać racjonalne myślenie, prowokować wybuch zbiorowych paranoi, ksenofobicznych histerii, podejrzliwości i wykluczenia. Zjawiska te wystąpiły w stalinowskim Związku Radzieckim, ale także w III Rzeszy czy w Stanach Zjednoczonych w latach pięćdziesiątych XX wieku wskutek erupcji maccartyzmu.

We współczesnych stosunkach międzynarodowych największym źródłem obaw i lęków stał się terroryzm i jego pochodne (np. cyberterroryzm), a także masowy napływ obcych, imigrantów, uchodźców i wszelkiego rodzaju banitów. Społeczeństwa wielu regionów świata obawiają się negatywnych skutków globalizacji, niepewności gospodarczej, krachu na rynkach finansowych, katastrof ekologicznych i naturalnych, od globalnego ocieplenia po pandemie. Strach ma związek z małą wiedzą, ale i niewielką kontrolą nad tym, co może wystąpić w przyszłości. Odradzanie się ruchów skrajnie prawicowych i nacjonalistycznych bywa w wielu krajach źródłem obaw, ale przez rządzących jest nieraz lekceważone, jakby brakowało skojarzeń z przeszłością, do czego mogą one doprowadzić.

Szczególnym obiektem uprzedzeń i negatywnych nastawień w stosunkach międzynarodowych jest Rosja, której zarzuca się powrót do polityki rewizjonizmu geopolitycznego, a nawet rewanżyzmu. W Polsce strach przed nią jest być może większy niż gdziekolwiek indziej. Może jeszcze na Litwie karmi się społeczeństwo podobnymi fobiami. Strach ten jest o tyle uzasadniony, że oba nasze państwa znalazły się między trybami nowej konfrontacji (w dużej mierze na własne życzenie), a ścierające się ze sobą machiny Ameryki i Rosji w razie ewentualnego zderzenia zmiażdżą wszystko, co napotkają na drodze.

W porównaniu do innych państw Rosja nie jest ani bardziej agresywna, ani groźna. Sami Rosjanie w swojej masie są przekonani o tym, że są narodem o nastawieniach pokojowych i przyjaznych, przewidywalnym i rozsądnym. Rządzący Rosją utrzymują z kolei, że nie mają żadnych zamiarów zmiany dzisiejszego świata według jakichś ideologicznych preferencji, tak jak to bywało za czasów ZSRR. Wprawdzie Rosja nie praktykuje demokracji w zachodnim rozumieniu, ale jest bliska Zachodowi ze względu na uznane standardy kapitalistycznej gospodarki. Rosjanie są beneficjentami globalizacji, korzystają ze swobody podróżowania i lokowania swoich zasobów w świecie na dogodnych dla nich warunkach. Nowe generacje obywateli Rosji nie zamierzają rezygnować z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji i otwierania się na inne kultury. W tym sensie Rosja upodabnia się do innych zaawansowanych w rozwoju społeczeństw i państw. Byłaby skrajnie nieodpowiedzialna, gdyby działała na szkodę własnych interesów.

Jednakże potencjał Rosji, zwłaszcza wielkość armii oraz aspiracje mocarstwowe, w tym także charakter ustroju wewnętrznego, rodzą w sposób naturalny obawy w środowisku międzynarodowym. Najbardziej obawiają się jej Stany Zjednoczone, którym Rosja sprzymierzona na przykład z Chinami może rzucić poważne wyzwanie, jeśli chodzi o ich dominację w świecie pozimnowojennym. Aktorzy gry międzynarodowej obawiają się przede wszystkim ryzyka ewentualnej konfrontacji, którego nikt dokładnie nie potrafi oszacować. Podobnie jak nikt na świecie nie jest w stanie przewidzieć przyszłego rozwoju wydarzeń w samej Rosji.

Istotnym obciążeniem w postrzeganiu Rosji z zewnątrz jest niechlubna przeszłość jej poprzednich wcieleń ustrojowych, pamięć mniejszych sąsiadów o doznanych krzywdach ze strony agresywnego tyrana czy to za czasów carskich, czy komunistycznych. Na Zachodzie Rosja „straszy” już od XIX wieku, kiedy stała się ważnym mocarstwem zwycięskim w wojnach napoleońskich. Jako „żandarm” Europy zasłynęła swoją polityką opresji choćby na ziemiach polskich. Mało kto pamięta jednak, że na równych prawach uczestniczyła w utrzymaniu równowagi ładu powiedeńskiego aż do I wojny światowej, wchodząc w sojusznicze koligacje z mocarstwami zachodnimi.

Nie bez znaczenia w budowaniu strachu jest obecna polityka Moskwy w „bliskiej zagranicy”, która jest oceniana negatywnie jako ekspansywna i zaborcza. Zwłaszcza aneksja Krymu – niezależnie od uwarunkowań – jest traktowana jako źródło negatywnych nastawień i obaw przed kolejnymi tego rodzaju aktami. Przyjęło się twierdzenie, że „Putin w sposób dowolny zmienił podstawowe reguły współczesnych stosunków międzynarodowych, wtrąciwszy resztę świata w wir dyplomatycznej niepewności”[1]. Ze względu na swoją nieobliczalną – zdaniem polityków zachodnich – strategię wprowadza do stosunków międzynarodowych poczucie paniki. Zwłaszcza państwa małe, w najbliższym otoczeniu Rosji, takie jak Gruzja, Estonia, a nawet Mołdawia po negatywnych doświadczeniach ulegają rozmaitym fobiom i obsesjom, co skłania je do „ucieczki” pod parasol ochronny NATO i Stanów Zjednoczonych. Sojusz ten jednak wraz ze swoim liderem nie jest wystarczająco wiarygodny w wypełnianiu zobowiązań, rodzi to więc kolejne obawy i nakręca spiralę niespełnionych oczekiwań.

Doszło przy tym do dziwacznej personifikacji polityki Rosji, jakoby za wszystkimi jej aktami stał sam prezydent o demonicznym nazwisku i patologicznej osobowości. Koncentrowanie uwagi na tym wątku doprowadziło do ogromnych uproszczeń i nieporozumień. Do języka powszechnego weszły przy tej okazji takie stwierdzenia, jak na przykład Angeli Merkel, że Putin stracił „dyplomatyczny rozum” i żyje „w innym świecie”, czy Madeleine Albright, iż „pod wieloma względami karmi się złudzeniami”. Trzeźwo skontrował je sędziwy Henry Kissinger, który zauważył, że „demonizowanie Władimira Putina to nie polityka; to wymówka, że takiej polityki brak” (Kalb, s. 22-23).

Specyficznej retoryce antyrosyjskiej warto poświęcić jeszcze kilka zdań. Chyba nie ma na świecie innego państwa, które miałoby tak złą prasę poprzez zwykłe skojarzenia z pojedynczymi słowami, na przykład: samodzierżawie, bolszewizm, stalinizm, łagry, ale także sowietyzacja czy imperium. W tej terminologii wyraża się z jednej strony tragiczna prawda o rosyjskiej historii, z drugiej jednak otwiera się pole do budowania negatywnego wizerunku współczesnej Rosji.

Gdy Putin podejmuje próby regionalnej integracji w masywie eurazjatyckim, od razu pojawiają się skojarzenia o odbudowie imperium. Mało komu przychodzi do głowy, że przestrzeń poradziecka jest naturalnym obszarem oddziaływań rosyjskich w różnych wymiarach. Nie jest to bynajmniej odstępstwo od reguły, według której postępują inne potęgi. W przypadku Rosji jest to jednak nieomal zbrodnia. Rosjan oskarża się o amoralizm w polityce w postaci Realpolitik, tak jakby nie była ona wynalazkiem Zachodu. Podobnie jest z zarzutem o prowadzenie polityki divide et impera wobec Unii Europejskiej, co prowadzić ma do rozbijania jej jedności. Tymczasem powszechnie wiadomo, że Unia Europejska nie ma wspólnej polityki zagranicznej, trudno więc nie stosować wobec poszczególnych partnerów europejskich i jej jako całości odmiennych strategii. Zwłaszcza że Rosja ma wielowiekowe tradycje bezpośrednich więzi z wieloma państwami wchodzącymi dziś w skład tej struktury integracyjnej.

(...)

Stanisław Bieleń

 


[1]              M. Kalb, Imperialna gra. Putin, Ukraina i nowa zimna wojna, tłum. Stefan Barnowski, Vis-á-vis Etiuda, Kraków 2017, s. 40.

Czytany 116 razy
Stanisław Bieleń

Polski politolog specjalizujący się w problematyce tożsamości w stosunkach międzynarodowych, polityce zagranicznej Rosji, międzynarodowej roli mocarstw, strategiach i stylach w negocjacjach międzynarodowych.

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.