wtorek, 27 kwiecień 2010 17:31

Maski Kościoła

Napisane przez

Rozmowa z Księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim.

Zakaz publicznego wypowiadania się, częste odmowy proboszczów by sprawował Ksiądz msze w ich parafiach, publiczne wyzwiska padające z ust biskupów czy wreszcie oskarżenie o rozbijanie jedności Kościoła. Warto było podążać śladami prawdy wbrew stanowisku ludzi, którzy mienią się jej strażnikami?

(...)

Oczywiście, że było warto. Nie spodziewałem się jednak, że będzie to tak trudne, i że padnie tyle bardzo ostrych sformułowań pod moim adresem. Rozbijanie jedności Kościoła nawet nie jest artykułowane wobec tych księży, którzy odeszli ze stanu kapłańskiego. Ja nadal jestem księdzem i używanie takich sformułowań jest wynikiem strachu przed ujawnieniem pewnych fragmentów moich badań dotyczących akt IPN-u. 

Pytam o to, bo czuję, że czeka mnie podobny los jako teologa za bycie częścią ?szwadronów śmierci? ? jak nazwała mnie osoba związana z Radiem Maryja, które z medium prolustracyjnego po sprawie abp. Wielgusa stało się katolicką odmianą Gazety Wyborczej. Dlaczego tak się stało?

To właśnie wskazuje, że problem lustracji ma wiele warstw. My, na razie, dotykamy tej pierwszej ? czyli samej współpracy z tajnymi służbami, ale za tym kryją się przecież sprawy natury obyczajowej czy pewnych przekrętów gospodarczych, które wynikały z uzależnienia duchownych od funkcjonariuszy SB. To wszystko powoduje wielki lęk. Wypadek Radia Maryja jest skrajny, ponieważ jeszcze w sierpniu 2006 roku występowałem ? na osobiste zaproszenie Ojca Rydzyka ? w Radiu Maryja, gdzie miałem wielogodzinną audycję na temat lustracji. Ojciec Rydzyk był wtedy wielkim jej orędownikiem, do tego stopnia, że w prywatnej rozmowie ze mną wskazywał nazwiska biskupów, których należy lustrować. Zaś przy sprawie abp Wielgusa zmienił swoje poglądy o 180 stopni. Dzieje się tak dlatego, że nawet ci duchowni, którzy są za lustracją, gdy widzą kogo i czego ona dotyczy ? po prostu zmieniają zdanie. Poza tym sprawa lustracji pokazała, że lansowany podział na Kościół toruński i Kościół łagiewnicki jest nieprawdziwy, bo nagle przeciwko lustracji zaczęły ze sobą współpracować media, które od zawsze się zwalczały. Mieliśmy więc egzotyczny sojusz Gazety Wyborczej, Naszego Dziennika, postkomunistycznej Trybuny i abp. Życińskiego. Takiego dziwactwa świat nie widział.

To są odważne słowa. Nie boi się Ksiądz, że podzieli los diakona z zakonu jezuitów, Andrzeja Miszki, który apelował o lustrację Towarzystwa Jezusowego i został usunięty z zakonu?

W ciągu ostatniego półtora roku kilkakrotnie grożono mi suspensą, czyli pozbawieniem praw kapłańskich, mimo że nigdy nie dałem do tego powodu. Pamiętajmy, że gdy metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz dwukrotnie kazał mi milczeć, podporządkowywałem się temu dekretowi aż do jego wygaśnięcia. Zdaję sobie jednak sprawę, że trwa szukanie na mnie haków i czeka się, aż mi się powinie noga, by nałożyć na mnie kary kościelne. Niemniej uważam, że jeżeli się krytykuje Kościół, to robi się to dla jego dobra. I co istotne ? ja robię to jako ksiądz narażając się na kary kościelne. Najłatwiej byłoby zrzucić sutannę i uprawiać tanie bohaterstwo. 

W swojej książce ?Księża wobec bezpieki? jako przykład oparcia się SB-kom podaje Ksiądz przykład metropolity warmińsko-mazurskiego abp Wojciecha Ziemby. Jednak w Olsztynie możemy, niestety, zaobserwować jawnie antylustracyjne działania naszej hierarchii, które przejawiały się np. przy zwolnieniu z funkcji redaktora naczelnego ?Posłańca Warmińskiego? ks. Rosłana tuż po opublikowaniu przez niego fragmentów Księdza książki. Czy mamy tu do czynienia z solidarnością korporacyjną?

Niestety, tak. Abp Ziemba na początku zachował się w całej sprawie bardzo przyzwoicie. Kiedy napisałem do niego list a później zadzwoniłem nie robił żadnych uników ? rozmawiał ze mną, przysłał mi list wyjaśniający jego przypadek. Jego sprawa jest klasycznym przykładem na to, że wyjeżdżający za granicę ksiądz, gdy był nagabywany przez SB wcale nie musiał decydować się na współpracę. Gdy funkcjonariusz wywiadu polskiego zgłosił się w Rzymie do ówczesnego księdza Wojciecha Ziemby ten od razu powiadomił o tym fakcie władze kościelne, przecinając w ten sposób dalszą możliwość nagabywania. 

Więc skąd ta zmiana?

Ona nie wynika w moim przekonaniu z tego, że arcybiskup się boi akt IPN-u ? ma przecież status pokrzywdzonego. Działa po prostu mechanizm, w którym Kościół działa jako korpora

cja, gdzie ważniejsze od prawdy jest bronienie swoich kolegów. Skazanie na przemiał nakładu ?Posłańca? z fragmentem mojej książki jest fatalnym błędem, bo fakt ten pozostanie w biografii abp. Ziemby. Podobne rzeczy działy się w archidiecezji krakowskiej, gdzie na początku bardzo wielu ważnych księży było za lustracją. Natomiast naciski szły z zewnątrz. Nie jest tajemnicą, że ten gwałtowny ruch kardynała Dziwisza w sprawie kneblowania mi ust wyszedł z zakonu jezuitów i tych biskupów, którzy się bali prawdy. W tej materii hierarchia popełnia tragiczny błąd, bo z jednej strony poucza ludzi jak należy żyć i przeciwstawiać się złu, a dla ochrony kilku kolegów działa dokładnie odwrotnie. 

A może to nie tylko ochrona kolegów, ale samych siebie?

Problemem jest pojęcie Kościoła hierarchicznego jako instytucji, której nie wolno krytykować. A jest to sprzeczne z nauczaniem Jana Pawła II, który krytyki się nie bał.

Wyświetlony 4320 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.