Wydrukuj tę stronę
czwartek, 21 marzec 2019 15:20

Europejskie wielkie przestrzenie i ich wrogowie

Napisane przez Magdalena Ziętek-Wielomska, Adam Wielomski

Dopóki Donald Trump będzie zasiadał w Białym Domu, dopóty pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską panować będzie stan wrogości. Przez wielu analityków stosunków międzynarodowych, a także polityków i dziennikarzy, sytuacja ta postrzegana jest jako anormalna i ekscepcjonalna. Autorzy tego tekstu stoją na stanowisku, że konflikt ten nie powinien nas bynajmniej dziwić, a jedyne co winno zaskakiwać to fakt, że wybuchł tak późno.

 

  1. Czy Stany Zjednoczone i Unia Europejska skazane są na wrogość?

 

Konflikt musiał wybuchnąć, ponieważ projekt Unii Europejskiej i światowa hegemonia Stanów Zjednoczonych to koncepcje sobie przeciwstawne. W naszej ocenie Trump dostrzegł, że ten projekt jest wrogi Stanom Zjednoczonym, nawet jeśli narodził się po doświadczeniach II wojny światowej i za oczywistym przyzwoleniem Waszyngtonu, którego interesy w czasie Zimnej Wojny wymagały wzmocnienia zachodniej Europy, będącej wtenczas „wschodnią flanką NATO”, tak, aby mogła stać się skutecznym bastionem przeciwko ekspansji ekonomicznej i militarnej bloku komunistycznego.

Największym problemem amerykańskich elit politycznych jest ich powszechnie znana ignorancja historyczna, gdy tymczasem obserwacja polityki międzynarodowej wskazuje, że w swoim ukierunkowaniu do potęgi państwa często realizują te same cele przez dziesięciolecia, a nawet stulecia. Dlatego bez historii nie sposób zrozumieć areny międzynarodowej i polityki potęg. Gdyby w Waszyngtonie pilniej studiowano dzieje, to już dawno zorientowano by się, że Unia Europejska jest kolejnym historycznym wcieleniem niemieckiej koncepcji świata, która w dziejach pojawiała się już od dawna pod różnymi nazwami: Sacrum Imperium, Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, wielka przestrzeń czy przestrzeń życiowa. W odróżnieniu od polityków w Waszyngtonie, politycy najpierw w Bonn, a następnie w Berlinie dobrze wiedzieli jakie są ich cele i o co grają, gdyż niemiecka polityka od około 150 lat ma te same cele, a jedyne co się w niej zmienia to dobór metod dla ich realizacji. W tekście tym nie będziemy pisali o szczegółach obecnie narastającego konfliktu amerykańsko-niemieckiego (europejskiego). Nasz tekst został pomyślany jako historyczny wstęp do tego sporu, bez którego jednakże nie sposób zrozumieć o co w nim chodzi.

 

W odróżnieniu od polityków w Waszyngtonie, politycy najpierw w Bonn, a następnie w Berlinie dobrze wiedzieli jakie są ich cele i o co grają, gdyż niemiecka polityka od około 150 lat ma te same cele, a jedyne co się w niej zmienia to dobór metod dla ich realizacji.

  1. Wadliwe zjednoczenie Niemiec

Zjednoczone przez Ottona von Bismarcka w latach 1866-1871 Niemcy nagle stały się mocarstwem i po stuleciach absencji wróciły do gry europejskiej na polu politycznym i ekonomicznym. Gdy poczytamy niemieckich historyków, ideologów i polityków końca XIX stulecia to zobaczymy, że wszyscy oni nie ukrywają, że zjednoczenie dokonane przez Bismarcka miało charakter połowiczny. W latach 1866-1871 Niemcy nie ukonstytuowały się jako państwo narodowe, ponieważ poza ich granicami pozostały miliony niemieckojęzycznych ludów: cała Austria, pogranicza północne i południowe Czech i Moraw, zdominowana przez element germański rosyjska Nadbałtyka, a także liczne kolonie nad Wołgą i w Siedmiogrodzie, nie wspominając o niemieckojęzycznej Szwajcarii. Nie było także dla Niemców rzeczą jasną, czy ludy germańskie i mówiące germańskimi językami – Flamandowie, Holendrzy, Norwegowie, Szwedzi i Duńczycy – konstytuują oddzielne wspólnoty narodowe, czy też stanowią odgałęzienia niemieckiego narodu? Bismarck zadowolił się rozwiązaniem skrajnie minimalistycznym, jednocząc Niemcy bez Austrii, co spowodowane było faktem, że obce było mu jeszcze myślenie w kategoriach narodowych: powiększał wyłącznie dobra Hohenzollernów, a niemieckojęzycznych katolików traktował jako potencjalnych nielojalnych poddanych. Stąd jego odrzucenie nacjonalistycznej idei wchłonięcia Austrii[1].

Jednakże już dziesięć-dwadzieścia lat po zjednoczeniu Niemiec i odejściu Żelaznego Kanclerza nikt tam nie myślał w kategoriach Bismarckowskich, czyli dynastyczno-konfesyjnych. Naród, który dopiero co odzyskał swoje państwo, zaczął żałować, że zjednoczenie nastąpiło tylko połowicznie, pozostawiając poza granicami miliony niemieckojęzycznych ludzi. Ten zawód i rozczarowanie połowicznym zjednoczeniem wyrażali pangermanie, którzy za program absolutnego minimum uznali przyłączenie zamieszkałych przed rodaków Austrii i Nadbałtyki, a także stworzenie systemu politycznego dającego Niemcom faktyczne panowanie nad Europą wschodnią, szczególnie zaś nad Bałkanami znajdującymi się dotąd w obrębie monarchii habsburskiej lub w zakresie jej wpływów lub przynajmniej aspiracji politycznych[2]. W ten sposób w XIX wieku niemiecka myśl polityczna zagubiła punkt konstytuujący wszelką refleksję polityczną pozostałych państw europejskich: ideę narodu i państwa narodowego. Do lat 1866-1871 mieliśmy kilkadziesiąt państewek niemieckich, a gdy doszło do ich zjednoczenia, to zostało ono sztucznie ograniczone z powodu interesów dynastycznych i konfesyjnych, ale już po chwili pojawiła się idea pangermanizmu, będąca ideą imperialną, wedle której Niemcy mieli objąć panowanie nad całą środkową i południową Europą.

 

cd w numerze papierowym

https://wydawnictwowektory.pl/pl/p/OPCJA-NA-PRAWO-Nr-1154%2C-marzec-2019-r.-/164

 

[1] J.-D. Gauger, Nation, Nationbewußtsein und Nationwerdung in der deutschen Geschichte, w: K. Weigelt (red.), Heimat und Nation. Zur Geschichte und Identität der Deutschen, Mainz 1984, s. 69; J. Breuilly, Nationalismus und moderner Staat. Deutschland und Europa, Köln 1999, s. 75-76, 186-89.

[2] G. Weil, Le pangermanisme en Autriche, Paris 1904; M. Korinman, ‘Deutschland über alles’. Le pangermanisme, 1890-1945, Paris 1999, s. 96-128.

Wyświetlony 835 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.