Wydrukuj tę stronę
wtorek, 27 kwiecień 2010 17:35

Cuda, cuda!

Napisane przez

Nie ma zmiłuj, Donald Tusk płaci establishmentowi III RP, zwanemu potocznie "salonem", za poparcie. Nie zamierza"wierzgać" i grzecznie realizuje rachunki. Pytanie brzmi: czym i komu zapłaci w przyszłości?

Jak PO-landia długa i szeroka, wszystkim Polakom robi dobrze cała fura ?uczciwych? ludzi. Co ja wygaduję, ?uczciwych? ludzi mamy ze dwie fury. Chciałoby się rzec: całą platformę. ?Uczciwi? ludzie (?uczciwi? i, co więcej, ?lojalni? do ostatniego zobowiązania, jak Michał Boni), walczą o Polskę i będą walczyć dopóty, dopóki z Prawa i Sprawiedliwości wióry nie zostaną.

Czy desygnowanie na miejsce Zbigniewa Religi osoby skompromitowanej bliskimi kontaktami z przyłapaną na łapówkarstwie Beatą Sawicką, mogło być dobrym prognostykiem dla pogrążonego w nieustającym kryzysie polskiego systemu ochrony zdrowia? Oczywiście, nie mogło i pierwsze działania Ewy Kopacz znakomicie te obawy uzasadniły. Zapowiedzi odejścia od proponowanego przez Zbigniewa Religę systemu finansowania usług medycznych w szpitalach, gorączkowa nowelizacja przygotowanej już listy leków refundowanych, niejasne kombinacje wokół umów, jakie placówki medyczne zawarły z Narodowym Funduszem Zdrowia na bieżący rok, ryzyko (teraz już pewność) zapaści finansowej w obliczu żądań placowych białego personelu ? długo można wyliczać. A przecież to w dalszym ciągu zaledwie wstęp do resortowej ?burzy z piorunami?, jak swe zamiary określiła bezceremonialnie nowa pani minister. Nikomu, kto w Polsce z usług państwowej służby zdrowia zmuszony jest korzystać, dobrze to nie wróży.

 

Co wraca komu

Po pierwszych intronizacjach ministerialnych dokonanych przez Donalda Tuska, zwłaszcza po osadzeniu profesora doktora habilitowanego prawa karnego, adwokata Zbigniewa Ćwiąkalskiego na stolcu ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, sprzyjające Platformie publikatory wbrew zdrowemu rozsądkowi tubalnie głosiły, że ?wraca fachowość?. Najwyższy czas zaprotestować: komu wraca, temu wraca. Ważne też, co wraca. Tym, którym media nie zdołały amputować pamięci i zdolności do samodzielnego myślenia, szybciej wróci obiad niż wspomniane zapewnienia o fachowości.

Bowiem nie o żadną fachowość tu idzie, lecz o czystkę w aparacie sprawiedliwości, przede wszystkim w prokuraturach. Najwięcej głów poleciało w Bielsku-Białej (największa liczba postępowań przeciwko korupcji wśród sędziów) oraz Katowicach (śledztwa w sprawach mafii węglowej oraz fundacji Jolanty Kwaśniewskiej).

Kto chce widzieć, dokąd tak naprawdę wraca polski aparat sprawiedliwości, ten widzi dość. Stąd sedno zmian ująć można znanym kolokwializmem: nie ma się co czarować. Tylko dzięki działalności publikatorów niezależnych od polskiej racji stanu, większą część polskiego społeczeństwa skołowano w stopniu, który pozwoliłby Polakom zaakceptować na dowolnym stanowisku rządowym nawet zapaskudzoną ptasimi odchodami figurkę wrocławskiego Krasnala.

 

Zmiany na gorsze

Warto przypomnieć: Ćwiąkalski wielokrotnie negował wprowadzanie przepisów zaostrzających kary czy określające nowe kategorie przestępstw, tłumacząc to między innymi... przeludnieniem więzień. Ma też ?na pieńku? z prokuratorami zajmującymi się sprawą Krauzego, którzy, pamiętając, że minister i prokurator generalny ma w tej kwestii ugruntowaną opinię, zapewne zastanawiają się teraz, z której strony wiatr wieje. Podobnie wiara w to, że Ćwiąkalski rozbije korporacje prawnicze, przypomina wiarę naiwnej panienki, że ciąża sama przejdzie.

Zapewnieniami Donalda Tuska, jakoby nowy szef resortu sprawiedliwości miał stać się ?lepszym Ziobrą?, można co najwyżej wytapetować przedpokój. A ponieważ nie sposób uwierzyć, by stanowiska ministra Tusk nie był w stanie obsadzić kandydatem nie obarczonym podobnymi konotacjami co Zbigniew Ćwiąkalski, konkluzja może być tylko jedna: nowy premier Rzeczypospolitej, doskonale orientujący się w charakterze zobowiązań zaciągniętych podczas kampanii wyborczej, musiał bez zbędnej zwłoki pokazać wierzycielom, w jakim kierunku podążą zmiany.

 

Obiecanki

W tych okolicznościach nikt rozsądny nie daje już wiary zapewnieniom o czystych intencjach nowej władzy, przeciwnie, wszelkie znaki pozwalają bez specjalnego ryzyka popełnienia błędu dowodzić, że tam, gdzie to tylko możliwe, Donald Tusk zamierza cofnąć, a tam gdzie się cofnąć nie da, przynajmniej zablokować reformy zapoczątkowane przez PiS, zapewniając polityczno-biznesowym elitom PO-landii miękkie lądowanie po kilkunastu miesiącach PiS-owskiego ?horrou?.

(...)

Wyświetlony 3863 razy
Rafał Dawidowski

Najnowsze od Rafał Dawidowski

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.