wtorek, 07 grudzień 2010 00:05

Język międzynarodowy ESPERANTO Szanse i bariery upowszechnienia

Napisał

Język międzynarodowy esperanto w swej pierwotnej, lecz już dojrzalej postaci, powstał dzięki pożytecznemu błędowi w rozumowaniu Ludwika Zamenhofa i jego młodzieńczego twórcy, oraz wartościowemu gniewowi jego ojca.

Oto bowiem młody idealista, człowiek obdarzony wyobraźnią, mieszkaniec Białegostoku, w którym wówczas, przed I wojną światową, obok Polaków żyli Rosjanie, Białorusini i Żydzi, był świadkiem ostrych konfliktów międzyetnicznych. I sądził, że ich źródłem było zróżnicowanie językowe. Wyciągnął z tego faktu niesłuszny wniosek, że utworzenie języka międzynarodowego doprowadzi do wieloetnicznej harmonii. Ze względów obiektywnych tak się stać nie mogło, lecz wskutek tej niewątpliwie błędnej przesłanki zrodził się w umyśle Ludwika Zamenhofa genialny pomysł, który zaowocował esperantem. Ojciec młodego fantasty, podobnie jak inni rodzice, postanowił wybić synowi z głowy dziwne lingwistyczne fanaberie. Miał inne plany ? chciał, aby został lekarzem. I dlatego zniszczył teksty najwcześniejszego projektu języka międzynarodowego, za co dzisiaj powinniśmy mu być naprawdę wdzięczni. Ludwik Zamenhof bowiem, już nieco starszy, przystąpił do ponownego opracowania projektu.
A ten okazał się znacznie lepszy, dojrzalszy i bardziej funkcjonalny.
I oto w roku 1887 w ówczesnym Cesarstwie Rosyjskim ukazała się skromna broszura w języku polskim i rosyjskim pod tytułem "Język międzynarodowy". Autor wystąpił pod pseudonimem Dr Esperanto, co w nowym języku znaczyło: mający nadzieję. I słusznie. Od tamtych lat minęło ponad jedenaście dziesięcioleci, w czasie których kilka pokoleń użytkowników esperanta przeżyło i nadal realizuje swoją porywającą przygodę moralną, kulturową, społeczną i międzynarodową.
W 1905 roku we francuskim kurorcie Boulogne-sur-Mer spotkali się po raz pierwszy w historii ruchu esperanckiego dotychczasowi korespondenci w tym języku. Wszyscy zastanawiali się, co przyniesie im ta osobliwa przygoda. Okazało się, że byli w stanie znakomicie porozumieć się między sobą. W ten sposób esperanto z języka korespondencji listowej pozytywnie zweryfikowało się jako środek słownej komunikacji międzyosobowej. Niewątpliwie był to przełomowy moment w codzienności użytkowania esperanta.
Dzisiaj język esperanto ma już wszelkie znamiona znakomicie rozwiniętego, w gruncie rzeczy już naturalnego, języka międzynarodowego. A jego atuty polegają na tym, że co najmniej 10 milionów osób posługuje się nim na co dzień w różnych sferach życia: naukowej, społecznej, towarzyskiej, a nawet rodzinnej. Esperantyści spotykają się niemal codziennie na setkach seminariów, sympozjów i kongresów, umożliwiających nawiązywanie więzi ludzi różnych narodowości, kultur, religii i poglądów, których łączy jedno ? znajomość języka funkcjonującego i stale rozwijającego się.
Esperantyści łączą się w związki i kluby, np. lekarzy, nauczycieli, artystów, zwolenników ekologii, kolejarzy, filozofów, gejów itp. Aktualnie w języku esperanto ukazuje się na świecie ok. 380 czasopism, drukuje się książki literatury pięknej i fachowej. Na esperanto tłumaczy się wielkie dzieła literatury światowej. W Wiedniu i w La Chaux-de-Fonds w Szwajcarii znajdują się biblioteki esperanckie. Największa z nich, prywatna, licząca kilka tysięcy tomów znajduje się w Budapeszcie i jest własnością Karola Fajsiego. Codziennie rozgłośnie w Wiedniu, Pekinie i Warszawie nadają w języku esperanto audycje radiowe. Papież Jan Paweł II udziela błogosławieństwa Urbi et Orbi także po esperancku. Środowiska esperanckie w niemal wszystkich krajach świata składają się z realistów i pasjonatów, praktyków i działaczy. To oni w ciągu minionego stulecia, ale także dzisiaj i jutro sprawią, że język esperanto stanie się w przyszłości z całą pewnością międzynarodowym językiem społeczności światowej.
Właśnie proponujemy Zjednoczonej Europie wprowadzenie esperanta, jako pomocniczego środka powszechnej komunikacji językowej. Czynimy tak dlatego, że:
? język ten w ciągu stulecia utorował sobie drogę do paru milionów użytkowników,
odwołując się w sposób naturalny do leksyki i składni europejskich grup językowych,
? prostymi regułami gramatyki Ludwik Zamenhof uczynił zeń łatwe narzędzie porozumienia,
? stał się rozwiniętym systemem komunikowania, który czerpie z żywych zasobów języków współczesnych,
? dla nikogo nie jest językiem ojczystym,
? daje użytkownikom poczucie rzeczywistego partnerstwa,
? nie wyznacza nadrzędnej roli żadnej grupie etnicznej,
? najpowszechniej komunikowanymi treściami przysposabia do różnorodności i tolerancji,
? ma bogatą literaturę oryginalną i przekładową autorów licznych narodów,
? do całkowitego upowszechnienia brakuje mu jedynie zgodnej woli organizacji i instytucji społecznych oraz udziału środków masowego przekazu.
Postawmy sobie racjonalne pytanie: dlaczego język esperanto, mimo swoich niewątpliwych walorów, nie stał się jeszcze, po upływie ponad stulecia, powszechnym środkiem międzynarodowej komunikacji językowej, a obecni krótkowzroczni „pragmatycy” skłonni są dzisiaj przypisywać spełnienie takiej roli w przyszłości językowi angielskiemu? Złożyło się na to kilka przyczyn. Oto przynajmniej niektóre z nich. Dotychczasową historię języka i ruchu esperanckiego przecięły dwie okrutne wojny światowe, podczas których nie tylko doszło do znacznego wyniszczenia międzynarodowych, poważnie zaawansowanych prawnych projektów aplikacji esperanta w skali światowej, lecz — może przede wszystkim ? gwałtownej erupcji imperializmów, w tym także językowych, lecz również, w pewnym sensie na zasadzie samoobrony, wykwitu nacjonalizmów wszelkiej maści, co spowodowało, że wszelkie idee intemacjonalistyczne, również w płaszczyźnie językowej, traktowane były jako akty zdrady patriotycznej. W tych pożałowania godnych okolicznościach wielu esperantystów straciło nawet życie w gułagach stalinowskich i hitlerowskich obozach koncentracyjnych, ponieważ byli bezpodstawnie oskarżani o szpiegostwo na rzecz imperializmu światowego lub sprzyjanie tzw. żydokomunie. Po roku 1945, w warunkach „zimnej wojny” i „żelaznej kurtyny”, rywalizujące mocarstwa lansowały język angielski i rosyjski, jako kulturową forpocztę swoich wpływów imperialnych. A zatem, język międzynarodowy esperanto stał się dla nich zasadniczą przeszkodą.
Dzisiaj, chociaż sytuacja międzynarodowa zmieniła się w sposób zasadniczy, znowu wyrośli inni, kolejni przeciwnicy używania języka esperanto w skali globalnej. Bo oto urzędnicy brukselscy, z których co piąty pełni funkcję tłumacza i zarabia ok. 7,5 tys. złotych polskich miesięcznie, pełnią ? co jest zrozumiałe ? rolę wpływowego, antyesperanckiego lobby w instytucjach Zjednoczonej Europy. Po prostu są zaniepokojeni o los swoich posad i ? ze zrozumiałych względów ? zwalczają tendencje proesperanckie występujące, co należy podkreślić, także w tych środowiskach. Ale w rzeczywistości europejskiej i światowej dojrzewają powoli autentyczne potrzeby i procesy, które w sposób nieuchronny doprowadzą ? w ciągu następnego dziesięciolecia lub nieco później ? do upowszechniającego się wprowadzania języka międzynarodowego. Moim zdaniem będzie to esperanto używane do codziennej, międzyludzkiej komunikacji kontynentalnej i międzynarodowej. Dziś bowiem coraz trudniej wyobrazić sobie człowieka, który obywa się bez języka obcego. Nawet jeśli sam nie opuszcza własnego kraju, to prawdopodobieństwo spotkania cudzoziemca wzrosło wymiernie i staje się niemal w każdym miejscu faktem społecznym. Uczymy się więc języków i rozumiemy, że jest to konieczne. Najczęściej wybieramy język tego narodu, z którym wiążemy własne nadzieje rozwojowe w stosunkach pod względem ekonomicznym, politycznym lub kulturowym. Przeważnie jednak razem z językiem przyjmujemy w jakimś stopniu narodowy punkt widzenia, którego jest on nośnikiem. Niektórzy nawet zjawisko to określają mianem imperializmu językowego, wskazując, że popularyzacja określonego języka związana jest z lansowaniem egoistycznych interesów narodowych. Wtedy sprawa jest oczywista, a motywy stają się jednoznaczne. Ale bywa również tak, że potrzebujemy języka obcego, aby przybliżyć sobie nieznany świat ? bez wyrzeczenia się własnej tożsamości.
Obecnie w Unii Europejskiej obowiązuje zasada, że każdy język państwa narodowego lub wielonarodowego, ma status równoprawny. A to oznacza, że wszystkie obrady gremiów Unii, jak również tworzone zbiory praw, analizy, raporty i wszystkie inne teksty muszą być tłumaczone na wiele języków, bowiem nikt, ze zrozumiałych względów, nie wyrazi nigdy zgody na dominację któregokolwiek z języków narodowych.
Problem ma także dodatkowy, ważny aspekt. Oto bowiem strukturom Unii Europejskiej ? jak trafnie zauważył wysoki urzędnik brukselski ? już obecnie trudno sprostać sytuacji, gdy ponad 30 języków mniejszościowych używanych jest w Unii Europejskiej. Języki te mają także prawo do reprezentacji w instytucjach europejskich. Nic dziwnego więc, że na Komisję Europejską wywiera się naciski, aby zapewniła większą ochronę mniejszościom używającym tych języków. Z niektórych szacunków wynika, że poza oficjalnymi językami używanymi w państwach członkowskich UE, około 40 mln Europejczyków używa języków mniejszości etnicznych lub języków regionalnych tradycyjnie związanych z ich terytorium. Na przykład 7 mln ludzi w Hiszpanii, Francji i we Włoszech (Aighero na Sardynii) mówi po katalońsku. Do języków używanych w UE zaliczają się m.in. baskijski (Hiszpania i Francja), bretoński (Francja), korsykański (Francja), fryzyjski (Holandia), friułański (Włochy), galicyjski (Hiszpania), oksytański (Francja), ladino (Włochy), sardyński (Włochy), łużycki (Niemcy) i walijski (Wielka Brytania).
Coraz bardziej rozszerzająca się Wspólnota Europejska będzie musiała już niedługo poważnie przemyśleć jedną ze swoich najważniejszych spraw głównie z finansowego ? lecz nie tylko ? punktu widzenia, jak rozwiązać nabrzmiewający problem respektowania równości zwiększających się ilościowo równoprawnych języków państwowych i etnicznych, by nie doprowadzić do chronicznego krachu ekonomicznego urzędów brukselskich. Esperanto ze względu na swoją strukturę zalicza się do rodziny tzw. języków indoeuropejskich. A ponieważ posługuje się nimi przeszło półtora miliarda ludzi, stanowi to okoliczność ułatwiającą przyswojenie sobie tego języka międzynarodowego przez znaczną liczbę mieszkańców kuli ziemskiej. Z analizy podstawowego słownictwa esperanckiego wynika np., że każdy Polak przystępując do nauki esperanto rozumie już około 21 procent słów tego języka, które w identycznej lub zbliżonej postaci występują w języku polskim, jak np. aktoro, teatro, dokumento, domo, hotelo, sporto, profesoro, matematiko.
Ponad 100-letnia praktyka wykazała, że esperanto ma wielką szansę stać się międzynarodowym narzędziem porozumienia. Idea języka w pełni międzynarodowego jest bliska milionom ludzi. I tylko oni mogą zadecydować, czy warto ułatwić sobie kontakty przez powszechne wprowadzenie jednego języka międzynarodowego.

Adam Pleśnar
Czytany 2830 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.