środa, 12 wrzesień 2018 20:11

Aluminiowy oligarcha na deskach

Napisane przez

Czasy łagodnego hegemona minęły. Prezydent Trump stosuje wobec przeciwników i konkurentów środki masowego rażenia z arsenałów wojny gospodarczej, wykorzystując potęgę dolara i gospodarki. Doskonałym przykładem są sankcje nałożone na rosyjskich potentatów biznesu, pokazujące jakie realne mechanizmy działają światowej polityki i biznesu.

Aluminiowy cios Trumpa ­­

 

6 kwietnia prezydent Trump nałożył sankcje na siedmiu potężnych rosyjskich potentatów gospodarczych (rutynowo w mediach nazywanych oligarchami) oraz wielu urzędników i polityków. Najciekawszym z nich jest przypadek Olega Deripaski – z 12 przedsiębiorstw objętych tą rundą sankcji aż 8 to jego własność. Od zarejestrowanych na Wyspach Dziewiczych wehikułów finansowych, przez notowaną na giełdzie londyńskiej Grupę EN+ (w której skład wchodzi Rusal, gigant branży aluminium, perła w koronie imperium Deripaski), producenta samochodów Gaz po koncern żywnościowy AgroHolding z Kubania.

6 kwietnia prezydent Trump nałożył sankcje na siedmiu potężnych rosyjskich potentatów gospodarczych (rutynowo w mediach nazywanych oligarchami) oraz wielu urzędników i polityków.

 

Restrykcje, które go dotknęły, są znacznie ostrzejsze niż „jedynie” osobiste sankcje wobec Aleksieja Millera, szefa Gazpromu, nie uderzające bezpośrednio w interesy gazowego kolosa. Już wcześniej wpisywano na czarne listy setki Rosjan – polityków, urzędników i przedsiębiorstw, zakazując im wjazdu do Stanów czy zajmując majątek. Próbowano w ten sposób zmienić rosyjską politykę, by Moskwa grała według reguł Zachodu, by uznała kontrolę Zachodu nad całą Ukrainą, oddała jej Krym i wycofała się z Syrii. Ale tymi środkami nie osiągnięto nic, więc sięgnięto po twardsze narzędzia – uderzono wprost, i to boleśnie, w interesy gospodarcze Rosji. Przypadek Olega Deripaski, opisany poniżej, wyjątkowo klarownie ilustruje działanie mechanizmów współczesnej wojny gospodarczej.

Sankcje Departamentu Skarbu (amerykański odpowiednik ministerstwa finansów) zakazały amerykańskim obywatelom i przedsiębiorstwom jakichkolwiek kontaktów z przedsiębiorstwami Olega Deripaski. Poprzez to uniemożliwiono dokonywanie transakcji w dolarach, odcinając jego przedsiębiorstwa od waluty światowego handlu. Płatności dolarowe muszą bowiem przejść clearing w bankach amerykańskich lub ich koncesjonowanych korespondentach, mających pozwolenie na operowanie rozliczeniami dolarowymi. To także skuteczna blokada dostępu do potężnych zasobów kapitału inwestycyjnego oraz systemu bankowego Ameryki. I praktycznie całego Zachodu – żadne międzynarodowe emisje obligacji czy akcji nie będą już możliwe, niezależnie czy w dolarach czy w euro. Amerykańskie zakazy dotyczą bowiem także obywateli innych krajów – każdego, kto „świadomie umożliwia znaczące transakcje” z objętymi sankcjami osobami i przedsiębiorstwami. Zadziwiające, taki krótki zapis, a cały świat drży, że dotkną go „sankcje wtórne”. Gdyby bowiem europejska czy azjatycka firma kupiła od Rusala choćby odrobinę aluminium, a potem trafiło ono do Stanów, musi się liczyć z groźnymi dla swego istnienia konsekwencjami.

Do tych twardych ciosów handlowych i finansowych dochodzą takie „drobiazgi” jak zajęcie aktywów w bankach czy własności i nieruchomości w Stanach. Prywatne samoloty aluminiowego rosyjskiego potentata nie będą mogły swobodnie latać po świecie, będąc narażone na zajęcie przez komornika, natychmiast sprowadzono je więc do Moskwy, a potem sprzedano. Także londyńskie nieruchomości przy ekskluzywnej Belgrave Square, warte 50 milionów funtów szterlingów, są kredytowane przez Credit Suisse. Takie pożyczki mogą być wypowiedziane ze względu na „siłę wyższą”, a nieruchomość stracona.

Na koniec rzucono na żer tabloidom i mediom podejrzenia o związki ze światem przestępczym, pranie brudnych pieniędzy, grożenie a nawet zlecenia zabójstwa konkurentów. Powołano się po prostu na krążące w mediach oskarżenia. To coś dla „ciemnego ludu”, żeby nie dochodził, o co naprawdę chodzi.

Rusal i Rosja

 

Rusal to globalny potentat aluminiowy, posiadający 6% światowego rynku, dostarczającego prawie 4 miliony ton. Jego obroty wynoszą 10 miliardów dolarów, a zyski operacyjne 2 miliardy. Zabezpiecza 10% z importowanych do Unii Europejskiej 10 milionów ton aluminium, ma 19% udziału w japońskim i 13% w koreańskim imporcie. Jednak jego pozycja jest jeszcze mocniejsza, jeśli pominąć specyficzny rynek chiński – wtedy Rusal okazuje się on największym dostawcą, mającym 13% rynku i wyprzedzającym takie potęgi jak brytyjski Rio Tinto (12%) czy amerykański Alcoa (8%).

Rusal to sprywatyzowany w latach 90-tych radziecki monopol aluminiowy. Bliski krąg biznesmenów wokół prezydenta Jelcyna przejął potężne zasoby surowców i całe gałęzie przemysłu. W przypadku Olega Deripaski nie bez znaczenia było małżeństwo z Poliną – wnuczką Borysa Jelcyna i córką szefa kremlowskiej administracji. W wieku 50 lat należy bowiem Deripaska do elit biznesu rosyjskiego, określanego jako „stare pieniądze”, zrobione właśnie za czasów Borysa Jelcyna. I pomimo posiadania wszystkich przywar rosyjskich oligarchów i ostentacyjnego okazywania bogactwa, zachowuje podstawową lojalność wobec Rosji i jej prezydenta. Choć nie ma z nim łatwego życia, gdyż Władymir Putin potrafi przeczołgać pokazowo magnatów biznesu, gdy ci nie wywiązują się z ze swoich społecznych zobowiązań.

Rusal to sprywatyzowany w latach 90-tych radziecki monopol aluminiowy. Bliski krąg biznesmenów wokół prezydenta Jelcyna przejął potężne zasoby surowców i całe gałęzie przemysłu. W przypadku Olega Deripaski nie bez znaczenia było małżeństwo z Poliną – wnuczką Borysa Jelcyna i córką szefa kremlowskiej administracji.

 

Gdy w 2009 r. Oleg Deripaska i jego wspólnicy miesiącami nie płacili pracownikom fabryki w Pikaliewie, co było tragedią dla całego miasta zbudowanego wokół aluminiowego kombinatu. Na miejsce protestu przyjechał Władymir Władymirowicz. W relacjonowanym przez telewizje spotkaniu z oligarchami, zarzucił im chciwość i powiedział, że jeśli nie podpiszą porozumienia, zakład i tak zostanie uruchomiony, nawet bez nich. Publicznie kazał Deripasce podpisać umowę, której ten chyba nawet nie czytał. Wywołał go jak uczniaka do tablicy, a na koniec kazał mu zwrócić pióro, które oligarcha przez roztargnienie zabrał ze sobą. Klasyczny Putin pokazujący, kto tu rządzi.

Pomimo tego Deripaska dostosował się do nowego prezydenta, zaakceptował fakt, że biznes już nie mógł wtrącać się do polityki (czego nie zrozumiał Michaił Chodorkowski). Był więc tolerowany przez Kreml, podobnie jak wielu miliarderów z poprzedniej epoki. Jednak nigdy nie należał do bliskiego kręgu „kolesi Putina” („Putin crony”, jak to określają Amerykanie). Nie uczestniczył w meczach hokejowych, nie był sparringpartnerem w judo ani kolegą z KGB.

Wystarczy pociągnąć za jeden sznurek

 

Efekty biznesowego tsunami, wywołanego jednym podpisem prezydenta USA, są zdumiewające. Rusza cały ciąg zdarzeń, które są jeszcze lepiej skoordynowane i skuteczne, niż jakiekolwiek ręczne sterowanie. Globalny system powiązań i uzależnienie wielkiego biznesu od polityki hegemona jest bowiem tak silny, że wystarczy pociągnięcie za jeden sznurek, a wszystkie oczekiwane działania następują jedno za drugim. A Waszyngton doskonale wie, jak za ten sznurek pociągnąć, gdyż robi to od dziesięcioleci i uczy się na błędach, doskonaląc swoje metody. Prowadzi przecież wojnę gospodarczą z innymi państwami od dziesięcioleci. Office of Foreign Assets Control (OFAC) – amerykański urząd kontroli inwestycji zagranicznych – działający w Departamencie Skarbu, ma długą listę światowych przedsiębiorstw objętych rozmaitymi sankcjami za niepodporządkowanie się regułom, stanowionym przez Waszyngton.

[...]

Andrzej Szczęśniak

Czytany 441 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.