piątek, 20 sierpień 2010 12:31

Aborcja a katolicyzm Studium historyczne

Napisał

Gdy kilka tygodni temu obiegły Polskę zdjęcia pielęgniarek z noworodkami wyjętymi z inkubatora, całe środowisko medialne w Polsce (a nawet za granicą, gdyż echa tego skandalu wydostały się poza Polskę) zawyło z oburzenia nad potworami w białych kitlach. Najgłośniej zaś krzyczeli ci, którzy na co dzień nie kryją swego poparcia dla aborcji. Nie widzą oni jednak w swym zachowaniu niekonsekwencji. A przecież w wielu krajach zachodnich niektóre dzieci z inkubatorów wiekowo kwalifikowałyby się do "legalnego" przerwania ciąży. Za zbrodnię uchodzi zatem wyjęcie na kilka chwil niemowlaka z inkubatora, podczas gdy rozerwanie go na strzępy ma być już tylko rutynowym zabiegiem, nie budzącym rozterek moralnych i dozwolonym prawnie.

Cała linia sporu o możliwość dopuszczalności aborcji toczy się wokół dylematu: kiedy zaczyna się życie ludzkie, czyli, w którym momencie możemy mówić już o dziecku w łonie matki, a kiedy jeszcze o embrionie. Wielu z nas jest przekonanych, że spór o status embrionu ludzkiego jest sporem, który pojawił się w debatach współczesnych w dobie emancypacji kobiet, agresywnej propagandy proaborcyjnej współczesnych feministek. Jednak trwa on od wielu wieków i był szczególnie dynamiczny wewnątrz Kościoła katolickiego. Już wcześni Ojcowie Kościoła zastanawiali się nad okresem prenatalnym, dywagując, kiedy możemy mówić o dziecku, a kiedy o embrionie.

Nikt dziś nie wątpi, że filarami zachodniej cywilizacji jest etyka grecka, prawo rzymskie i tradycja chrześcijańska, prawie każdy spór ideologiczny ma swe korzenie w którymś z trzech nurtów. Podobnie jest w przypadku sporu: kiedy zaczyna się człowiek. W cywilizacji Zachodu zaważyła tu niewątpliwie myśl Arystotelesa, który utrzymywał, że moment animacji (czyli pojawienia się duszy w embrionie) musi być ściśle związany z dostateczną organizacją ciała (embrion musi przypominać z wyglądu człowieka). Ta sukcesywna animacja (czyli związana z rozwijaniem się embrionu) była dość dziwacznie u Arystotelesa determinowana płcią: chłopcy otrzymywali duszę w 40. dniu od poczęcia, dziewczęta zaś w 80. dniu. Rozróżnienie płci w dojrzewaniu embrionu związane było najpewniej z ówczesnym traktowaniem kobiet jako nieudanego, felernego rodzaju gatunku homo sapiens (Arystoteles utrzymywał np., że kobiety z natury mają mniej zębów od mężczyzn ? a przyczyn tej pomyłki należy raczej szukać w wyszczerbionym materiale empirycznym, a w takim przypadku trudno się też dziwić późniejszemu traktowaniu kobiet...). Faktem jest w każdym razie to, że myśl Arystotelesa zaważyła na późniejszych rozważaniach chrześcijańskich.
Dziwić może w pewnym sensie stanowisko św. Augustyna, który w Sermones de Vetere Testamento matki dokonujące aborcji nazwa rozwiązłymi, bezwstydnymi, podłymi, nikczemnymi, a aborcję nazywa bezwstydnym okrucieństwem, ale jednocześnie wprowadza rozróżnienie dwóch stadiów życia prenatalnego: aborcja w pierwszym stadium to interire (zniszczyć embrion), natomiast po 40 dniach ? occidi (zabójstwo).
W podobnym tonie w Księgach pokutnych (690-740) arcybiskup Canterbury Teodor dokonał rozróżnienia kar za spowodowanie aborcji, w zależności od okresu, w którym aborcji dokonano. I tak ? kara za usunięcie bytu nieanimowanego (do 40. dnia od poczęcia) była niższa niż za zabicie dziecka w łonie matki w okresie późniejszym. Wtedy to biskup Cantebury zalecał, by traktowano incydent jako zwykłe zabójstwo.
300 lat później św. Iwo z Chartres w traktacie Panormia na nowo podejmuje dyskusję wokół tego tematu. Powołując się na augustyńską analogię, dowodzi, że dobre myśli bez działania są niczym, podobnie też owoc poczęcia jest niczym, dopóki nie osiągnie ludzkiej formy. Wzorując się na ustaleniach Arystotelesa i Augustyna, granicę między embrionem a płodem ustanawia 40. dnia po poczęciu, niezależnie od płci. Potwierdzeniem tez św. Iwa było stanowisko mnicha kamedulskiego Gracjana, który w dziele Concordantia canonum discordantium, utrzymywał, że usunięcie ciąży przed 40. dniem po poczęciu nie może być traktowane jako zabójstwo ? jego stanowisko było na tyle silne (i poparte ówcześnie dostępną wiedzą medyczną), że wpłynęło na prawodawstwo kanoniczne i utrzymywało się przez wiele lat. Stanowisko to, w znacznym uproszczeniu, utrzymywało, że pozbawiony pierwiastka duchowego (który otrzyma dopiero, w zależności od płci, w 40. lub 80. dniu po poczęciu) embrion nie ma żadnych praw moralnych, gdyż należy go traktować jako część organizmu matki ? i w tym okresie nie może być mowy o samodzielnym istnieniu. Powoływano się często przy tej okazji na fragment Księgi Wyjścia (Wj 21,22): Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to winny zostanie ukarany grzywną, jaką nałoży na nich mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych. We fragmencie tym, wedle komentatorów, nie ma wzmianki o zabójstwie, a jedynie uszkodzeniu ciała, co miało potwierdzać stawiane tezy.
Pewnym wyjątkiem było w latach późniejszych dzieło Piotra Lombardiego Liber quattor Sententiarum, w który utrzymywał, co prawda, doktrynę sukcesywnej animacji, z wyjątkiem jednak poczęcia Jezusa Chrystusa, gdyż z punktu widzenia teologii w przypadku inkarnacji Jezusa nie mogło dojść do sukcesywnej animacji, gdyż w przypadku Boga nie mogło być mowy o pierwszeństwie materii nad duchem. Stanowisko sukcesywnej animacji było na tyle obowiązujące, że wszystkie w zasadzie dysputy były jedynie komentarzami do istniejących dzieł, bez podważania obowiązującej doktryny. I tak św. Anzelm z Aosty przekonywał, że tylko embrion odpowiednio rozwinięty może otrzymać duszę, przez co staje się dopiero osobą. Za tym stanowiskiem przemawia, wedle św. Anzelma, fakt, że wiele embrionów ludzkich ginie jeszcze przed narodzinami. Trudno zatem utrzymywać, że ginie tyle istnień ludzkich, skażonych grzechem pierworodnym, i bez chrztu idzie na potępienie.
Niewątpliwym przełomem w krystalizowaniu się ortodoksji katolickiej stało się stanowisko św. Alberta Wielkiego, biskupa Kolonii. Jako scholastyk, przyjmował stanowisko Arystotelesa, mówiące o dostatecznej organizacji ciała w okresie prenatalnym, jednak poddał to stanowisko pewnej korekcie. Zakwestionował przede wszystkim podstawę paradygmatu animacji sukcesywnej, opierającej się na przyjęciu koncepcji trzech dusz w rozwoju człowieka: duszy wegetatywnej (roślinnej), sensytywnej (zwierzęcej) i duchowej (odpowiadającej człowiekowi). Dusza ludzka, wedle Alberta, jest substancją jednostkową i ma naturę zupełnie odmienną od np. roślinnej czy zwierzęcej, i tym samym nie może być poddana rozwojowi, przechodząc od poziomu do poziomu ? co prawda, embrion przechodzi przez trzy fazy: istnienia, życia, odczuwania, lecz absolutnie nie upoważnia to do tezy o wykluczaniu się kolejnych form. Przeciwnie, Albert z całą stanowczością twierdził, że każda z kolejnych tych form zawiera się w poprzedniej, jako akt potencji. Tak więc natura człowieka dana jest mu od momentu poczęcia. Po raz pierwszy w debacie dotyczącej embrionu ludzkiego Albert Wielki używał argumentu futurus homo. Jest to w filozofii scholastycznej o tyle doniosły moment, że wskazuje w linii prostej na dzisiejsze kryteria genetyczne, ujmujące kod DNA jako nośnik późniejszych możliwości i raz na zawsze określonej natury. Stanowisko Alberta Wielkiego było w pewnej opozycji do stanowiska Tomasza z Akwinu, który w całości przyjmował koncepcję Arystotelesa o trzech duszach ? utrzymując, że w embrione mamy do czynienia w pierwszej fazie z duszą wegetatywną, a dopiero po upływie czasu, gdy embrion wyglądem przypomina już człowieka, Bóg wlewa w jego ciało duszę. Jednak trzeba zaznaczyć, że Tomasz z Akwinu, mimo przyjęcia koncepcji rozróżnienia na embrion i osobę ludzką, utrzymywał, że celowe zabicie embrionu ludzkiego w jakimkolwiek stadium rozwoju jest ciężkim grzechem.
(?)
Roman Konik

Wyświetlony 5511 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.