„Opcja” po raz setny i nieostatni
| Nr 4/100, kwiecień 2010 |
Aby odpowiedzieć sobie na pytanie o początki „Opcji na Prawo”, trzeba się cofnąć do roku 1984, kiedy wraz z przyjaciółmi doszliśmy do wniosku, że z „Solidarnością” jest coś nie tak: że nie jest ruchem antykomunistycznym, lecz raczej socjalistycznym, że w gruncie rzeczy nie walczy z systemem, lecz chce go jedynie naprawiać.
Byliśmy wtedy pod wpływem dzieł Mirosława Dzielskiego, krakowskiego myśliciela, będącego zwolennikiem wprowadzenia w Polsce kapitalizmu i prywatnej własności środków produkcji. Przy czym nie było tak istotne, kto te środki będzie miał; ważne było, aby przeszły w ręce prywatnych właścicieli, którzy zaczęliby o nie dbać. Nasza grupa, w skład której wchodzili m.in. Tomasz Gabiś, Aleksander Popiel, Andrzej Maśnica, Krzysztof Bąkowski, Waldemar Czachowski, stworzyła dwa pisma: „Dziś” oraz „CDN-Koliber”. To ostatnie było studenckim pismem, które przejęliśmy i zaczęliśmy budować od nowa – jego redaktorem naczelnym został Krzysztof Bąkowski. Słowo „Koliber” było skrótem od „konserwatywno-liberalny”. Żywot obu tych pism był dość krótki: ukazały się trzy numery „Dziś” i niewiele więcej „CDN-u”. Niemniej chyba jako jedyni wówczas w Polsce napisaliśmy (w „Dziś”), że naszym programem ideowym jest walka o wolność jednostki w granicach prawa i indywidualną odpowiedzialność. W tym okresie zrobiliśmy ankietę wśród działaczy i sympatyków „Solidarności” na temat, ustroju, który jest im najbardziej bliski, i ze zdumieniem zorientowaliśmy się, że zarówno członkowie, jak i zwolennicy tzw. podziemia opowiadali się w większości za ustrojem panującym np. w ówczesnej Jugosławii czy Szwecji. Wtedy mieliśmy już stuprocentową pewność, że, niestety, „Solidarność” zmierza w kierunku lewicowym.
Wkrótce potem nas aresztowano – najpierw Krzysztofa Bąkowskiego, potem Tomasza Gabisia, a potem mnie. Oczywiście, były rewizje, konfiskaty itd. Nie ma zresztą co ukrywać, że SB doskonale wiedziała o naszej działalności, co więcej, już w 1985 roku widziała również, jaki będzie „duch” nadchodzącego czasu i jakie zmiany w Polsce i innych krajach bloku sowieckiego są planowane. SB prowadziła więc w pewnym sensie grę, z której wtedy ani my, ani większość ludzi podziemia nie zdawaliśmy sobie sprawy – być może, oprócz tej części opozycji, która, jak wielu przedstawicieli tzw. lewicy laickiej, sama wyłoniła się z władzy, rozczarowana istniejącą wersją socjalizmu. W każdym razie nasza grupa została zlikwidowana i taki też był koniec dwóch pierwszych pism konserwatywno-liberalnych na Dolnym Śląsku.
(...)


