sobota, 12 wrzesień 2015 14:13

Czy istnieje etyka w negocjacjach międzynarodowych?

Napisał

Negocjacje międzynarodowe prowadzone są w szczególnym środowisku, w którym trudno jest oceniać postępowanie podmiotów politycznych czy gospodarczych w kategoriach etycznych. W zależności od przyjętej postawy (moralizm, amoralizm, realizm, machiawelizm) można oczywiście oceniać zachowania tych podmiotów według norm etycznych, powszechnie jednak i tak wiadomo, że zawsze biorą górę interesy stron. Reguły gry, w tym także te o moralnym wydźwięku, są przeważnie ustalane przez samych uczestników.

Zachowania negocjacyjne państw są funkcją woli politycznej decydentów państwowych, ta zaś przejawia się w dążeniach do zaspokojenia rozmaitych potrzeb i interesów, bez względu na to, jak te dążenia oceniają inni. Oczywiście, państwa i inne podmioty międzynarodowe robią wszystko, aby swoje dążenia zamaskować i ukryć za szlachetnie brzmiącymi deklaracjami. Na tym często polega ideologizacja w stosunkach międzynarodowych.

Wybory (dylematy) moralne towarzyszą negocjatorom w każdej fazie negocjacji, począwszy od definiowania interesów i celów, postrzegania drugiej strony w kategoriach wrogości czy przyjaźni, wskazanie miejsca i czasu prowadzenia rozmów, po dobór środków, rodzaje argumentów, pozyskiwanie i wykorzystanie informacji o drugiej stronie, odwoływanie się do obiektywnych kryteriów, manipulowanie informacjami, szacowanie zysków i strat i in. Naruszenie etyki jaskrawo przejawia się w stosowaniu rozmaitych taktyk, których same nazwy wskazują na to, że kolidują z moralnością (na przykład eskalacja żądań, blef, groźby, manipulacje). Wynika to z oczywistej prawidłowości, że wartości etyczne w negocjacjach są podporządkowane skuteczności działań. Środowisko negocjacyjne wytwarza jednak pewną kulturę, która charakteryzuje się akceptacją dobrych obyczajów, postulatów i norm etycznych, będących pochodną ogólnej kultury dyplomatycznej, a także osiągniętego przez ludzi w danej epoce poziomu rozwoju moralnego. Osobista etyka negocjatora, wyznawany przez niego system wartości, wierzenia i obyczaje wywierają istotny wpływ na zachowania negocjacyjne. Demokratyczne systemy ustrojowe promują w stosunkach międzynarodowych takie wartości jak wzajemność, zaangażowanie, solidarność, współodpowiedzialność i in., które stanowią coraz ważniejszy kontekst w poszukiwaniu sprawiedliwych i skutecznych rozwiązań wielu problemów międzynarodowych na drodze negocjacji i kompromisu.

Do powyższych uwarunkowań etyki negocjatora dochodzi jego podwójna lojalność – wobec mocodawcy i wobec drugiej strony. Dobry negocjator zabiega, aby te dwie lojalności nie popadały ze sobą w konflikt. Etyka negocjacji międzynarodowych jest przykładem etyki grupowej, mającej tendencję do dominowania nad normami moralności indywidualnej i społecznej. Jeśli najważniejszym celem negocjatora w stosunkach międzynarodowych jest maksymalizacja korzyści, to należy z pewnością od niego oczekiwać takich zachowań, które sprzyjają skuteczności i odniesieniu sukcesu. Z tych względów waleczność, nieustępliwość, bezwzględność, wytrwałość, umiejętność szybkiej reakcji i wyrachowanie, decydujące nieraz o sukcesie negocjacyjnym mają niewiele wspólnego z potocznie pojmowaną moralnością. Zawsze jednak chodzi o przestrzeganie ogólnej zasady, że za pomocą niegodnych środków nie można osiągać szlachetnych celów.

W komunikowaniu interpersonalnym wszystkie interakcje mają aspekt etyczny. Winny być zatem oceniane nie tylko według kryterium skuteczności lub zadowolenia, ale także w wymiarze etycznym. Zasadne są pytania o to, czy są one prawe czy nieuczciwe, sprawiedliwe czy niesprawiedliwe, moralne czy niemoralne. Mówcy komunikują etycznie, jeśli akceptują u swoich odbiorców wolną wolę i prawo do samookreślenia, a nieetycznie – jeśli hamują i ograniczają prawo innych do autoekspresji i samookreślenia. Etyczne komunikowanie zakłada szacunek dla drugiej osoby, poszanowanie jej atrybutów podmiotowych. Wrażliwość na prawidłową wymowę nazwisk uczestników rokowań jest jedną z pożądanych cech negocjatora. Częste są przypadki obrażania się uczestników negocjacji, jeśli ich nazwiska lub imiona ulegają zniekształceniu. Mogą oni wtedy uznać – wbrew intencjom przemawiającego – że celowo zostali ośmieszeni. Dlatego przed rozpoczęciem sesji negocjacyjnej warto sprawdzić wymowę nazwisk, pamiętając zwłaszcza o tym, że wiele nazwisk w obcych językach nie zawsze wymawia się zgodnie z zasadami fonetycznymi tych języków.

Zasady interpersonalne komunikacji negocjacyjnej nakazują uprzejmość i grzeczność wobec rozmówcy (nie wolno wywoływać nieprzyjemnych stanów uczuciowych u partnera); niepodejmowanie tematów przykrych dla partnera („w domu powieszonego nie mówi się o stryczku”); aprobatę interlokutora (życzliwa akceptacja, zadowolenie z rozmowy); skromność (unikanie otwartego wskazywania na swoje silne strony, sukcesy, chwalenia siebie w taki sposób, by mogło to wywołać poczucie niższości u odbiorcy); atrakcyjność treści; współdziałanie (wyrażanie dobrej woli na rzecz kontynuowania konwersacji); respektowanie ustaleń faktycznych (opartych na kryterium prawdy, akceptowanym przez strony). W poradnikach negocjacyjnych wskazuje się na wiele pożądanych cech prawego negocjatora. Wszystkie dadzą się sprowadzić do cnoty umiaru („ograniczenia czynią mistrza”, jak powiedział Goethe o talencie) i zwykłej ludzkiej przyzwoitości, zgodnie ze znanym powiedzeniem Antoniego Słonimskiego: „gdy nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”.

Od czasów Machiavellego ukształtowała się opinia, nie bez udziału samych dyplomatów, że rokowania dyplomatyczne obfitują w liczne intrygi, groźby, kłamstwa, oszustwa, insynuacje i manipulacje. Spopularyzowano pojęcie „makiawelizmu”, które oznacza wykorzystanie każdej sytuacji do zdobycia kontroli nad postępowaniem innych; stosowanie wszelkich chwytów w dążeniu do osiągnięcia swoich celów; cynizm i brak skrupułów. Sir Henry Wotton (1568-1639) zasłynął niegdyś dowcipem, mówiąc, że „poseł to zacny człowiek wysłany za granicę, aby kłamać dla dobra państwa”. Na takim tle nietrudno zgadnąć, że najważniejszą wartością w stosunkach między negocjatorami międzynarodowymi jest zaufanie. Najmniej jest go w przypadku spraw wrażliwych, do których należy przede wszystkim bezpieczeństwo. Ronald Reagan rzucił kiedyś przestrogę: „ufaj, ale sprawdzaj” (trust but verify), co oznaczało wezwanie do weryfikacji każdej deklaracji drugiej strony. Obecnie żaden przywódca zachodni nie zadowoli się przyjęciem oświadczenia Iranu, że kraj ten nie podejmuje wysiłków na rzecz wyprodukowania broni jądrowej. Niemal wszyscy domagają się międzynarodowych inspekcji w irańskich instalacjach jądrowych w celu upewnienia się, że Iran naprawdę nie dąży do pozyskania tej broni.

 

/.../ Ciąg dalszy artykułu - w wydaniu papierowym

Czytany 1945 razy
Stanisław Bieleń

Polski politolog specjalizujący się w problematyce tożsamości w stosunkach międzynarodowych, polityce zagranicznej Rosji, międzynarodowej roli mocarstw, strategiach i stylach w negocjacjach międzynarodowych.

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.