czwartek, 25 styczeń 2018 08:39

Azja to przyszłość

Napisała

Rozmowa z Grzegorzem Modlibowskim, pomysłodawcą i współorganizatorem konferencji „Jaka Polska w wieku Azji?”

Agnieszka Piwar: 14 października 2017 roku na Politechnice Warszawskiej odbyła się nietypowa konferencja. Nietypowa, bo dotyczyła przyszłości naszego państwa, ale nie uczestniczyli w niej przedstawiciele elity rządzącej ani nawet opozycji. Czy rozmawianie o ważnych dla Polski sprawach bez udziału polityków ma sens?

Grzegorz Modlibowski: Moim zdaniem ma. Żyjemy w demokracji, która zakłada, że politycy są wykonawcami woli Narodu i są przezeń wybierani. Abstrahując teraz od całościowej oceny takiego systemu, to jest on faktem. Więc to niejako na Naród, na nas spada obowiązek interesowania się losami Ojczyzny. Jeśli ten system traktujemy serio, to nikogo nie powinny dziwić inicjatywy oddolne w sprawach tak ważnych, jak przyszłość Kraju.

Na marginesie, to nie jestem do końca pewien, czy teza o braku udziału polityków jest prawdziwa. Faktycznie tylko jeden bilet na konferencję sprzedaliśmy politykowi i czynnemu urzędnikowi, więc udział tej grupy na auli Politechniki Warszawskiej marginalny. Nie wiemy natomiast, kto oglądał naszą transmisję w internecie, a tylko w ciągu dwóch konferencyjnych dni odnotowaliśmy ponad 18 tysięcy wyświetleń. Jest niemała szansa, że w tym gronie są również politycy.

Politycy jednak mają w naszym systemie cele i priorytety ustawione w perspektywie kilkuletnich kadencji. Tymczasem ty, ja, my wszyscy jako obywatele, zamierzamy tu żyć po – daj nam, Boże – kilkadziesiąt lat i jeszcze co nieco pozostawić po sobie dzieciom. To moim zdaniem kluczowa wartość, jaką do systemu wnoszą właśnie takie inicjatywy jak nasza. Mamy inną, lepszą moim zdaniem perspektywę od chorego na bieżączkę systemu politycznego.

Apolityczność daje nam też swobodę w kreowaniu programu i zapraszaniu gości. Dzięki temu na przykład jeden z prelegentów przedstawiał wizję współpracy ze Wschodem, a inny – z Zachodem. Czy wyobrażasz sobie, by do takich otwartych, merytorycznych dyskusji dochodziło podczas partyjnych konferencji? Podczas partyjnych eventów króluje jednomyślność, ale przede wszystkim, jak wspomniałem, i co najgorsze: krótkowzroczność.

Kim są organizatorzy konferencji?

NAI Warszawa to kanał internetowy, który założyliśmy wraz z nieżyjącym już wybitnym cybernetykiem, docentem Józefem Kosseckim. Wcześniej śp. „Docent” tworzył po całej Polsce kółka sympatyków nauki o cywilizacjach, cybernetyki społecznej i dojeżdżał do nich z regularnymi wykładami. Część z nich była nagrywana i dostępna w necie, a część nie. NAI Warszawa to był po prostu taki jeszcze jeden „klub”, ale od początku zaczęliśmy testować nową formułę. Jej dwa najważniejsze założenia były bardzo proste. Po pierwsze: unikamy pojedynczych „strzałów” i stawiamy na cykle, z których ludzie będą mogli przestudiować całość zagadnienia. Drugie: koncentrujemy się na internetowym wideo i cała nasza działalność jest dedykowana internautom.

Dlaczego akurat cybernetyka, nauka o cywilizacjach i wojna informacyjna?
To bardzo proste. Są to w dzisiejszych czasach – epoce informacyjnej – dziedziny kluczowe dla zachowania autonomii, czy osiągnięcia przewagi nad otoczeniem. Jednocześnie nasze społeczeństwo często nie wie nawet, że takie dziedziny istnieją.

Naszą misją jest edukacja elity, dostarczenie wiedzy przydatnej do podejmowania ważnych decyzji.

Na naszym kanale dostępne są takie cykle, jak: Nauka o cywilizacjach, Społeczne procesy poznawcze,

 

Do czego taka wiedza może się przydać?
Popatrzmy na wszechobecny w Europie, i nie tylko, kryzys imigracyjny. Wiele krajów ma problemy demograficzne i jednocześnie stoi przed dylematem: czy wpuszczać? I jeśli tak, to kogo wpuszczać? Tymczasem na podstawie wzorców i reguł odkrytych przez Konecznego i Kosseckiego można dostarczać naukowego wsparcia dla takich decyzji i tworzyć np. testy odpowiadające na pytania o różnice w normach społecznych pomiędzy daną kulturą a indywidualnym normotypem kandydata. Z tego, co mi wiadomo, to wyłącznie cybernetyka i nauka o cywilizacjach dysponują teoretyczną podbudową do tego, by takie testy dzisiaj tworzyć. Kto wie, gdyby nie towarzysz Berman, który wyrzucił między innymi profesora Konecznego z programów nauczania, takie testy czy inne narzędzia już by w Polsce istniały?

Do kogo docieracie? Czy macie sprecyzowanego (wymarzonego) odbiorcę treści, które przekazujecie?
Tak. Nasz program dedykujemy osobom chcącym podejmować się ważnych społecznie ról kierowniczych. Jak widać, jest to grupa bardzo szeroka i obejmuje także np. coraz więcej przedstawicieli biznesu. Bardzo mnie to cieszy, gdyż biznesmeni z reguły nie ideologizują, tylko się interesują, czy coś działa, czy nie. A my dajemy wiele racjonalnych narzędzi.

[...]

Agnieszka Piwar

Czytany 574 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.