czwartek, 29 kwiecień 2010 18:37

Narodziny V Republiki francuskiej

Napisane przez

Dnia 13 stycznia 1959 r. legendarny bohater II wojny światowej, 68-letni gen. Charles Henri AndrĂŠ Marie de Gaulle, objął urząd prezydenta Francji. Oznaczało to faktyczne narodziny kolejnej w dziejach tego kraju, V już Republiki. Dotychczasowa, IV Republika (1944-1958), której ostatnim reprezentantem był prezydent RenĂŠ Coty (ze znanej w całym świecie rodziny producentów kosmetyków), umarła właściwie naturalną śmiercią, choć podczas dość bolesnych i gwałtownych konwulsji -; wojna w Algierze. To właśnie na terenie owej francuskiej północnoafrykańskiej, arabskiej kolonii zrodziły się poważne problemy, gnębiące sam Paryż po dziś dzień...

Moje długoletnie studia nad historią władców nowożytnej Francji prowadzą do ogólniejszego wniosku, że kraj ów ? przy pozornych skłonnościach rewolucyjno-republikańsko-demokratycznych ? zawsze tęsknił za silną władzą i ?silną ręką?. Czy to był ?król Słońce? Ludwik XIV (1643-1715), czy Napoleon Wielki (1799-1814), czy znacznie mniejsze figury cesarza Napoleona III (1852-1870) i marszałka Petaina (1940- 1944), społeczeństwo przez długie lata ufało im i poważało. Brało się to z dużej potrzeby autorytetu, jednak sama persona władcy musiała być wybitna, sprawna organizacyjnie i odnosząca sukcesy na niwie międzynarodowej.

Po zamęcie i chaosie tzw. Wielkiej Rewolucji i I Republiki (1792-1799), Francuzi dopuścili do władzy dyktaturę Napoleona Bonapartego. Potem, zmęczeni słabą II Republiką (1848-1852), poparli jego bratanka ? Napoleona III. Reakcją na bankructwo najdłużej egzystującej III Republiki (1870-1940), zżeranej anarchią w Zgromadzeniu Narodowym, aferami i korupcją, niefortunną polityką zagraniczną oraz pleniącym się lewactwem wszelkiej maści, był masowy akces ludności Francji do kolaborującego z III Rzeszą ?reżimu Vichy?, propagującego silne, prawicowe i narodowe państwo.
Po upadku Petaina i zakończeniu wojny okazało się jednak, że po raz kolejny Francuzi nie są zdolni poradzić sobie z anarchią i problemami zagranicznymi. Kolejne rządy IV Republiki zmieniały się jak w kalejdoskopie. Francuska Partia Komunistyczna o mały włos nie zdobyła władzy. Silne były wpływy socjalistyczne i masońskie. W 1954 r. Francja straciła swą największą kolonię w Azji ? Wietnam, a w rok potem zaczęło się powstanie Arabów w Algierii; w listopadzie 1956 r. Paryż stracił kontrolę nad Kanałem Sueskim. Na przełomie 1956/1957 r. nastąpił już bardzo poważny kryzys wewnętrzny państwa. Jedynym ?światełkiem w tunelu? pozostała osoba generała de Gaulle?a, poważnego, zamkniętego w sobie olbrzymiego (194 cm wzrostu) samotnika, przebywającego od 12 lat w małej wiosce Colombey we wschodniej Francji, na trasie z Paryża do Strasbourga i dalej, do Niemiec, niczym onegdaj Piłsudski w Sulejówku...
Istotnie, wedle części relacji, de Gaulle interesował się fenomenem Piłsudskiego i studiował dzieje zamachu majowego w Polsce w 1926 r. Do Colombey wyjechał rozgoryczony w 1946 r., utraciwszy władzę premiera Rządu Tymczasowego, którą dzierżył był od czasu wyzwolenia kraju przez wojska amerykańskie i francuskie. Choć ideowo generał był ? podobnie jak Petain ? konserwatystą i tradycjonalistycznym katolikiem, to obaj mieli odmienne wizje polityki zagranicznej. Gdy sędziwy marszałek uważał Francję za kraj słaby, który musi oprzeć się o Rzeszę niemiecką, to de Gaulle był zwolennikiem Francji samodzielnej i mocarstwowej, balansującej między USA, Niemcami, Anglią i Rosją.
Siłą rzeczy musimy tu poświęcić słów parę biografii Charlesa de Gaulle?a. Urodzony w 1890 roku, zdążył już zaznać ?dobrodziejstw? I wojny światowej na własnej skórze. Wychowany w bardzo tradycyjnej, patriotycznej rodzinie, żywił autentyczny kult dla starej ?matki Francji? i jej największych synów: Henryka IV, Ludwika XIV, Napoleona. Przez 30 prawie lat był on ?beniaminkiem? marszałka Petaina, który uważał go za najzdolniejszego młodego francuskiego wysokiego oficera. Przepowiadał mu wielką przyszłość. Ale w czerwcu 1940 r. ich drogi w drastyczny sposób rozeszły się.
Podczas gdy gros francuskich polityków i niemal cała generalicja poszli na pasku Petaina i jego kolaboracyjnej koncepcji, ledwo garstka ludzi, z mało znanym wówczas generałem de Gaullem (awans na ? we francuskiej terminologii ? ?zastępcę generała? otrzymał on zaledwie kilka dni wcześniej) udała się do Londynu, gdzie na falach BBC proklamowali kontynuowanie walki z Hitlerem u boku Anglii. W ojczyźnie nikt ich wtedy nie poparł. Co więcej, krnąbrny de Gaulle otrzymał suche ultimatum, adresowane zresztą złośliwie do niego, jako do ?pułkownika?, wzywające go do natychmiastowego powrotu do kraju. Następnie skazano go na karę śmierci za ?dezercję?.
Dalsze cztery lata przyniosły w jego życiu bardzo wiele zmian. W wyniku zmieniających się okoliczności wojennych i sukcesywnej klęski III Rzeszy, reżim Vichy tracił grunt pod nogami, a wzrastały szeregi Resistance (francuski ruch oporu), deklarującej z biegiem lat podległość de Gaulle?owi. Generał z prowincjonalnego i marginalnego gracza oraz petenta Anglików (dość wyniośle traktowali go nad Tamizą nie tylko sam Churchill, ale gen. Sikorski i E. Benesz) stał się ok. 1943 roku wielkim mężem stanu, pertraktującym niemal jak równy z równym z Churchillem i Rooseveltem, a w 1944 r. nawet ze Stalinem.
Jak to się stało? Przecież ani Anglicy, ani Amerykanie go nie lubili (za wyniosłość i nadmierne ambicje), a siły samej Resistance w kraju nie były wielkie. Ale był jeden czynnik zasadniczy, różniący pozycję Polski i Czech od pozycji (słabszej pozornie) de Gaulle?a. Ten miał do czynienia z Amerykanami (i Brytyjczykami), którzy, wyzwoliwszy w 1944 r. Francję, oddali nad nią władzę francuskiej demokracji, myśmy zaś (i Czesi) mieli do czynienia ze Stalinem... Jesienią 1944 roku przeto generał zostaje premierem Rządu Tymczasowego. Pod naciskiem wszak potężniejącej z miesiąca na miesiąc lewicy francuskiej musi w końcu odejść.
W Colombey były premier IV Republiki spisywał swe wojenne wspomnienia i bawił się z wnukami. Zdawało się, że jego czas minął. Tymczasem powstanie Arabów w Algierii przerodziło się tam w wojnę domową między nimi a tamtejszymi Francuzami. Na czele tych ostatnich stali radykalni oficerowie sympatyzujący z generałem (jeszcze od lat wojennych), jako jedynym ?silnym człowiekiem? we Francji. De Gaulle prowadził w maju 1958 r. bardzo misterną i sprytną grę. Z jednej strony zaoferował liderom IV Republiki swe ?dobre usługi? jako ?zbawca kraju? z anarchii, z drugiej zdawał się popierać ideę ?Algierii francuskiej?. Ale to były tylko pozory. W istocie generał pragnął pozbyć się Algierii, jako zbędnego dla Francji balastu.
Wykorzystał zatem ferment w Paryżu oraz szerokie poparcie armii. W końcu maja prezydent Coty poprosił go o przejęcie odpowiedzialności za kraj, a 1 czerwca 1958 r. Generał zostaje ostatnim premierem (i faktycznym grabarzem) IV Republiki. Jeszcze w czerwcu jego rząd otrzymał nadzwyczajne uprawnienia od Zgromadzenia Narodowego, a 28 września w referendum Francuzi zaakceptowali nową konstytucję, idącą w kierunku silnej prezydentury. Po 13 stycznia 1959 r. nastała formalnie V Republika. Prezydentura De Gaulle?a oznaczała nie tylko silną władzę wykonawczą i silne państwo jako takie. Zwalczała też lewicę z jednej, a wielki kapitał z drugiej strony. W 1962 r. generał wycofał się z Algierii.

 

(?)
Tomasz Serwatka

Wyświetlony 4811 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.