sobota, 20 sierpień 2016 14:32

Czasy, w których Rosja dyktowała warunki polskiej energetyce, kończą się

Napisał

Z Wojciechem Jakóbikiem, analitykiem Instytutu Jagiellońskiego i redaktorem naczelnym BiznesAlert.pl rozmawia Aleksander Kłos

Zauważany jest wzrost bezpieczeństwa energetycznego w naszej części Europy, czego najlepszym dowodem jest właśnie gazoport w Świnoujściu. W razie problemów mamy alternatywę, maleje ryzyko szantażu gazowego. Trwa jednak coraz mocniejsza rywalizacja na rynku, ponieważ Gazprom nie zamierza się poddawać i będzie walczył ceną, elastycznością, ale już raczej nie będzie szantażował klientów, gdyż na każdym z nich będzie mu zależało. Rosjanie też zmienili do nas podejście.

Otwarcie terminalu LNG imienia Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu to ważne wydarzenie zarówno gospodarcze, jak i polityczne. Oto Polska pokazuje, że można walczyć z energetyczną hegemonią Rosji i przeprowadzić udaną próbę zdywersyfikowania dostaw skroplonego gazu. Poprzedni premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz także zapewniali, że będą dążyć do dywersyfikacji źródeł energii – nie przekładało się to jednak na rzeczywiste projekty. Obecny rząd traktuje tę sprawę priorytetowo. Jak ważne dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju jest otwarcie terminalu LNG? Co w najbliższej przyszłości może się z tym wiązać.

Terminal LNG daje możliwość dostarczania, niezależnie od Rosji i od innych sąsiadów, gazu w formie skroplonej, który możemy sprowadzić z praktycznie każdego miejsca na Ziemi. Ma to być też narzędzie rozwoju rynku gazu w Polsce – ma poprawić sytuację ekonomiczną naszego kraju i pomóc w poprawie oferty dla polskich klientów na gaz. LNG może być niebawem bardziej rentowne i konkurencyjne od dostaw Gazpromu czy też z giełdy niemieckiej. Ten rynek się intensywnie rozwija i według Międzynarodowej Agencji Energii w przyszłości gaz skroplony ze Stanów Zjednoczonych będzie swobodnie mógł konkurować z tradycyjnymi dostawami.

Pada jednak wiele pytań o to, czy jest on atrakcyjny pod względem ekonomicznym. Czy przypadkiem nie jest tak, że za wszelką cenę jesteśmy gotowi uwolnić się od monopolu gazowego Rosji, która wykorzystuje dostawę energii jako środek szantażu, nawet jeśli mielibyśmy płacić więcej?

Nie znamy oficjalnej ceny kontraktu katarskiego, są pewne szacunki, które każą twierdzić, że jest on droższy od długoterminowego kontraktu jamalskiego podpisanego z Gazpromem. Ale kiedy tanieje ropa naftowa, kontrakty uzależnione od niej przez indeksację czy z Gazpromem, czy z Qatargasem, tanieją. Fakt, że PGNIG zdecydowało się odebrać pierwszy transport do terminalu z Kataru, oznacza, że w obecnych warunkach, także dzięki uldze na regazyfikację (proces zmiany stanu skupienia z płynnego na lotny) w Świnoujściu, którą ustanowił Gaz-System – w obecnych warunkach może być to opłacalne. To wszystko jednak są jak na razie domysły i spekulacje. Pamiętajmy jednak, że na temat działalności terminalu pojawiają się też spekulacje inspirowane z zewnątrz. Stąd biorą się kosmiczne liczby ponad 700 dolarów za 1000 m3 za gaz z Kataru, kiedy Gazprom oferował w 2015 roku surowiec za 235 dolarów. Takie plotki krążą po rosyjskich, a potem polskich mediach. W rzeczywistości należy szacować, że dostawy z Kataru są dużo bliżej ceny rosyjskiej. Dostawy spotowe, na przykład z Norwegii, mogą być tańsze od dostaw z Gazpromu, co pokazał już kilkukrotnie przykład litewski.

(...)

Czytany 814 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.