Wydrukuj tę stronę
wtorek, 27 kwiecień 2010 17:21

Polskie tropy w Ameryce ( XIV)

Napisane przez

Polonia w Ameryce na początku XX w., utrwalona piórem Stefana Nesterowicza

Na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej i rozpoczęciem zaciągu do Armii Błękitnej, powstał zbiorowy portret środowisk polonijnych, w rzadko opisywanej, południowej części Stanów Zjednoczonych, gdzie trafiali rodacy o szczególnym rodowodzie. Jego autorem był chemik i farmaceuta, Stefan Nesterowicz (ur. w 1851 r.), który osiągnąwszy wiek 35 lat poczuł głód podróży i przygody i stał się reporterem warszawskiego ?Wędrowca". Kiedy Brazylia i Argentyna ogłosiły otwarcie drzwi dla emigracji z Europy (po zniesieniu niewolnictwa w r. 1888), kupił bilet na statek i zanim jeszcze z terenu trzech zaborów zdążyli wyruszyć do południowej Ameryki polscy chłopi, oglądał Krzyż Południa w towarzystwie osadników włoskich i niemieckich. Niedostatek środków, z którymi wyruszył, zmusił go do podjęcia ciężkiej, fizycznej pracy, aby móc zrealizować swój ambitny plan, przemierzyć cały kontynent i dotrzeć aż do Przylądka Ziemi Ognistej. Jak potem wyznawał: ani znajomość obcych języków, ani wykształcenie czy też życiowa zaradność, jaką przypisywano mi zawsze w kraju, nie uchroniła mnie od dzielenia losu tych, którzy tu ze mną przybyli, zaczynając wszystko od nowa. Musiał wszakże swoją odwagą , a także sprawnym piórem zwrócić na siebie uwagę, i to nie tylko w kraju, skoro niedługo potem otrzymał od polonijnego wydawcy, Antoniego A. Paryskiego z Toledo w stanie Ohio, propozycję przyjazdu do Ameryki Północnej i rozpoczęcia pracy reporterskiej dla jego tygodnika, ?Ameryka- Echo", który na przełomie wieku wychodził w imponującym nawet dzisiaj nakładzie, 100 tysięcy egzemplarzy!

Nesterowicz bez wahania ofertę przyjął i dzięki temu powstał wyjątkowy wręcz dokument, ?Notatki z podróży", który właśnie trafił do moich rąk, dający dziś kapitalny wgląd w egzystencję Polaków za Oceanem równe sto lat temu. O tym, że dalsza współpraca z wydawcą ?Ameryki-Echa" ułożyła się zadowalająco i dla sponsora, i samego Nesterowicza, świadczy fakt, że trwała ona przez następne dziesięć lat, podczas których nasz niestrudzony reporter wędrował koleją po Stanach Zjednoczonych, opisując szczegółowo, jak nikt inny, jedno po drugim odwiedzane polskie środowiska w Arkansas, Luizjanie i Missisippi, a także w rozległym stanie Teksas. Nesterowicz postanowił następnie przenieść się z żoną i córkami do Nowego Jorku, gdzie występował dalej jako przedstawiciel przedsiębiorstwa Paryskiego, ale podjął też inicjatywę wydawania własnego pisma, pod barwną nazwą ?Motyl", i kontynuował ją aż do początku lat dwudziestych, kiedy wraz z rosnącą teraz falą powracających do niepodległej Polski rodaków zdecydował także na dalsze lata przenieść się na ojczyzny łono. Osiadł we Lwowie, w którym po dziesięciu latach, w roku 1931, w wieku 80 lat, zakończył swoje barwne, prawie awanturnicze, życie.

Bystre oko Nesterowicza uderza od pierwszych stron ?Notatek z podróży", kiedy to wyruszając pociągiem z St. Louis na południe, w kierunku Nowego Orleanu, zwraca uwagę na dość niespodziewany i szokujący kontrast kultury białej większości, w zestawieniu z zachowaniem dyskryminowanej wciąż czarnej mniejszości. Kiedy w murzyńskim przedziale panował spokój ? komentuje nasz reporter ? przerywany od czasu do czasu cichym, smętnym śpiewem, to biali pasażerowie robili wrażenie dzikusów, jak gdyby krzykiem i wyciem chcieli zamanifestować swoją wyższość. Ciekawe, jak zareagowałby dziś Nesterowicz wchodząc do nowojorskiego czy chicagowskiego metra, gdzie wszystko przemawia za zgoła odwrotną konkluzją! Mimo widocznych napisów naznaczających za plucie $ 5.00 grzywny, cała podłoga wagonu była pełna plwocin, a gdy konduktor zwrócił na to uwagę pasażerów, w sposób bardzo grzeczny i wskazał odnośny napis, jakby na komendę splunęli wszyscy razem... Generalnie obraz Ameryki, do której trafił Nesterowicz przed wiekiem, odbiega dość daleko od naszych potocznych wyobrażeń. Pociągi tutejsze nie są zbyt pospieszne ? zauważa nasz autor, wyraźnie zaniepokojony długim, wielogodzinnym wyczekiwaniem na połączenie niemal na każdej stacji, brakiem obsługi i ślimaczo wolnym rytmem jazdy. Dalej okaże się, że na niektórych stacjach trzeba było zapalić gazetę w charakterze pochodni, aby nadjeżdżający pociąg zechciał się w ogóle zatrzymać. Był świadkiem, jak leniwa obsługa kolejowa otwierała dworzec, zamknięty na cztery spusty, w ostatniej chwili, na 10 minut przed rozkładowym przybyciem składu.

Zatrzymując się niemal na każdej większej stacji w Alabamie, Mississipi, wreszcie Luizjanie ? pisarz opracował sobie metodę zbierania w krótkim czasie wszystkich dostępnych i możliwych informacji, zarówno o ilości mieszkańców, ich etnicznym składzie, charakterze życia i typie zatrudnienia, skupiając się, rzecz oczywista, na obecności Polaków. Dowiemy się dzięki temu, że np. w Little Rock, za jego bytności, mieszkało zaledwie dziesięć rodzin, ale z tych połowa posiadała własne przedsiębiorstwa, co świadczyło o zaradności naszych emigrantów. Koncentrowali się oni głównie na branży spożywczej (sklepy), ?plomberskiej" (usługi hydrauliczne) i oczywiście krawieckiej (szczególnie emigranci z kresów). Nesterowicz przyjął też zasadę skontrastowania w swoich notatkach miejsca rodaków z notowaniami oraz pozycją Niemców czy Żydów. Żydowska kolonia liczy tu paręset rodzin, pisze o Little Rock, które trzymając w swych rekach większą część handlu, dorobiły się fortun i znaczenia. Są między nimi milionerzy. Ale Nesterowicz zauważa, że tutejsi Żydzi, dość niespodziewanie, w wielu przypadkach, okazywali się najżyczliwszymi sponsorami grup polskich emigrantów, udzielając im zazwyczaj potrzebnej pomocy (wprawdzie nie tak znów bezinteresownie), oferując nierzadko na początek pracę i kredyt, co miało dla startujących Polaków duże znaczenie. Odnotowuje również, że niemal zawsze Żydzi ulegali emocjonalnemu wzruszeniu na wspomnienie Polski, języka i miejsc, z których wyszli. Podobnie obala też stereotypy dotyczące Niemców, którzy w Ameryce mieli traktować Polaków inaczej, niż ich rodacy np. w znajdującej się pod zaborem Wielkopolsce, bez uprzedzeń, choć też bez sentymentów.

(...)

Wyświetlony 3800 razy
Wojciech Wierzewski

Najnowsze od Wojciech Wierzewski

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.