środa, 12 wrzesień 2018 22:41

Trump – Putin

Napisane przez Leszek Sykulski

Szczyt Helsinkach, na którym spotkali się Donald Trump i Władimir Putin, udowodnił jedną ważną rzecz Jest to bardzo istotna kwestia dla bezpieczeństwa naszego kraju. Mianowicie, chodzi o to, że dzisiaj najbardziej aktualną szkołą myślenia o stosunkach międzynarodowych, najbardziej istotnym paradygmatem analizy spraw międzynarodowych jest geopolityka. Ten szczyt jak w soczewce pokazał że cała diagnoza polityczna prowadzona w środowisku politycznym także w Polsce przez różnych analityków, badaczy bez względu na proweniencję, jest prawidłowa: mamy do czynienia z wielkim procesem politycznym nazywanym policentryzacją świata.

Od ponad dekady obserwujemy koniec pauzy strategicznej, która rozpoczęła się na przełomie lat 1991-1992. Wraz z dezintegracją Związku Sowieckiego i zakończeniem zimnej wojny nastąpiła 10-15 letnia pauza strategiczna z dominacją jednego mocarstwa-hegemona – Stanów Zjednoczonych. Od ponad dekady mamy do czynienia z końcem tego procesu i rozpoczęciem nowego mechanizmu, tj. krystalizacji nowego ładu światowego, kształtowania się nowej architektury bezpieczeństwa międzynarodowego, gdzie takie kwestie, jak wartości, prawo międzynarodowe, prawa człowieka schodzą na dalszy plan. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się takie zagadnienia, jak układ sił, układ interesów, strefy wpływów, czyli nic nowego – klasyczne kategorie i prawidła geopolityki.

Szczyt Trump-Putin pokazał, że mechanizmy, które znamy jako Pułapkę Kindlebergera[1] czy Pułapkę Tukidydesa[2] są czymś realnym i namacalnym, czymś istniejącym nie tylko na kartach analiz, książek, artykułów geopolitycznych i naukowych, ale także w praktyce politycznej. Pułapka Kindlebergera oznacza mechanizm odchodzenia globalnego mocarstwa-hegemona od roli światowego żandarma. W geopolityce mówimy, że hegemon odchodzi od roli dystrybutora dóbr publicznych, czyli na przykład takich zagadnień jak bezpieczeństwo, wolność handlu na morzach i oceanach itp. I rzeczywiście, Stany Zjednoczone dzisiaj wycofują się ze swojej wysuniętej, zaangażowanej obecności w wielu rejonach światowej wyspy, używając określenia Halforda Mackindera, z obszarów Eurazji i Afryki, z wielu części świata takich jak Bliski Wschód, Magreb a nawet Europa. Stany Zjednoczone powoli odchodzą, redukują swoją obecność i jest to związane bezpośrednio z drugim, bardzo istotnym czynnikiem, który nazywamy w geopolityce międzynarodowej Pułapką Tukidydesa, czyli mechanizmem rodzącej się rywalizacji między istniejącym hegemonem a mocarstwem pretendującym do tej roli. W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z rywalizacją między Stanami Zjednoczonymi a wzrastającą potęgą Chińskiej Republiki Ludowej.

Stany Zjednoczone dzisiaj wycofują się ze swojej wysuniętej, zaangażowanej obecności w wielu rejonach światowej wyspy, z obszarów Eurazji i Afryki, z wielu części świata takich jak Bliski Wschód, Magreb a nawet Europa… W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z rywalizacją między Stanami Zjednoczonymi a wzrastającą potęgą Chińskiej Republiki Ludowej.

Oczywiście omawiane mechanizmy są mechanizmami długofalowymi, pamiętajmy, że nie rozpoczęły się one ani dzisiaj, ani wczoraj. Ważnym elementem zwrotnym w budowie ładu międzynarodowego był wielki kryzys gospodarczy, który rozpoczął się już w połowie 2007 roku, jak wiadomo mówimy tutaj o kryzysie rynku nieruchomości, o rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych, Apogeum tego kryzysu widzieliśmy w latach 2008-2009. To wówczas środowiska polityczne w Stanach Zjednoczonych zrozumiały, że USA już nie stać na tak zaangażowaną, wysuniętą obecność chociażby w Eurazji czy w europejskiej części euroazjatyckiego Heartlandu[3]. Te lata: 2008-2009 są bardzo istotne jeśli chodzi o zwrot strategiczny w polityce globalnej, ale o tym za chwilę.

Obserwując doniesienia medialne przed szczytem Trump-Putin przypomniałem sobie inny szczyt – spotkanie prezydenta Stanów Zjednoczonych, Ronalda Reagana z przywódcą Związku Sowieckiego Michaiłem Gorbaczowem, które odbyło się w roku 1986 w Reykjaviku. To spotkanie oczywiście wielu uważało za nieudane, bo zerwane przed końcem, ale miało ono niewątpliwie swój pozytywny aspekt. W 1987 roku doszło bowiem do podpisania traktatu o redukcji arsenałów rakietowych tak zwanego średniego zasięgu, czyli o zasięgu pomiędzy 3000-5000 kilometrów, które właściwie do 2007 roku nie było kwestionowane.

Moim zdaniem, dzisiaj mamy do czynienia z zapoczątkowaniem nowego odprężenia w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, co jest powtórzeniem pewnych elementów wspomnianego wyżej spotkania Reagan-Gorbaczow. Mamy do czynienia z rozpoczęciem odprężenia stosunków, które zaistniały po wojnie rosyjsko-gruzińskiej. Wojna rosyjsko-gruzińska, jak pamiętamy miała miejsce w sierpniu 2008 roku i pamiętamy odprężenie, które zapoczątkował Barack Obama.

Nie bez przyczyny przywołuję te kwestie, ponieważ mają one bardzo wielkie znaczenie dla bezpieczeństwa w państwa polskiego. Jednym ze skutków odprężenia w stosunkach amerykańsko-rosyjskich które nastąpiły po wojnie rosyjsko-gruzińskiej było ogłoszenie przez Baracka Obamę dokładnie w dniu 17 września 2009 r. wycofania się Stanów Zjednoczonych z projektu rozmieszczenia elementów obrony powietrznej USA na terytorium Polski. Wysoko sobie cenię profesjonalizm dyplomacji Stanów Zjednoczonych i nie sądzę, żeby data 17 września była datą przypadkową. Był to wyraźny sygnał dla Moskwy dotyczący intencji Stanów Zjednoczonych. Moja subiektywna opinia jest taka, że Stany Zjednoczone prowadzą politykę nacisku na Rosję między innymi przy pomocy wsparcia opozycji tzw. Euromajdanu na Ukrainie, takich projektów, jak tarcza antyrakietowa, czy wydobycie gazu łupkowego w Polsce. Jest to element nacisku na Rosję, ponieważ Stany Zjednoczone potrzebują Rosji, potrzebują przynajmniej życzliwej neutralności Rosji w strategicznej rozgrywce globalnej z Chińską Republiką Ludową. Bardzo aktualne są wskazania geostrategiczne jednego z wybitnych, niesłusznie pomijanych w Polsce myślicieli, jakim był George Renner. Renner, którego najważniejsze prace geostrategiczne powstały w latach 40., twierdził, że w sensie strategicznym, w sensie długofalowym, w sensie sekularnym, tzn. w takim przekraczającym 100 lat, interesy Stanów Zjednoczonych i rosyjskiego ośrodka siły, bez względu na to, jak on się będzie nazywał, czy będzie się nazywał Cesarstwem Rosyjskim, Związkiem Sowieckim czy Federacją Rosyjską, są zbieżne, a jednym z pól gdzie te interesy są zbieżne jest Arktyka.

Stany Zjednoczone prowadzą politykę nacisku na Rosję między innymi przy pomocy wsparcia opozycji tzw. Euromajdanu na Ukrainie, takich projektów, jak tarcza antyrakietowa, czy wydobycie gazu łupkowego w Polsce. Jest to element nacisku na Rosję, ponieważ Stany Zjednoczone potrzebują Rosji, potrzebują przynajmniej życzliwej neutralności Rosji w strategicznej rozgrywce globalnej z Chińską Republiką Ludową.

Tak więc, te elementy nacisku na Rosję są elementami taktycznymi, mającymi zjednać Rosję w tej rozgrywce chińsko-amerykańskiej. Jest to klucz.

Osobiście uważam, że największym wygranym tego spotkania (Trump-Putin) jest Izrael. Benjamin Netanjahu, który zabiegał o zabezpieczenie swoich interesów, o zabezpieczenie geostrategiczne Izraela, o wypchnięcie wpływów irańskich albo w ogóle z Syrii, albo przynajmniej odciągnięcie tych wpływów od wzgórz Golan okupowanych przez Izrael. Udało się, jest to wielki sukces dyplomatyczny Tel Awiwu czy, jak kto woli, Jerozolimy. Jest to również sukces Stanów Zjednoczonych, tak jak i Federacji Rosyjskiej, dyplomacji amerykańskiej i dyplomacji rosyjskiej. Większość analityków uważa, że był to wielki sukces Władimira Putina, który doprowadził do kresu izolacji Rosji przez Stany Zjednoczone po wydarzeniach z 2014 roku i lat kolejnych. Ja uważam, że był to również osobisty sukces również Donalda Trumpa, który znalazł sojusznika w konfrontacji prowadzonej na Bliskim Wschodzie przynajmniej na dający się przewidzieć okres. Pamiętajmy, że pułapka Tukidydesa to nie tylko Chiny.

Mówi się często w kuluarowym gronie geopolityków, że mamy do czynienia z dużą i małą pułapką Tukidydesa, ta duża to oczywiście rywalizacja chińsko-amerykańska, ale mamy też do czynienia z tak zwaną małą pułapką Tukidydesa, z pojawieniem się mocarstwa regionalnego na obszarze kluczowym dla bezpieczeństwa międzynarodowego na Bliskim Wschodzie i Maghrebu, jest to oczywiście Iran. Ta mała pułapka Tukidydesa jest, jak wiadomo, wielkim problemem dla Stanów Zjednoczonych. Pozyskanie takiego partnera, jakim jest Rosja, jest także wielkim sukcesem dyplomacji amerykańskiej. To, o czym mówią przedstawiciele różnych szkół myślenia o stosunkach międzynarodowych, takich jak konstruktywizm czy neoliberalizm (które są bardzo popularne w Polsce, a ich przedstawiciele właściwie zdominowali naukę o stosunkach międzynarodowych, jak i nauki polityczne), teoria o tym że Rosja jest krajem upadłem, że nie ma większych szans z Chinami, że Syberia jest kolonizowana przez Chiny, że Rosja posiada dziesięciokrotnie mniejszy potencjał ludnościowy od Chin i posiada wiele słabszą gospodarkę – to wszystko tak naprawdę nie ma większego znaczenia w chwili supremacji prawideł realistycznych, prawideł geopolitycznych, których takie czynniki jak dywidenda polityczna czy kultura strategiczna wysuwają się na pierwszy plan.

Dywidenda geograficzna, czyli korzyść jaką dane państwo ma z samego faktu zajmowania takiego, a nie innego miejsca na mapie fizyczno-geograficznej świata. I wreszcie kultura strategiczna – kultura rosyjska jest zupełnie inna pod tym względem niż kultura chińska. Chińczycy nie mają takich zapędów, by wybudować imperium globalne. Ekspansja globalna Chin jest ekspansją ekonomiczno-gospodarczą, mającą zapewnić stabilność, zdolność preponderancji, przewagi Chin w tej części świata, w Azji południowo-wschodniej.

Z kolei Rosjanie myślą zupełnie inaczej, myślą w kategoriach dominacji globalnej. Rosjanie ostatnią dekadę poświęcili bardzo dużo na umocnienie swoich wpływów w Arktyce. Moim zdaniem ta część świata jest kluczowa także dla bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej. Dzisiaj Rosjanie dysponują flotą lodołamaczy większą niż flota wszystkich państw NATO razem wziętych i nawet gdybyśmy wzięli wszystkie lodołamacze Stanów Zjednoczonych, wszystkich państw Unii Europejskiej i Chin to flota Federacji Rosyjskiej jest dzisiaj silniejsza na oceanie arktycznym, biorąc pod uwagę fakt, że klimat spowodował uruchomienie nowego strategicznego korytarza transportowego, jakim jest północna droga morska, przejście północno-wschodnie Pokazuje to, że Rosja dzięki dywidendzie geograficznej, dołączyła do grona mocarstw, które będą kształtować ład światowy. Deprecjacja roli Rosji jest jednym z błędów analizy stosunków międzynarodowych, którą obserwujemy w Polsce.


[1]    Charles P. Kindleberger ekonomista i autor ponad 30 książek. Jego książka Manias, Panics and Crashes z 1978 r. poświęcona spekulacyjnym bańkom giełdowym została przedrukowana w 2000 r., po tzw. bańce dot-com . Kindleberge jest dobrze znany z tzw. hegemonicznej teorii stabilności. Określony został przez "The Economist" "mistrzem gatunku" w temacie zjawiska kryzysów finansowych.

[2]    Tukidydes – grecki historyk, autor monografii Wojna peloponeska, w której m.in. opisał historię, kiedy Sparta i Ateny jako obie strony konfliktu stały się zakładnikami nieuniknionej wojny. Konflikt ten wynikał ze wzrostu znaczenia Aten i wynikającym z tego lękiem Sparty. Przykład ten nazywany jest przez geopolityków pułapką Tukidydesa . Mamy z nią do czynienia, obok jednego hegemona, wyrasta na potęgę inny dominujący osobnik. W jego okolicy - czy to terytorialnej, czy to biznesowej współcześnie - pojawia się konkurencyjny osobnik, który gwałtownie rośnie, choć nie osiągnął jeszcze poziomu swojego rywala. Hegenmomn widząc skalę tego postępu obawia się, że aspirujący konkurent szybciej osiągnie równą pozycję i może nie tylko zagrozić interesom dotychczas dominującego osobnika, lecz również przejąć jego "obszar", czyli teren, zasoby lub sferę biznesową. Młodszy osobnik uczy się analizując rozwój dominującego i sprawnie eliminuje błędy oraz optymalizuje procesy – przez co osiąga lepsze rezultaty. Łatwiej jest bowiem szybko rozwijać się w początkowym etapie, gdy wiemy już jak to zrobił nasz konkurent i jakie popełnił błędy.

[3]    Hartland – wg. brytyjskiego geografa, profesor Oxfordu, Halforda Johna Mackindera – centrum Światowej Wyspy, czyli północnowschodnia cześć obejmującą zlewiska morza Arktycznego oraz zamkniętych zbiorników Azji Środkowej, którą nazwał on początkowo Pivot Area, Pivot State – kraj osiowy czy też sworzeń geopolityczny. Jak wskazywał Mackinder to właśnie z tego serca kontynentu wychodziły wielkie ekspansje w kierunku zewnętrznej strefy kontynentu Eurazji, na które składa się: Europa, basen Morza Śródziemnego, Bliski Wschód, Indie i Chiny. Północna cześć Heartlandu stała się zalążkiem dla trzech transkontynentalnych imperiów: Turkutów, Mongołów oraz Rosjan. Działo się tak, gdyż Heartland obejmował tereny zbyt ubogie, aby mogły tam utrzymać się większe populacje ludzkie, dlatego też ekspansje kierowały się stref o bardziej korzystnych warunkach. W tych strefach rozwijały się największe cywilizacje: europejska, chińska, indyjska oraz Bliskiego Wschodu.

 

[...]

Leszek Sykulski

Czytany 506 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.