wtorek, 27 kwiecień 2010 17:13

STRACH I OGÓLNIKI

Napisał

Polskie wydanie Strachu pozwoliło więc na nowo odżyć skrajnym opiniom, a nawet zwielokrotniło je i zradykalizowało, o czym świadczy umiejętne nakręcanie i podsycanie dyskusji już na kilka tygodni przed oficjalną publikacją. Zresztą można było tego oczekiwać, gdyż wszystko zdaje się, niestety, przebiegać wedle doskonale sprawdzonego w pop-kulturze schematu, w myśl którego prowokacja jest podstawą koniunktury. Niestety, albowiem "choćby z troski o rzetelne opracowanie drażliwego tematu powojennych stosunków polsko-żydowskich" jedyną rozsądną reakcją na książkę Grossa powinno być milczenie i obojętność. Skoro jednak wrzawa już się rozpoczęła, warto wspomnieć o kilku sprawach.

 

Na temat nowej książki Jana Grossa Strach pisano i dyskutowano już prawie dwa lata temu, kiedy ukazało się jej amerykańskie wydanie. Opinie były podzielone, ale całkowicie przewidywalne, biegnąc od zachwytu nad postawą kogoś, kto demaskuje polskie mity narodowe ? w tym wypadku mit ?sprawiedliwych wśród narodów świata? ? aż po oburzenie na próbę zniekształcenia historii i uczynienia Polaków, obok Niemców, współwinnymi holokaustu. Ponieważ książka Grossa jest ? pod względem stylistycznym i metodologicznym ? kontynuacją, a nawet radykalizacją tego, co przedstawił w Sąsiadach, nic dziwnego, że reakcje na nią były podobne do tych, które pojawiły się przy okazji tej pierwszej. O ile jednak w tamtym wypadku cała ta atmosfera, w której polegano przede wszystkim na emocjach, nie zaś faktach, był czymś nowym w III RP i mogła ? od biedy ? stanowić punkt wyjścia do poważnej debaty o stosunkach polsko-żydowskich, o tyle publikacja Strachu przypomina nieco oferowanie sprawdzonego towaru, o którym z góry wiadomo, że wywoła wokół siebie burzę. Co gorsza, powstaje podejrzenie, że burza ta pomyślana i zaplanowana jest jako podstawa promocji.

Przede wszystkim, dlaczego należałoby książkę Grossa zignorować? Czyżby miało chodzić o ukrycie wstydliwych kart polskiej historii, o której autor bohatersko stara się mówić? Nic z tych rzeczy, albowiem książka Strach ? w dużo większym stopniu niż Sąsiedzi ? niewiele nam mówi o tym, jak faktycznie wyglądały stosunki polsko-żydowskie w początkach PRL-u, fakty pełnią w niej bowiem rolę drugorzędną wobec pewnej malowanej szerokim pędzlem interpretacji. Nie jest to typowa ksiązka historyczna, lecz raczej esej obudowany wokół ogólnego hasła, w myśl którego powojenny antysemityzm Polaków wynikał przede wszystkim ze strachu i kompleksu związanego ze współudziałem w eksterminacji Żydów. Teza ta jest na tyle niejasna i ogólnikowa, że trudno sobie wyobrazić jakieś konkretne fakty mogące ją potwierdzić. Mamy tu raczej do czynienia ze spekulacją z zakresu psychoanalizy tłumu, z natury niemożliwą do zweryfikowania, ale mającą niezbędny ładunek emocji, aby zaintrygować czytelników i stać się przedmiotem salonowych dysput. Przy takim punkcie wyjścia, cały (dość wybiórczy) materiał faktograficzny, którym próbuje Gross uwiarygodnić swoje wywody, okazuje się zbędny: za jego pomocą można by równie dobrze bronić tezy przeciwnej bądź jakiejkolwiek innej. Jeśli np. założymy, że czyjeś zachowanie całkowicie determinowane jest stłumionym lękiem przed ojcem, to niezależnie od tego, czy ów ktoś będzie agresywny czy lękliwy, otwarty czy zamknięty, wszystko i tak będzie mogło być przedstawione jako argument na rzecz początkowego założenia. Taka postawa metodologiczna sprawia więc, że w gruncie rzeczy ze Strachu niewiele dowiemy się o powojennych relacjach Polaków i Żydów, które autor traktuje dość instrumentalnie ? i z tego też względu polemika historyczna wydaje się tu równie jałowa, jak polemiki z, dajmy na to, rewelacjami Dänikena.

Wiele natomiast dowiadujemy się z tej książki o autorze i jego poza-poznawczych celach. Sposób narracji, umiejętne dozowanie emocji, ogólnikowość, ale zarazem radykalizm podstawowej tezy pozwalają podejrzewać, że mamy do czynienia z zamierzoną, marketingową prowokacją, obmyśloną nie w celu doprowadzenia do rzetelnej dyskusji historycznej, lecz wywołania zamieszania i wrzawy, dzięki której uda się wypromować tytuł i, mówiąc brutalnie, ?sprzedać? książkę i jej autora. Ten ostatni okazał się sprawnym rzemieślnikiem, potrafiącym skonstruować i wygłosić ogólne, trudne do potwierdzenia, ale za to nośne i kontrowersyjne hasła, dające gwarancje, że zawierający je tytuł nie będzie schodził z ludzkich ust, ale za to szybko zejdzie z księgarskich półek. Jeśli z tej perspektywy spojrzymy na tę książkę, zrozumiała okaże się strategia polegająca na jej publikacji najpierw po angielsku (co przy okazji potwierdza tezę, że przeróżne nonsensy są bardziej strawne, jeśli zostaną wypowiedziane w obcym języku), budowaniu atmosfery oczekiwania na polską premierę, podsycania jej rozmaitymi autokomentarzami autora o ?przymusie? napisania tej pracy itd. Fakt, że książka przed swoją oficjalną premierą wywołała już tyle sprzecznych reakcji, że sięgnie po nią zarówno ten, kto się z nią zgadza, jak również ten, kto będzie chciał z nią dyskutować, świadczy o tym, że całe przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem, a towar sprzedano na pniu. Trudno zresztą, aby było inaczej w czasach, kiedy najlepiej sprzedają się ludzkie dramaty. W tej sytuacji jedynie smutne jest, że właśnie z powodu takich książek, jak Strach, poważna i wolna od sofisterii dyskusja na temat trudnego ? dla obu stron ? sąsiedztwa Polaków i Żydów w okresie powojennym staje się coraz trudniejsza.

Na koniec chciałbym natomiast wysunąć pewną hipotezę, pod względem metodologicznym bliską tezie Grossa, w pewien sposób wyjaśniającą powód powstawania tego rodzaj książek. Gross twierdzi, jak już wspomniałem, że powojenna niechęć Polaków do Żydów spowodowana byłą pewnym polskim ?kompleksem? wynikającym z faktu współodpowiedzialności za holokaust. Otóż, w oparciu o ten schemat można postawić następujące pytanie: czy liczne negatywne opinie o Polakach wypowiadane przez Żydów ? w tym Grossa ? w których zwraca się uwagę na wyssany z mlekiem matki antysemityzm, stawia się Polaków na równi z Niemcami jako autorów zagłady, nie wynikają z pewnego żydowskiego ?kompleksu? i strachu związanego z tym, że stosunkowo duża liczba Żydów (biorąc pod uwagę faktyczną liczebność tej populacji w powojennej Polsce) brała udział w umacnianiu sowieckiej władzy w Polsce i współpracowała z komunistycznym reżimem przy likwidacji niepodległościowego podziemia? Być może, dzisiejsze ataki są po prostu skutkiem niemożności pogodzenia się części Żydów z traumą wynikającą z tego, jaki los zgotowała część ich rodaków po wojnie tym, którzy ? jako nieliczni sprawiedliwi wśród narodów świata ? w czasie okupacji niemieckiej szli im z pomocą nawet za cenę życia.

To oczywiście bardzo ogólna i trudna do weryfikacji teza. Ale jeśli poważnie traktujemy rewelacje Grossa, może również należałoby zastanowić się nad takim ich źródłem.

 

Jan Tomasz Gross, Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści. Znak, Kraków 2008, ss. 344.

Wyświetlony 2353 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.