Wydrukuj tę stronę
piątek, 20 sierpień 2010 12:38

Powrót zimnej wojny

Napisane przez
Czy zimna wojna wróciła?
Ostatni raport CIA (po retuszach w Departamencie Stanu) na temat Chin wzbudził alarm wśród Republikanów ? i zakłopotanie na lewicy. Okazało się bowiem, że dzięki polityce obłaskawiania prowadzonej przez Clintona ? który zresztą rozwinął tylko politykę Busha seniora ? Chiny dokonały skoku technicznego w uzbrojeniu i telekomunikacji, stając się obecnie (jeśli pominąć liczbę silosów rakiet balistycznych) drugą potęgą militarną świata. Za dwa lata osiągną prawdopodobnie poziom ZSRR z początku lat 70. Jawnie szykują się do podbicia Tajwanu; wysyłają dziesiątki łodzi podwodnych w pobliże Japonii; zaludniają ? na razie pokojowo ? rosyjski Daleki Wschód.
 
Dodatkowo w waszyngtońskiej wspólnocie wywiadowczej od pół roku krąży pogłoska, że Bin Laden przebywa w chińskim Hindukuszu, niedaleko afgańskiej granicy, co oznacza, że Chiny nie zamierzają pomóc Amerykanom w jego ujęciu.
Teza o końcu komunizmu była klasycznym przykładem wishful thinking. Jej autorzy nie zauważyli, że komuniści nadal sprawują rządy w paru ważnych krajach światach (także wtedy gdy, jak w Południowej Afryce, nie eksponują swojego marksizmu). A przede wszystkim ? bynajmniej nie zamierzają oddać władzy nad Chinami.
Obserwując rozpad imperium Kremla, chińskie kierownictwo wyciągnęło podwójny wniosek. Należy ? 1. otworzyć się na kredyty i inwestycje ? 2. utrzymać żelazną kontrolę nad społeczeństwem.
Jednocześnie Chińczycy zaangażowali u siebie wielu rosyjskich specjalistów wojskowych. Rozpoczęli też masowe zakupy rosyjskiego sprzętu wojskowego nowej generacji.
Historycy zapewne będą się spierać, czy Zachód nie powinien jakoś interweniować, by ocalić studentów na Placu Tien An Men (1989 r.). Byłaby to ingerencja w wewnętrzne sprawy Chin, ale w tym samym roku Bush wysłał wojska do Panamy. Jednak jego główny doradca, gen. Bent Scowcroft (z ekipy Kissingera) doradził bierność. Po masakrze ogłoszono ograniczenia w handlu, które już po dwóch latach Europa zaczęła uchylać.
Pod koniec kampanii wyborczej 1992 r. Bill Clinton oskarżył Busha o skryte rozmowy z Chinami; grzmiał wręcz na temat pieszczenia tyranów w Pekinie.
Ale gdy sam objął władzę, już 28 maja 1993 r. przywrócił Chinom klauzulę najwyższego uprzywilejowania.
W tymże roku ukazało się opus magnum prezesa Stowarzyszenia Amerykańsko-Chińskiego, Henry'ego Kissingera, pt. Dyplomacja. Proponuje w niej politykę "ugłaskiwania" Chin... tę samą, która zawiodła zarówno w Monachium, jak w Jałcie1.
W tymże roku podwładny Andrzeja Olechowskiego zablokował uchwałę ONZ potępiającą naruszanie przez Chiny praw człowieka.
Rok 1994 przyniósł zajęcie przez Chiny Wysp Spratley na Morzu Południowochińskim, położonych 1,5 tys. km od Chin ? choć zgłasza do nich pretensje także pięć innych krajów. W marcu 1988 r. marynarka chińska zatopiła tu w potyczce jeden okręt wietnamski i poważnie uszkodziła dwa inne. Według badań amerykańskiej Arms Control and Diserarmament Agency, Chiny kupowały rocznie w latach 1984-1994 broń od Izraela wartości ok. 50 mln $. (system wczesnego ostrzegania Falcon został zakupiony w roku 1997). Prawdopodobnie to Izrael udostępnił Chinom technologię rakiet Cruise.
W tymże roku w objazd krajów Zachodu wybrał się premier Li-peng, "rzeźnik z Pekinu" ? zawierając bardzo korzystne umowy gospodarcze. Zaraz po powrocie podpisał ustawę o bezpieczeństwie państwa, która przewiduje karę więzienia i śmierci za działalność antypaństwową, w tym np. rozmowę z dziennikarzem zagranicznym.
Dla historyka zimnej wojny polityka clintonowskich Demokratów wobec Chin wygląda dziwnie znajomo. Albowiem bardzo podobną filozofię przejawiała wobec chińskich komunistów inna demokratyczna administracja: Harry'ego Trumana. Opóźniając na wszelkie sposoby pomoc dla Czang Kai-szeka, którego ekipa New Dealu po prostu nie cierpiała, i traktując Mao jako idealistę marzącego o reformie rolnej ? w walny sposób przyczyniła się do zdobycia władzy przez KPCh.
Obserwując politykę układania się z Pekiniem, b. red. nacz. "New York Times'a" A.M. Rosenthal napisał 20 VI 1994: Bill Clinton doszedł do władzy, zapowiadając, że nie będzie brudnych układów z krajami łamiącymi prawa człowieka. Ale bardzo szybko zapomniał o swoich obietnicach. Iluzoryczne zapowiedzi handlowych ułatwień sprawiły, że zapomniał o więźniach i rozstrzeliwanych. W dziedzinie praw człowieka p. Clinton zachęca do tego, czego Chiny potrzebują w stopniu najmniejszym: do cynizmu.
Clinton ? czy Clintonowie, jak powszechnie mówiono ? zapomniał już o swoim dawnym oburzeniu. Klęska w wyborach kongresowych 1994 r. oraz fatalne sondaże ? najniższy w XX w. stopień popularności prezydenta w tym okresie kadencji ? doprowadziły sztab Białego Domu do przekonania, że tylko nadzwyczajne środki finansowe mogą mu zapewnić ponowny wybór. Wtedy to rozpoczął się okres zadziwiającej konfidencji między Białym Domem a przedsiębiorcami chińskimi, co do których FBI miało pewność, że są parawanem dla wywiadu ChRL (Trzeba powiedzieć, że już w latach 70. i 80. wywiad chiński zdobył informacje o bombie neutronowej. W latach 80. natomiast odkryto w Los Alamos, że ktoś włamał się do komputerów, które pracowały nad programami technologii broni jądrowej typu W-88).
W 1994 r. osobisty przyjaciel Clintona, Yan Lin "Charlie" Trie, jego żona i ich przedsiębiorstwo przekazało do komitetu wyborczego Partii Demokratycznej 230 tys. $.
10 III 1995 r. Johnny Chung dostarczył 50 tys. $ do gabinetu Hillary Clinton. Następnego dnia Chung i jego przyjaciele uczestniczyli w nagrywaniu programu radiowego przez Billa Clintona; w ciągu następnych trzech lat odwiedzą Biały Dom co najmniej 30 razy.
Kwiecień 1995 r. ? szef wywiadu Departamentu Energii, N. Turlock, zaalarmował Biały Dom, że istnieje duże podobieństwo między amerykańskimi głowicami W-88 a ostatnio testowanymi chińskimi głowicami jądrowymi. W czerwcu 1995 r. CIA potwierdziła, że Chiny posiadają plan głowicy W-88.
Maj: rząd Indonezji zaprotestował przeciw umieszczeniu na wydanych w Chinach mapach indonezyjskiej wyspy Natuna w granicach Chin. Na wyspie odkryto wielkie pokłady gazu ziemnego, a rząd Indonezji zawarł z USA umowę o wartości 35 mld $ na ich eksploatację.
12 IX 1995 r. ? Bill Clinton poparł projekt sprzedaży b. bazy US Navy Long Beach w Kalifornii chińskiej firmie państwowej COSCO. 23 IX wysłał swego doradcę Anthony Lake'a do Chin, by znormalizować wzajemne stosunki. 13 XI 1995 r. na żądanie kolejnego chińskiego przyjaciela Clintona, Johna Huanga, Al Gore spotkał się w Santa Monica z Shen Juerem, prezesem przedsiębiorstwa będącego własnością ChRL. Został on zatrudniony przez komitet wyborczy Partii Demokratycznej (!).
W styczniu 1996 r. FBI rozpoczęło dochodzenie w Los Alamos w sprawie szpiegów chińskich. Nie przeszkodziło to jednak, by 6 II 1996 r. Bill Clinton znósł ograniczenie eksportu satelitów do Chin.
Marzec 1996 r.: wybory na Tajwanie. Chiny przeprowadziły manewry w pobliżu wyspy, z użyciem rakiet. Waszyngton zaprotestował. W odpowiedzi szef chińskiego sztabu generalnego zagroził wystrzeleniem ładunku jądrowego na Los Angeles, jeśli Ameryka przeciwstawi się zajęciu Tajwanu. US Navy wysłała okręty w pobliże wyspy. W tym samym czasie Trie wziął udział razem z prezydentem w zbiórce na wybory; sam ofiarował 160 tys. $. 21 IV 1996 r. Clinton mianował go członkiem Komisji Inwestycyjnej i Handlowej USA i Pacyfiku.
Tego samego miesiąca CIA skierowała do doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego S. Bergera raport o licznych wypadkach szpiegostwa chińskiego w Los Alamos (CIA stwierdza w nim, że Chinom w wykorzystaniu skradzionych danych pomagają specjaliści rosyjscy).
(?)
_______________
1 Nie ma też nic do powiedzenia na temat nowego porządku w świecie nowego stulecia. Odziedziczona po XX wieku ONZ jest przecież już tylko forum dla zidiociałych tyranów w rodzaju Castro czy Mugabe, a Rada Bezpieczeństwa niewiele ma wspólnego z prawdziwym światem, skoro nie ma w niej dysponujących bronią atomową 700-milionowych Indii ani dwóch największych po USA potęg gospodarczych, czyli Japonii i Niemiec. Co więcej, teraz, gdy zniknął komunizm jako ersatz religii, konstrukcje państwowe, wolne od ciśnienia zewnętrznego, pękają od wewnątrz. Jeśli hasła o samostanowieniu narodów byłyby potraktowane poważnie przez rządy europejskie, to w ciągu tej dekady winniśmy ujrzeć co najmniej pięć nowych państw: Szkocję, Walonię, Euzkadię, czyli Kraj Basków, Korsykę i Czarnogórę. A przecież w tle są jeszcze mieszkańcy Kosowa, Katalonii, Bawarii, Abchazji... I, naturalnie, niezliczone mniejszości etniczne i religijne na całym świecie.
Krzysztof Raszyński
Wyświetlony 5828 razy
Krzysztof Raszyński

Najnowsze od Krzysztof Raszyński

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.