wtorek, 07 grudzień 2010 00:06

Kto promuje pedofilię?

Napisane przez

Co pewien czas tematem numer 1 medialnych doniesień, jest plaga seksualnego wykorzystywania dzieci. Znajdujące się w rękach wrogów Pana Jezusa, mass media, wydają się autentycznie oburzone zjawiskiem pedofilii. Organizowane są wielkie akcje społeczne, stawiające sobie za cel walkę z tym zboczeniem. Również przemysł filmowy nakręcił już sporo obrazów ukazujących straszny los dzieci padających ofiarą pedofilów.

Bez większego wahania należy stwierdzić, że pedofilia rzeczywiście przybrała dziś rozmiary prawdziwej plagi. Wedle różnych raportów i badań, np. w Kanadzie, 40 proc. niewiast oraz przeszło 25 proc. mężczyzn, padło w dzieciństwie lub młodości, ofiarą seksualnej przemocy (tzn. zmuszanie do odbycia stosunku płciowego, nieskromne dotknięcia, itp.). W USA 25 proc. studentek przyznało się do seksualnych doświadczeń z dorosłymi jeszcze przed ukończeniem 13. roku życia1. Średnia wieku zidentyfikowanych młodocianych przestępców seksualnych w Stanach Zjednoczonych wynosi 14 lat. W brytyjskich miastach prostytucją zajmują się nawet 10-letnie dzieci. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w niektórych krajach azjatyckich i afrykańskich. W latach 1985-1995 niektóre dziewczynki, sprzedane z Nepalu do Indii w celu prostytucji, miały cztery lata. W Ghanie młoda dziewczyna, przeważnie poniżej 10. roku życia, nierzadko staje się seksualną niewolnicą w świątyni fetyszu. W państwach Europy i Ameryki co pewien czas wykrywane są dobrze zorganizowane siatki pedofilów, składające się z dziesiątek albo setek mężczyzn i kobiet, przeważnie o wysokiej pozycji społecznej (prawnicy, nauczyciele akademiccy, artyści, przedsiębiorcy a nawet politycy), które organizują wzajemną wymianę dzieci, dystrybucję dziecięcej pornografii, zwabianie nowych ofiar itp. Przykładowo, już w latach 1978-1979 FBI ujawniło, że tylko na liście jednej firmy zajmującej się rozpowszechnianiem pedofilskiej pornografii znajdowało się 5000 nazwisk i adresów z około 30 krajów. W 2002 roku prokurator generalny USA John Aschroft ujawnił wykrycie wielkiej amerykańskiej siatki pedofilów złożonej z kilku tysięcy ludzi. Światowy rozgłos przybrała sprawa belgijskiego pedofila ? Marca Dutrouxa, członka międzynarodowego gangu pedofilów, który gwałcił i zabijał nieletnie dziewczynki, a jego działalność była długi czas ochraniana przez wysoko postawionych sędziów, polityków i finansistów tego kraju.
Skoro pedofilia zatacza coraz szersze kręgi, można by się cieszyć, że przynajmniej w tej sprawie antychrześcijańskie mass media wydają się zajmować jasne i kategoryczne stanowisko. Niestety, bardziej uważny rzut oka na ducha, w jakim prowadzone są dzisiejsze antypedofilskie kampanie, pozwala w nich dostrzec dużą dawkę manipulacji i fałszu. Bardzo często powtarzającym się wątkiem tego typu akcji jest obraz ojca rodziny, który bez skrupułów seksualnie molestuje swą córeczkę. Do tego dochodzą jeszcze oskarżenia o pedofilię wysuwane wobec części katolickiej hierarchii. Bardzo często owe zarzuty okazują się zwykłymi kłamstwami albo wytworami chorej wyobraźni, zmanipulowanymi przez hipnozę ? o tym już jednak mass media prawie nie wspominają2. W szerokich kręgach społecznych pedofilia jawi się więc jako problem heteroseksualnych mężczyzn, dla których władza ojca rodziny jest doskonałą okazją do kontaktów płciowych z córeczką, oraz katolickich kapłanów, "ciemiężonych" przez celibat mający produkować choroby i dewiacje. Nie trzeba być zbyt inteligentnym, aby z powyższej wizji wysnuć następujące wnioski:
? należy poważnie ograniczyć władzę rodziców nad dziećmi (zwłaszcza ojców). Opieka nad dziećmi winna być powierzana nauczycielom, psychologom i działaczom społecznym;
? celibat jest niezdrowy, nienaturalny i praktycznie niemożliwy;
? w celu przeciwdziałania pedofilii, potrzebna jest większa edukacja seksualna dzieci, dzięki której małoletni będą bardziej świadomi spraw płciowych, co z kolei zwiększy ich odwagę i śmiałość w przeciwstawianiu się próbom seksualnego molestowania. Powyższe postulaty, są mniej lub bardziej otwarcie, formułowane przez lewico-liberalnych wrogów pedofilii. W oczywisty sposób naruszają one tradycyjną naukę Kościoła Św. i zmierzają do zniszczenia resztek chrześcijańskiego porządku społecznego. Ktokolwiek pragnie zwalczać plagę seksualnego wykorzystywania dzieci, winien przypomnieć sobie rzeczywiste jej korzenie.

Dzieci Freuda

 
Kościół katolicki od wieków uczy, że popęd płciowy jest naturalnym przymiotem człowieka, danym mu przez Boga w celu kontynuacji rodzaju ludzkiego. Wskutek grzechu pierworodnego seksualność została zraniona przez pożądliwość, która pcha ludzi w stronę rzeczy zmysłowych, wbrew rozumowi lub z jego pominięciem. To sprawia, że popęd seksualny często staje się wielkim narzędziem szatana wiodącym do zguby. Aby płciowość nie stała się taką diabelską bronią, musi być ona trzymana w ryzach i jak niegrzeczny osiołek często karcona. Wszelka realizacja popędu płciowego dopuszczalna jest jedynie w ramach nierozerwalnego i monogamicznego związku małżeńskiego. Doktryna katolicka potępia też pogląd tych, którzy twierdzą, że nie jest lepiej i szczęśliwiej pozostawać w dziewictwie lub celibacie niż być związanym węzłem małżeńskim (patrz: Sobór Trydencki, kanon 10), a także jasno naucza, że chrześcijanin z pomocą Łaski, może oprzeć się pokusom szatana, świata i upadłej natury, wiernie wypełniając Boże przykazania.
W opozycji do tradycyjnej nauki katolickiej stoi ideologia tzw. panseksualizmu, która zwycięstwo w wymiarze społecznym osiągnęła w XX wieku. Panseksualiści odrywają płciowość od prokreacji, czyniąc z przyjemności cielesnej i samozadowolenia, główny cel seksualności. W myśl tej doktryny, seks jest taką samą potrzebą życiową jak jedzenie i picie, dlatego trwała wstrzemięźliwość płciowa jest oznaką poważnej choroby. W potocznym myśleniu panseksualizm przejawia się w takich hasłach jak: Wyluzuj się, Młodość musi się wyszumieć, Róbta co chceta, w spojrzeniu zaś na niewiasty sprowadza je do obiektów zaspokajania zmysłowości, co z kolei owocuje nazywaniem kobiet laskami albo pewnymi wulgarnymi czteroliterowymi słowami oznaczającymi tylną część ciała albo damski narząd płciowy. Ten sposób spojrzenia na ludzką seksualność w oczywisty sposób gloryfikował wiele form nieczystości, bezwstydu i zboczeń. Wśród proroków rewolucji seksualnej nie zabrakło też obrońców i promotorów pedofilii.
Wilhelm Reich, autor książki Rewolucja seksualna, był jednym z pojętnych uczniów Zygmunta Freuda. Reich twierdził, że całkowite wyzwolenie przyjemności seksualnej oswobodzi świat z przemocy i problemów. Według niego, młodzież, dotąd seksualnie represjonowana przez dorosłych, winna dokonać rewolucji w dziedzinie płciowości, a zadaniem władz jest zagwarantowanie dzieciom prawa do życia seksualnego. Zdaniem Reicha, osoby pracujące z dziećmi i młodzieżą należy przymusowo szkolić w kwestiach seksualnego rozwoju dziecka.
Promotorów pedofilii nie zabrakło też w łonie tzw. ruchu obrony praw dziecka. Przykładowo; psycholog Richard Farson, współtwórca Western Bahavioral Science Insitut w La Jolla w Kalifornii (USA), w swej pracy "Prawa człowieka dla dzieci"domagał się wolności seksualnej dla małoletnich. Inny działacz "na rzecz dzieci", Hubertus von Schonebeck, założyciel stowarzyszenia "Przyjaźń z dziećmi", w maju 1980 r. proklamował "Niemiecki Manifest Dziecięcy", którego art. 18 głosi prawo dzieci do życia seksualnego. W uważanym za poważne czasopiśmie "Journal of Sex Research" (maj 1984) pojawił się pseudonaukowy artykuł nt. pedofilii. W tekście tym próbowano dowieść, że dzieci żyjące w seksualnych związkach z dorosłymi, w większości nie uważają pedofilnych kontaktów za nadużycie w stosunku do nich. Poza tym owe dzieci miały wykazywać się ogólnym dobrym samopoczuciem. W ostatnich latach również Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologów próbuje udowodnić, że pedofilia nie jest zboczeniem, ale może nawet wpływać pozytywnie na seksualnie wykorzystywane ofiary.
Obrona pedofilii uprawiana przez niektórych seksuologów, psychologów i pedagogów odniosła pewne sukcesy. Po zniesieniu kryminalnych zakazów rozpusty, cudzołóstwa, homoseksualizmu i publicznej propagandy nieczystości, również wiek prawnej dopuszczalności stosunków seksualnych został obniżony zazwyczaj do 15. roku życia. Podobnie 15-letnie dzieci w większości państw mogą być legalnie wykorzystywane do produkcji materiałów pornograficznych. Zresztą w niektórych krajach, bezkarne jest nawet współżycie płciowe z 12-latkami, podobnie jak kręcenie filmów porno z udziałem dzieci w takim wieku. W części krajów Zachodu mogą oficjalnie działać stowarzyszenia domagające się legalizacji pedofilii. W roku 1999 Sąd Najwyższy USA orzekł nawet, że likwidacja pedofilskich stron internetowych naruszałaby zasadę wolności słowa.

Związki z seksbiznesem

 
Jednym ze zgniłych owoców rewolucji seksualnej, mocno popieranym przez mass media, jest wszechobecność pornografii. Dodatkowo, w ciągu ostatnich 30 lat, materiały porno stały się znacznie bardziej wyuzdane i perwersyjne, niż np. w okresie międzywojennym (1918-1939). Dzisiejsza pornografia z całą otwartością ukazuje nagich ludzi w prowokacyjnych pozach, sceny stosunków płciowych w wydaniu hetero bądź homoseksualnym, wraz ze wszystkimi detalami z tym związanymi.
W oczach seksualnych rewolucjonistów pornografia jest dobrą i niewinną rozrywką pozwalającą rozładować codzienny stres i wzbogacić swe życie intymne, wszak to "takie małe filmiki, korzystne dla psychiki" ? jak śpiewał niegdyś jeden ze znanych kabaretów. Zwolennicy tzw. miękkiej pornografii próbują odróżnić ją od "twardych" materiałów porno, które propagują seks ze zwierzętami, dziećmi i użyciem przemocy. Takie bałamutne opinie są wynikiem złej woli albo całkowitej nieznajomości realiów, które rządzą przemysłem porno. W naturze pornografii bardzo głęboko tkwi sprowadzenie osoby ludzkiej (zwłaszcza niewiasty) do roli zabawki seksualnej, co z kolei zmusza wytwórców tego rodzaju materiałów do dostarczania odbiorcom coraz silniejszych wrażeń i bodźców. Z pornografią jest jak z narkotykami ? rzadko w tej branży istnieją jakieś skrupuły, przykładowo: handlarz rozprowadzający marihuanę i haszysz nie ma zazwyczaj moralnych oporów, aby handlować też LSD, amfetaminą i kokainą.
Związki z pedofilią wykazywały takie pornomagazyny jak: "Playboy", "Hustler"i "Penthouse", a więc tytuły stanowiące czołówkę pornografii, które uważane są dziś za pisma "na poziomie". W roku 1983 w Kanadzie przeprowadzono najbardziej dogłębną analizę zawartości 11 popularnych pism pornograficznych (w tym trzech ww.). Okazało się, że natrafiono tam na 24 wyraziste opisy zachowań seksualnych w wykonaniu dzieci i młodzieży (przeciętnie w wieku 13-17 lat, najmłodsze 11 lat). Założyciel "Playboya" ? Hugh Heffner, wedle relacji jego biografów, zgwałcił dziesięcioletnią koleżankę swej córki. Heffner w swym piśmie umieścił ponad 6000 fotografii i rysunków ukazujących dzieci (51 dzieci miało od trzech do 11 lat!). Owe ilustracje przedstawiały często nagość, genitalną aktywność, seks z dorosłymi, a nierzadko też przemoc i sodomię. Z kolei "Hustler" w latach 80. ub. wieku, zamieszczał historyjki z "Chesterem Molestatorem" ? pedofilem. Autor tych rysunków Dwaine Tinsley ostatecznie trafił do więzienia za praktykowanie pedofiii. Dziś "legalna" pornografia również w pewien sposób sięga do "twardego" porno. Przykładowo witryny porno reklamują się, jako "ledwie legalne", zawierające dużą ilość materiałów z udziałem nastolatek. Nierzadkie są też zdjęcia pornograficzne ukazujące współżyjące ze sobą dojrzałe dziewczęta przebrane w niemowlęce piżamy i otoczone pluszowymi misiami.

(?)
Mirosław Salwowski
Czytany 3443 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.