czwartek, 25 styczeń 2018 09:22

Od Redakcji

Napisał

Sytuacja geopolityczna na świecie ulega gwałtownemu przemeblowaniu, co jak się wydaje, staje się przyczyną coraz większej dezorientacji, w którą popada część naszej klasy politycznej. Może to jednak stanowić dobry punkt krytyczny, który umożliwi dokonanie zmiany sposobu myślenia. Schematyzm, którym do tej pory posługiwano się w budowaniu relacji zagranicznych, staje się coraz bardziej niewygodny. Potrzeba mądrej, pragmatycznej i dostosowanej do szybko zmieniających się układów polityki staje się wręcz palącą potrzebą.


Mija rok odkąd na zaproszenie naszej redakcji w Polsce zagościł chiński ekonomista Song Hongbing, który kreślił przed zaproszoną na jego wykłady publicznością kuszącą wizję współpracy gospodarczej Polski z Chinami. Rozpościerał przed nami wizję „sprawiedliwszego niż atlantycki” handlu prowadzonego za pomocą lądowego transportu międzykontynentalnego, potocznie nazywanego Jedwabnym Szlakiem. Wielu z nas – tych nieulegających emocjom i patrzących nieco bardziej pragmatycznie – zadawało sobie wtedy pytanie: Czy istnieją w Polsce elity zdolne osiągnąć maksimum korzyści z tej oferty? Czy znajdziemy w sobie, jako kraj nieporównywalnie mniej znaczący niż Chiny, odpowiedni potencjał potrzebny do osiągnięcia w tym układzie wysokich wyników handlowych?
Działo się to w czasie, gdy wydawało się, że jest ku temu koniunktura, a rządzący przychylnym okiem spoglądają w kierunku Azji. Przypomnijmy, że zaledwie kilka miesięcy wcześniej polskie władze witały w naszym kraju przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpinga wraz z małżonką. Dla przypomnienia, podczas, tej wizyty prezydent Andrzej Duda deklarował szumnie, że jako kraj „chcemy być dla Chin centralnym partnerem w Europie Środkowej”. Czy w ślad za tą deklaracją poszły jakieś działania, i czy są one na tyle rozsądne, by mówić już o spójnej i korzystnej
koncepcji? Rocznica wizyty autora cyklu „Wojna o pieniądz” przypada akurat na czas gdy doszło do zapowiadanej rekonstrukcji rządu i u jego steru zasiadł ekonomista Mateusz Morawiecki. Uznaliśmy, że tym bardziej jest to najlepszy moment, by dokonać istotnego przeglądu kwestii współpracy polsko-azjatyckiej, jeszcze raz zastanowić się nad wszystkimi jej plusami i minusami. Zadajemy sobie więc dzisiaj pytanie: polityka azjatycka Polski, jest czy jej nie ma i przez jakie pisze się „P”?

Redakcja

Czytany 226 razy
Więcej w tej kategorii: « Między samostanowieniem a status quo
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.