sobota, 20 sierpień 2016 14:40

Racjonalni czy romantyczni

Napisał

Pytanie o polską politykę wobec Rosji nie ogranicza się do ustalenia, jaki ma być kierunek polskich sojuszy, jest to dylemat, który dotyczy spraw fundamentalnych – ogólnego imperatywu warunkującego myśl geopolityczną naszych elit rządzących, tym razem, przynajmniej z nazwy, prawicowych czy konserwatywnych. Szybko zmieniająca się mapa świata wymaga pozbycia się sztywnego gorsetu nadmiernego historyzmu, romantyzmu i ideologizacji, którymi kieruje się obóz patriotyczny, zwłaszcza ten związany z rządzącą partią.

Prawo i Sprawiedliwość definiuje się, między innymi, jako partia konserwatywna i katolicka, co może czasem usypiać czujność przeciętnego wyborcy, Polaka, katolika, patrioty, uznającego percepcję rzymskokatolicką za właściwą. Podczas gdy naczelną zasadą, którą kieruje się Kościół w doświadczaniu i praktykowaniu prawdy o świecie jest fides et ratio, w Polsce najczęstszym przedmiotem pewnego złudzenia jest utożsamianie idealistycznego, romantycznego ducha mesjanizmu narodowego z etyką katolicką. To oczywiste, że chrześcijanin, katolik nie może traktować poszczególnych dziedzin życia – polityki, gospodarki, w oderwaniu od etyki i nauki Chrystusa. W polskim etosie narodowym, w wyniku przeżywanych tragedii, nastąpiło jednak pewne pomieszanie etyk i spore odejście od zasady racjonalności. Zaistniał tu pewien zlepek percepcji chrześcijańskiej z tym, co wypływa z zatrutych źródeł rewolucyjnych epok.

W epoce rewolucji nacjonalistycznych na początku XIX wieku miłość do ojczyzny ubrano w szaty obcego mistycyzmu, graniczącego niebezpiecznie z okultystyczną kabałą i idolatrią. W Polsce, w wyniku specyficznego środowiska, orientacja taka przywdziała ponadto szatę katolickości. Zapewne innej formy mieszkańcy kraju nad Wisłą nie byli by skłonni zaakceptować. Jeśli dobrze przyjrzymy się źródłom ogromnej części polskiego etosu patriotycznego, zobaczymy, że jego prekursorami byli bardzo często ludzie zaangażowani w idee oświeceniowe, romantyczne – wrogie Kościołowi i cywilizacji, z której wyrastali, którzy mimo to cieszą się dzisiaj estymą pobożnych Polaków-katolików. Nie jest tu moją rolą analizowanie i ocena poszczególnych postaci, od Niemcewicza, przez Mickiewicza, do – powiedzmy – Hoene-Wrońskiego (wymieniając tylko najbardziej znanych), czy choćby takich stowarzyszeń i ugrupowań jak Klub Filomatów, Towiańczycy czy np. oba stronnictwa powstania styczniowego, ich zakorzenienia w ideach nowożytnej epoki i rewolucji. Warto zauważyć jedynie, że było to tym bardziej może niebezpieczne, że ludzie ci często więzi z Kościołem się nie wyrzekali. Taki stan powodował trwałe zespalanie obcych ideałów z wzorcami, które mogły bez tej domieszki wyznaczyć kierunki zgoła wartościowsze. Dotyczy to najbardziej naszej myśli politycznej, która ulega, jeśli mogę użyć takiej metafory, przegrzaniu z powodu braku odpowiedniego racjonalnego chłodzenia.

(...)

Czytany 853 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.