wtorek, 27 kwiecień 2010 16:30

Salon Kitty po polsku

Napisane przez

Dał nam przykład Adam Michnik...
...jak podsłuchiwać (się) mamy...

 Po 1933 roku w Niemczech władze narodowych socjalistów za pomocą środków prawnych oraz propagandy narzuciły tzw. niemieckie pozdrowienie. Był to rzymski salut polegający na podniesieniu prawej ręki. Dokładne instrukcje precyzowały kąt podniesienia ramienia oraz ustawienie dłoni.

W środowiskach sceptycznie nastawionych do wodza narodowosocjalistycznych robotników krążył dowcip:

? Na czym polega wkład NSDAP w niemiecką obyczajowość ?

? Wkładem tym jest niemieckie pozdrowienie oraz niemieckie spojrzenie.

Co to takiego niemieckie spojrzenie? Było to nerwowe rozglądanie się wokół, czy w zasięgu wzroku nie ma konfidenta, szpicla, policjanta lub osoby znanej z gorliwości politycznej i gotowej do złożenia donosu.

W czasach i miejscach nam bliższych, pod rządami polskich ?zjednoczonych robotników?, czyli w PRL, niemal rutynowym, powszechnym zwrotem w trakcie rozmowy telefonicznej było stwierdzenie: to nie na telefon.

 

Podsłuchiwanie było od czasów starożytności uznane za czynność godną pogardy . Na dworach władców mawiano, że ściany mają uszy, co oznaczało wszechobecnych szpicli. Motyw szpiega ukrytego za kotarą, sprzedajnej pokojówki podglądającej i podsłuchującej przez dziurkę od klucza, milczącego lokaja przysłuchującego się z kamienną twarzą rozmowom przy stole był stałym motywem powieści czy romansów. Z usług ?gumowego ucha? szczególnie chętnie korzystali władcy.

W Bizancjum na konstantynopolitańskim dworze istniały nawet oficjalne etaty cesarskich podsłuchiwaczy. Z reguły pełnili tę funkcję eunuchowie.

W III Rzeszy Główny Urząd Bezpieczeństwa (RSHA) założył luksusowy dom publiczny, zwany Salonem Kitty, w którym buduary naszpikowano aparaturą podsłuchową. Zatrudnione tam prostytutki, wtajemniczone w całą sprawę, miały za zadanie prowokować swoich klientów do zwierzeń, a nawet inspirować dyskusje na tematy polityczne. W tym celu od ?panienek? wymagano nie tylko właściwej aparycji, ale i odpowiedniego poziomu inteligencji oraz ? wielu klientów rekrutowało się ze środowiska dyplomatycznego ? biegłej znajomości języków obcych.

Salon Kitty stanowił pewien krok naprzód w dziedzinie podsłuchu. Nie był to, jak dawniej, podsłuch bierny, polegający na słuchaniu rozmów osób nieświadomych tego, że są podsłuchiwane. Prostytutki na etacie RSHA, wiedząc o ukrytych mikrofonach, prowokowały do zwierzeń, kierowały rozmowę na właściwe tory, inspirowały tematy wyznań.

Adam Michnik, człowiek wszechstronnie wykształcony, o Salonie Kitty wiedzieć musiał...

Jednak nawet sam Adam Michnik nie przypuszczał pewnie, że urządzając podobny salon w swoim gabinecie na użytek Lwa Rywina, wprowadzi do polskiego życia publicznego i prywatnego nową świecką tradycję....

Wprowadzoną przez Michnika modę na podsłuchy nazywa się różnie. Spotkałem się z określeniem ?ubekizacja? oraz ?michnikizacja?. Ze swojej strony proponuję aby zjawisko techniczno-obyczajowe powstałe w gabinetach ?Gazety Wyborczej? nazwać

MICHNIKO-KITTYZACJĄ...

 

(...)

Wyświetlony 3261 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.