niedziela, 01 sierpień 2010 11:13

Tolerancja zatrzymuje Machinę

Napisane przez

(...) Redaktorzy i wydawcy pewnego pisma "popkulturowego", które po przerwie chce wrócić na rynek medialny ? wymyślili, że będzie świetnie, jeśli odbędzie się to w aurze skandalu (inaczej może się nie udać, bo miejsca na rynku mało). Więc nic prostszego, walnęli na okładce taki sobie bluźnierczy fotomontażyk: Matka Boża z twarzą piosenkarki Madonny, a Dzieciątko też z doprawioną twarzyczką. Po oczach katolom! Niech się teraz ciskają, protestują, złoszczą. Niech eksperci męczą się z ustalaniem, czy "doszło do obrazy uczuć religijnych", a zaproszeni intelektualiści debatują czy jest to po prostu "wolność wypowiedzi". Niech w najlepszym czasie antenowym pokłócą się o to w telewizji ? najlepiej jakiś młody "fundamentalista", który nieładnie zaciska zęby, z jakimś postępowym duchownym, który powie, że boi się fanatyzmu i "wojny religijnej", a nie takich okładek. Niech w jakimś słuchanym radiu tokuje mądrala, że krytyka tej okładki to "zagrożenie państwem wyznaniowym" ? a w innym niech zezłoszczeni słuchacze ciskają gromy na bluźnierców... Niech po jednej stronie tłum robi "buuuuuu", a po drugiej woła "brawo". Za każdym razem wymieniając ten sam tytuł, za każdym razem darmowa reklama, za każdym razem możliwość dotarcia do potencjalnego czytelnika, szansa na wytworzenie się dziecinnego odruchu "czarni nie będą nam dyktować, co wolno!". (...)

 

Ale stało się inaczej ? i Machina Prowokacji zazgrzytała, pękły w niej trybiki. Zamiast się denerwować i robić bluźniercom dodatkową reklamę, grupka nadmiernie pogardzanych "katoli" zrobiła coś najprostszego: otworzyli w internecie sprawnie obsługiwaną stronę www.tolerancja.net, na której podano rzeczową informację o bluźnierstwie-prowokacji, a zaraz obok namiary adresowe wydawców i reklamodawców z gotowymi wzorami listów w języku polskim i angielskim ? listów tak samo stanowczych, jak uprzejmych. (...) Już w ciągu pierwszych dni setki maili tej treści popłynęły od indywidualnych internautów do przedstawicieli firm, które zadeklarowały umieszczenie reklam w piśmie. Zadziałał prosty mechanizm: jeśli wspieracie obrażanie świętości, po prostu nie będę kupował oferowanych przez was produktów. Mam wybór! (...)

Kolejne wielkie firmy ogłosiły, że wycofują się z projektu ? gdyż nie wiedziały o bluźnierczych zamiarach wydawcy, a nie mają zamiaru przykładać się do ranienia uczuć religijnych. To ciekawe ? zwyciężyło równocześnie ludzkie poczucie przyzwoitości oraz handlowy rachunek strat i zysków.

Niedawno pisał ze smutkiem o. Jacek Salij, że bluźnierstwa przeciw Chrystusowi i Maryi przyjmowane są dziś jako swoista normalność ? tak jakby inaczej być nie mogło. Mam nadzieję, że mamy szansę to zmienić. Możemy to zrobić. Choć łatwo nie będzie.
Paweł Milcarek ("Christianitas")
Wyświetlony 5440 razy
Więcej w tej kategorii: Pacta sunt servanda »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.