piątek, 12 kwiecień 2013 01:00

Amerykańska ?nomenklatura? premierów III RP

Napisał

W marcu 2008 napisałem, jak mi się wydawało, hiobową przepowiednię, że Ameryce grozi katastrofa. Zatytułowałem ten esej Katastrofa nastąpi pojutrze. Nie spodziewałem się, że moja pochmurna przepowiednia się ziści, nie pojutrze, ale już jutro.

W miesiąc po oddaniu mego artykułu do druku zwiastun katastrofy w postaci kryzysu finansowego ogarnął wszystkie kraje przemysłowe. Szczególnie dotknięte nim zostały kraje, które bałwochwalczo wierzyły, że finansiści z Wall Street mają patentowaną receptę na rozwój i bogactwo.

Dzisiaj do pisania skłonił mnie artykuł napisany przez Douglasa A. McIntyre?a (dostępny w Internecie pod adresem: http://247wallst.com/2009/08/13), w którym autor podaje, że Stephen Schwarzman, dyrektor naczelny firmy finansowej Blackston ?zarobił? w roku 2008 702 miliony dolarów, w czasie, kiedy wartość akcji firmy Blackstone spadła o ponad 40%. Jako wytłumaczenie powodów tych absurdalnie wysokich premii finansowa nomenklatura podaje, że wysokie zarobki Naczelnych Dyrektorów (CEO) są konieczne, aby utrzymać utalentowanych specjalistów. Nawet te instytucje bankowe i finansowe, które zostały wybawione od bankructwa przez rządowe dotacje, też wypłaciły swym menadżerom milionowe premie za ich rzekomo niezastąpione talenty.

Fakt, że takie ?talenty? ciągle kierują amerykańską gospodarką, nasuwa przypuszczenie, iż nie jest to jedynie mankament systemu kapitalistycznego, ale korupcja systemowa, w której uczestniczą także ci, którzy ustalają prawa, czyli kongresmani i senatorzy.

Krytykując amerykański system ekonomiczny, chciałem jednak czytelników zapewnić, że nie jestem wrogiem Stanów Zjednoczonych, kraju, gdzie urodziły się moje dzieci i wnuki, i który mimo wielu wad, dał mi możliwość spełnienia moich młodzieńczych marzeń, bycia wynalazcą, przedsiębiorcą, a na dodatek człowiekiem zamożnym, nawet na amerykańską skalę.

Od 40 lat, czyli od czasu moich pierwszych dni w Ameryce, zastanawiam się nad tym, kto tu rzeczywiście rządzi. Już wtedy, w roku 1969, przy wypełnianiu pierwszego kwestionariusza podatkowego, dziwiłem się logice struktury podatkowej, która sprzyja tym, którzy pożyczają pieniądze (poprzez odliczanie od dochodu procentów od pożyczki), a karze podatkiem tych, którzy pieniądze oszczędzają. Jasne się dla mnie stało, że ?system amerykański? jest tak skonstruowany, aby naganiać ludzi do usług bankowych. Konsekwencją tego systemu jest to, że Amerykanie najmniej ze wszystkich mieszkańców innych krajów oszczędzają, a najwięcej pożyczają. Wtedy wydawało mi się, że banki kontrolują ?bankierzy?, czyli właściciele banków, którzy ?odcinają? sobie kupony od cyrkulacji pieniędzy. Moja naiwność wynikała z izolacji imigranta, który żył początkowo w ?realnym socjalizmie?, a później poza kręgiem amerykańskich decydentów. (...)

Czytany 2152 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.