środa, 09 maj 2018 22:28

Polska kluczem do strategii USA?

Napisane przez Krzysztof Wojczal

O roli, jaką odgrywa lub ma odegrać Polska, mówi się sporo. Nawet w mediach głównego nurtu, które dziś twierdzą, że "tracimy" swojego najważniejszego sojusznika. Przekonują do tego również m.in. George Friedman, czy popularyzujący w polskiej przestrzeni publicznej naukę o geopolityce Jacek Bartosiak. Sam Prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump - przyjechał w 2017 roku do Warszawy wychwalać naszą wyjątkowość.

Jeśli Polska odgrywa tak istotną rolę w amerykańskiej układance, to należy sobie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego?

 

Przecież jeszcze w 2014 roku nic nie zapowiadało tak wyraźnego zwrotu III RP w prowadzeniu polityki zagranicznej. Natomiast obecnie nikt już nie powinien mieć wątpliwości, co do tego, że Polska rzeczywiście znajduje się w centrum uwagi Wielkiego Brata.

Wystarczy przypomnieć, że od zwycięstwa w 2015 roku PiS w wyborach prezydenckich i parlamentarnych polski rząd w sposób otwarty ukierunkował się na strategiczny sojusz amerykańsko-polski. W ramach tego sojuszu USA wysłały do Polski US Army oraz wróciły do budowy tarczy antyrakietowej. Nie sposób również przeoczyć rozpoczęcia współpracy w zakresie dostaw sprzętu wojskowego.

Skąd takie nagłe zainteresowanie i zaangażowanie Amerykanów, jeśli chodzi o nasze państwo? Przecież jeszcze w 2009 roku Barack Obama mówił o resecie w relacjach amerykańsko-rosyjskich, po którym zrezygnowano z budowy tarczy antyrakietowej na naszym terytorium. Wówczas USA zupełnie straciły zainteresowanie Europą Centralną i ogłosiły tzw. Pivot na Pacyfik.

Pomijając przyczyny odejścia od słynnego resetu, co nastąpiło po wybuchu wojny domowej w Syrii i konflikcie na Ukrainie, poniżej opiszę obecne trendy i dążenia USA, które wymagają zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Europie Centralnej (głównie w Polsce i Rumunii).

 

Amerykański cel - utrzymanie pozycji światowego lidera

 

By odpowiedzieć sobie na tytułowe pytanie, należy w pierwszej kolejności zacząć od kwestii najbardziej ogólnych. USA prowadzi obecnie z Chinami pewnego rodzaju wyścig. W interesie Stanów Zjednoczonych jest utrzymanie obecnego statusu jedynego światowego mocarstwa – hegemona. W tym celu USA powinno:

  1. zwiększać swoją potęgę, uciekając peletonowi (Chinom, Rosji, UE),
  2. starać się utrzymać obecne wpływy,
  3. wkładać kołki w szprychy konkurencji.

Ponieważ USA słabnie wewnętrznie (pusta waluta, niepewny system finansowy, ogromne zadłużenie, problemy gospodarcze), a w wyniku działań konkurencji (Chin, Rosji, UE) traci również polityczne wpływy (co uderza ponadto w gospodarkę USA – vide BRICS), najłatwiejszą i najbardziej efektywną w tym momencie metodą na utrzymanie swojej hegemonii jest opcja nr 3: zniszczyć konkurencję.

Wybór ten stał się oczywisty po 2014 roku, choć początek „podpalania” świata przez Amerykanów można datować choćby od 2001 roku i inwazji na Afganistan. Nie jest to tak istotne jak sam fakt, że od kilkunastu lat wojny i rewolucje przetaczają się kolejno przez Bliski Wschód, Afrykę Północną, a nawet Europę Centralno-Wschodnią (Ukraina). Strategię prowadzoną przez USA opisywałem w większych szczegółach przy okazji tekstów: Szlak handlowy czy wojenna ścieżka? oraz Amerykanie uczą się grać w Go...Rzucając kamyczkami – czyli o co może chodzić z interwencją w Somalii?

Jeśli przyjmiemy (a są po temu wszelkie podstawy), że rzeczywiście tak jest i USA postanowiło doprowadzić konkurencję do upadku, to w tym miejscu można się zastanowić nad tym, w jakiej kolejności i jakim sposobem Amerykanie zamierzają osiągnąć swoje cele?

 

Peleton – wspólny interes i wzajemny doping

 

USA musi przeciwstawić się trzem konkurentom. Chinom, Rosji i Unii Europejskiej. Przy czym w interesie wszystkich tych pretendentów jest połączenie sił. Wspólnota interesów widoczna jest głównie na płaszczyźnie gospodarczej. UE (Niemcy) posiadają zaawansowane technologie i produkcję dóbr wysokiej jakości. Rosja dysponuje surowcami (gaz, ropa), a także geografią (łączy Europę i Daleki Wschód). Chiny posiadają bazę produkcyjną i przeogromny rynek.

  1. W interesie Niemiec jest eksport na chiński rynek (największy niemiecki odbiorca) i pozyskiwanie tanich surowców z Rosji.
  2. W interesie Rosji jest pozyskiwanie technologii i zabezpieczenie sprzedaży surowców, a także kontrolowanie handlu wschód-zachód.
  3. W interesie Chin leży sprzedaż własnych towarów na cały europejski rynek, uniezależnienie się od Amerykanów w zakresie szlaków handlowych i pozyskiwanie surowców dla ogromnej gospodarki. Priorytetem jest również pozyskiwanie (w legalny lub nielegalny sposób) know-how w zakresie nowoczesnych technologii.

Dlatego w ostatnich latach obserwujemy podejmowanie takich inwestycji jak:

  1. Budowa Nord Stream I i Nord Stream II (zabezpieczenie dostawy surowców do Niemiec, z pominięciem Polski --- może władze RFN przewidziały możliwość zaistnienia sytuacji, w której w momencie wypychania USA z Europy, Amerykanie posłużą się Polską i będą próbowali wywierać nacisk na RFN? –  jeśli tak, to chapeau bas...).
  2. Budowa infrastruktury przesyłowej z Rosji do Chin (uniezależnienie Chin od surowców z podpalonego Bliskiego Wschodz).
  3. Budowa lądowego Nowego Jedwabnego Szlaku łączącego Europę z Chinami, przebiegającego przez terytorium Rosji (uniezależnienie chińskiego handlu od US Navy).
  4. Przymiarki Rosji i Chin do uruchomienia Północnego Szlaku Morskiego.

Oprócz tego Chiny budują własną sferę oddziaływania gospodarczego (BRICS). Niemcy już zbudowały Unię Europejską, a Rosja przewodzi EWG (choć BRICS nie można przyrównywać do dwóch pozostałych inicjatyw).

 

Wyzwania dla peletonu

 

Problemem Niemiec jest to, że są wciąż mocno uzależnione politycznie od USA (od czasów II wojny światowej). Innymi słowy, nie są wstanie prowadzić całkowicie niezależnej polityki zagranicznej. To dlatego wysiłki Berlina nie doprowadziły do pokoju na Ukrainie w 2014 roku. To dlatego UE nałożyła na Rosję sankcje gospodarcze, pomimo, że nie leżało to w interesie ani UE, ani samych Niemiec. Ponadto niemiecka gospodarka jest wrażliwa na zmniejszenie eksportu (eksport to 50% PKB Niemiec, brak sprzedaży = kryzys).

Problemem Rosji jest słaba gospodarka w stosunku do ogromnych przestrzeni geograficznych, jakimi musi zarządzać. Świeżymi problemami są ponadto:

  1. sankcje i izolacja polityczno – gospodarcza od świata zachodu, co zostało wymuszone działaniami USA,
  2. utrata wpływów na Ukrainie i zaangażowanie w Donbasie,
  3. zaangażowanie w Syrii.

Chiny z kolei walczą o uniezależnienie szlaków handlowych od wpływów amerykańskich, utrzymanie wysokiego eksportu (ten sam problem co w Niemczech) oraz zabezpieczenie dostaw surowców energetycznych na potrzeby rozgrzanego sektora produkcyjnego.

 

/.../

Czytany 772 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.