wtorek, 27 kwiecień 2010 20:14

Polskie tropy w Ameryce (XIII) Polonia zaczyna spędzać sen z powiek... zaborcom!

Napisane przez

Nowe, XX stulecie rozpoczęło się od zaskakujących i coraz bardziej niepokojących wieści, jakie zaczęły nadchodzić do kancelarii dworów cesarskiego w Berlinie i carskiego w Sankt Petersburgu, na temat nieoczekiwanej siły militarnej, jaką Polacy mieliby teraz budować za Oceanem. Raporty konsuli, poparte wywiadem policyjnym, alarmowały, że na terenie Stanów Zjednoczonych emigranci z ziem polskich stworzyli już ponad 400 organizacji wojskowych, polska armia liczy zaś tu około 20 tys. zmilitaryzowanych ludzi. Raport kończył się groźną konkluzją, przestrzegającą, że Polacy są wrogo nastawieni w stosunku do Niemiec, Austrii i Rosji, szczególnie zaś do majestatu cesarza Wilhelma.

Nic dziwnego, że niemieckie placówki dyplomatyczne w Ameryce, u progu wieku otrzymały polecenie pilnego monitorowania narastającej siły militarnej Polonii i informowania europejskich central o podejrzanych ruchach Polaków. Jak świadczą dzisiejsze znaleziska w archiwach, w swojej gorliwości konsulaty państw zaborczych posunęły się aż do wynajmowania szpicli z amerykańskiej agencji Pinkertona, aby żaden ruch organizacji polonijnych nie umknął ich uwagi. Rezultaty tego alertu studiowane po latach budzą jednak głównie rozweselenie, ilustrując pasmo gaf i histerycznych qui pro quo.

Co spowodowało cały ten fałszywy alarm i jakie realne zagrożenie mogła stanowić dopiero się organizująca i stawiająca pierwsze kroki w działaniu, amerykańska Polonia, dla trzech państw okupujących tereny polskie w Europie? ?Nie ma dymu bez ognia? ? głosi przysłowie, mieli je najwyraźniej na względzie dyplomaci europejskich mocarstw, które nie bez racji czuły kompleks własnej winy. Zaczęło się od błahych zdarzeń, mylących sygnałów, błędnej interpretacji, ale zdarzenia takie, spędzające coraz bardziej sen z powiek zaborców, istotnie miały się tylko nasilać z czasem, zapowiadając nadchodzącą zwolna, realną polityczną lawinę. Od czasu patriotycznych obchodów związanych z 50-leciem pracy pisarskiej Ignacego J. Kraszewskiego w roku 1879, tak w kraju, jak i na emigracji, świadomość polityczna środowisk polonijnych w Stanach zmieniła się nie do poznania. Kult popularnego pisarza historycznego, który odnowił głęboką dumę narodową płynącą z przypomnienia wielkich kart polskiej historii, skłonił stowarzyszenia i organizacje do przybierania nazw od politycznych liderów i militarnych dowódców z poprzedniego stulecia. Oczywiście, pojawili się teraz zarówno wolni strzelcy polscy, jak i kosynierzy czy gwardziści gen. Tadeusza Kościuszki, tak jak gen. Kazimierza Pułaskiego. Wynurzyli się też artylerzyści gen. Jozefa Bema, podobnie jak grupy działające pod wezwaniem najbardziej popularnych przywódców z okresu powstania wielkopolskiego czy styczniowego. Ponieważ nastała równocześnie moda na barwne mundury, rogatywki, szable przy boku ? każde zebranie takich stowarzyszeń urastało w oczach przeczulonych dyplomatów niemieckich czy rosyjskich do rangi manewrów wojskowych czy parad militarnych formacji, myślących tylko o przyszłej inwazji na europejski kontynent...
W tym samym czasie dotarł do Ameryki coraz bardziej popularny ?ruch sokoli?, który swoje korzenie miał wprawdzie w Cesarstwie Austro-Węgierskim, głównie na terenach Czech oraz Galicji, gdzie jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać stowarzyszenia młodych mężczyzn, organizujących się pod hasłem ?w zdrowym ciele, zdrowy duch?. Ruch sokolstwa krzewił kulturę fizyczną i organizował masowe widowiska na murawie stadionów z udziałem setek wysportowanych zawodników, które organizowano we Lwowie i Krakowie, począwszy od 1879 r. Do Ameryki i dużych skupisk polonijnych, takich jak Chicago czy Pittsburg, trafił niedługo potem, bo w 1888 r. Mimo sportowej natury spotkań, bystre oko obserwatorów nie mogło przeoczyć kroju oficjalnego munduru sokolskiego z rogatywką, przypominającego wyraźnie niedawne jeszcze stroje powstańcze. A zwłaszcza hasło wpisane w herbie: ?Czołem Ojczyźnie, szponem wrogowi?, niedwuznacznie zdradzało docelowy program kulturystów, którzy w pewnym momencie zaczęli także ćwiczyć drewnianymi karabinami, lecz nie upłynęło zbyt wiele wody w rzekach, kiedy zamienili je na prawdziwe, wdziewając wtedy mundury Błękitnej Armii i wyruszając na europejską scenę I wojny światowej, by już teraz otwarcie i po prostu ? ?bić Niemca?!
Zanim rzeczywiście nastąpiła dawno przeczuwana konfrontacja militarna z polską emigracją, administracja pruska w Berlinie, a w ślad potem rosyjska w Petersburgu, stanęły wobec serii polonijnych akcji środowisk emigracyjnych, które tylko potwierdziły najgorsze przeczucia alarmujących ich wcześniej placówek dyplomatycznych. Otóż, kiedy wydarzył się słynny strajk dzieci polskich we Wrześniu w roku 1901, który oczywiście trafił natychmiast na pierwsze strony gazet polskich w Stanach Zjednoczonych, reakcja środowisk emigracyjnych nie ograniczyła się jedynie do manifestacji i gołosłownego protestu. Przystąpiono niemal natychmiast do masowych zbiórek pieniężnych na katowane i prześladowane przez Prusaków dzieci, które chciały modlić się w szkole po polsku, a zwłaszcza na ich rodziców, którzy zostali wtedy ukarani przez sądy niemieckie horrendalnymi grzywnami, grożącymi im majątkową ruiną. Akcja nadspodziewanie się udała i stanowiła na owe lata ważny precedens: zademonstrowała potężny akt moralnego wsparcia dla polskiej ludności pod zaborami, która dotąd wystawiona była na niekończące się pruskie prowokacje i represje. Bezsilni dotąd Polacy z Wielkopolski znaleźli nagle błogosławionych obrońców: zasobną i zdecydowaną nową siłę za Oceanem, która okazała się jeszcze zdeterminowana w swoim dążeniu, aby im skutecznie pomóc. Nie minęło wiele czasu, a podobny szok, jaki spowodowała pomoc finansowa Polonii dla mieszkańców Wrześni, miał teraz przeżyć carski dwór.
(?)
Wojciech A. Wierzewski

Wyświetlony 2474 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.