wtorek, 27 kwiecień 2010 16:24

Zwidy marcowe

Napisał

Ponoć cesarz Juliusz Cezar jakiś czas przed śmiercią dostał od pewnego wróżbity ostrzeżenie, aby w Idy marcowe, czyli święto boga wojny, wystrzegał się straszliwego nieszczęścia i zrezygnował z wzięcia udziału w obradach senatu. Cesarz jednak, człowiek światowy i piśmienny, nie był zabobonny i zlekceważył te uwagi, podobnie jak zignorował rozmaite prorocze sny, które nawiedzały jego małżonkę Kalpurnię. Ostatecznie po różnych perturbacjach trafił na obrady, gdzie, zgodnie z planem, otrzymał dwadzieścia trzy solidne ciosy nożem, które zadali mu zwolennicy republiki. Tak oto, przynajmniej chwilowo, oświecona tyrania przegrała z zabobonną demokracją.

Wedle przekazu, całe to krwawe przedstawienie podsumował dosadnie Marek Juniusz Brutus, stwierdzając: Sic semper tyrannis ? tak właśnie kończą tyrani. Słowa te można rozumieć zarówno jako stwierdzenie faktu, jak też, szerzej, jako swoistą przestrogę dla ciemiężycieli: uważajcie, bo prędzej czy później ktoś was wykończy. Ta przestroga staje się zarazem obietnicą dla ciemiężonych i, być może, właśnie od tego czasu marzec stał się miesiącem oporu przeciw tyranii wszelakiej.

W naszym kraju słowo ?marzec" niesie ze sobą dość jednoznaczne politycznie skojarzenia i w tym roku czekają nas zapewne huczne obchody marcowego zrywu przeciw tyranii, z uwagi na przypadającą właśnie 40. rocznicę tzw. wydarzeń marcowych. Z tego względu już od początku roku trwają intensywne przygotowania na froncie propagandowym w celu ostatecznego utrwalenia obowiązującej interpretacji owych wydarzeń, wedle której stanęły wówczas naprzeciw siebie siły postępu i reakcji, światła i ciemności, przy czym te pierwsze utożsamiane były przez partyjnych reformatorów, rewizjonistów i wizjonerów, te drugie zaś przez nacjonalistycznych antysemitów. Podział nie przebiegał więc na linii partia-obywatele, lecz szedł jak gdyby w poprzek: byli źli partyjniacy i dobrzy partyjniacy, ci pierwsi zgrupowani wokół Gomułki, Moczara i Piaseckiego, ci drudzy zaś, jakby to powiedzieć, wokół zwłok Stalina, gdyż jedną z ich podstawowych cech wspólnych było to, że w dawnych dobrych czasach wujaszka Koby dzielnie mu kibicowali. Potem, co prawda, przeszli rozmaite metamorfozy, ale któż rozsądny by ich nie przeszedł, kiedy wiatry historii wiały z coraz to innych stron.

Takiej wizji patronuje od lat Adam Michnik, który przy okazji rocznicowych obchodów wystawiania marcowych Dziadów napisał: broniliśmy kultury, wolności i godności polskiej przed Chamem i Ciemniakiem. Bowiem Cham i Ciemniak, ubrani w mundur ułański z ryngrafem na piersi, manipulując fobiami i emocjami, sięgali po władzę nad Polską. Brzmi to wielce wzniośle i patetycznie, tak że od razu człowiekowi łzy stają w oczach, co zresztą nie powinno dziwić, gdyż Adam Michnik od lat usiłuje stać się Elizą Orzeszkową polskiej publicystyki, w czym zresztą nie tylko odnosi sukces, ale i znajduje wielu naśladowców. Z dzisiejszej perspektywy Michnik może pisać ?my", gdyż ? zupełnie słusznie ? historia na trwale wpisała go w owe wydarzenia, co zwłaszcza dobrze widać z dzisiejszej perspektywy, która pozwala ocenić, jak istotną rolę odgrywały pomysły rewizjonistycznego środowiska ?komandosów", a potem ?lewicy laickiej" w trakcie zrywu ?Solidarności", w okresie stanu wojennego, przy okrągłym stole i później, w czasie budowy postkomunistycznego ładu III RP. Widać to jeszcze lepiej, kiedy równocześnie uświadomimy sobie, z jakim trudem w tym samym okresie przebijały się idee opozycji niepodległościowej i chrześcijańskiej, które dziś Michnik ? z pomocą choćby Jana Tomasza Grossa ? bez skrupułów ustawia po stronie ?zła". Z tego punktu widzenia można więc postawić hipotezę ? na którą zgodziłoby się pewnie zarówno środowisko Michnika, jak i jego przeciwnicy ? że obecna sytuacja polityczna Polski jest w pewnym sensie daleką konsekwencją wydarzeń marcowych. A jeśli tak, to może warto, przynajmniej pobieżnie, przyjrzeć się ówczesnym postulatom antyciemniaków i antychamów, zanim przyglądanie się przeszłości oficjalnie zostanie uznane za ?haniebne". Być może w ten sposób nie tylko nieco zrozumiemy, dlaczego jest, jak jest, ale też uprzytomnimy sobie, jak może być i jaki margines swobody w wyborze tego ?bycia" nam pozostał.

(...)

Wyświetlony 2750 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.