piątek, 20 sierpień 2010 12:39

Gwiazdozbiór smoka

Napisane przez

Ze wszystkich potencjalnych kandydatów do miana supermocarstwa Chiny najszybciej sięgną po wieniec. Stany Zjednoczone są jeszcze najpotężniejsze, ale za ich plecami podnosi się cień smoka. Europa dopiero dopracowuje się głębokiej jedności. Rosja jest cieniem starego imperium. Japonia, choć bogata, to niedomaga pod względem wojskowym. Chiny tymczasem przy najwyższym wskaźniku rozwoju gospodarczego, stałym i silnym napływie inwestycji zagranicznych, wysokiej stopie oszczędzania, skutecznej ekipie rządzącej, trwałym systemie politycznym, wzrastającej sile militarnej, mocnym poczuciu jedności narodowej, społecznej dyscyplinie i stabilności regionu, osiągają już dziś relatywnie największy wzrost statusu wśród głównych potęg.

 

Wschodząca gwiazda

Względne otwarcie Chin na świat obserwujemy już od chwili objęcia władzy w tym kraju przez Deng Xiaopinga. Jednakże proces ów rozwijał się przede wszystkim w sferze relacji gospodarczych, pozostawiając w dalekim tle płaszczyznę stosunków międzynarodowych sensu stricte. Obecnie chińska polityka zagraniczna wkracza w zupełnie nową fazę. Można powiedzieć, że pierwsze pięć lat nowego wieku przyniosło, w odróżnieniu od ostatniej dekady ubiegłego stulecia, nową jakość w sposobie rozumowania Chińczyków. Jakość, która oznacza przewartościowanie, a nawet uformowanie na nowo ich subiektywnego stosunku do współczesnej roli Chin na świecie.
Ów nowy kierunek Państwo Środka zawdzięcza wizji maleńkiego Denga. Ten, mimo że w 1991 roku zrezygnował z ostatniej pełnionej jeszcze funkcji (z przewodnictwa Centralnej Komisji Wojskowej), nadal wywierał ogromny wpływ na rozwój sytuacji w Chinach. Jego epoka trwała nieprzerwanie, aż do chwili gdy zmarł w 1997 roku, ekonomiczno-gospodarcza polityka zaś, którą forsował, przysłużyła się umocnieniu pozycji Chin na forum międzynarodowym. Był człowiekiem z wielką wyobraźnią, wyraźnie dostrzegał i doceniał znaczenie oraz charakter rewolucji technicznej XX stulecia. Otworzył swój kraj na świat i nie cofnął się przed wykorzystaniem możliwości, jakie niesie wolny rynek. Wprowadził państwo na kurs rozwoju, który raczej nie zostanie zahamowany przez najbliższe pokolenia. Ożywienie, jakie nastąpiło w Chinach ostatniej dekady XX wieku, jest zapowiedzią zmiany ich pozycji w tym stuleciu w stosunku do poprzednich.
Przyszły postęp Chin, podobnie jak zdobycie przez nie statusu międzynarodowego mocarstwa, w głównej mierze będzie zależeć od tego, jak zręcznie władze tego kraju poradzą sobie z nowymi zjawiskami. Pojawiają się bowiem uzasadnione obawy, że tak istotna zmiana dotychczasowego status quo będzie implikować niebezpieczne skutki. Inaczej mówiąc: w stosunkach międzynarodowych może pojawić się obszar konfliktogenny, w którego ramach miejsce stosowanych dotychczas strategii współdziałania i współpracy zajmą strategie walki. Jest to obszar niekooperacyjnych zachowań, budowanych na istnieniu konfliktu interesów i różnych preferencji co do wartości celów realizowanych przez państwa. Obszar takiego właśnie konfliktu coraz wyraźniej zarysowuje się między Chinami a USA. Bowiem dzisiaj najpoważniejszym problemem Chin jest Ameryka, a ściślej jej wojskowa obecność w Azji. Obecność, która stanowi przeszkodę dla rosnących międzynarodowych ambicji Państwa Środka. Przyszłe stosunki z USA określą więc kierunek zagranicznej polityki Chin i ich światową rolę w przyszłości.
W znanej książce pt. Wielka szachownica, którą Zbigniew Brzeziński napisał w 1997 roku, między innymi czytamy: Rola ta będzie jednak zależeć przede wszystkim od ewolucji samych Chin, od tego, jak wielką potęgą gospodarczą i wojskową się staną. Zarówno tempo rozwoju gospodarczego Chin, jak i skala inwestycji zagranicznych w tym kraju ? a oba te wskaźniki należą do najwyższych w świecie ? dostarczają statycznych podstaw dla konwencjonalnej prognozy, że mniej więcej za dwadzieścia lat Chiny staną się mocarstwem światowym, mniej więcej dorównującym Stanom Zjednoczonym i Europie [...] Jednakże prognoza, że Państwo Środka zmartwychwstanie jako główne mocarstwo światowe, opiera się na błędnych założeniach [...] W gruncie rzeczy, aby utrzymać tak wysokie tempo rozwoju przez okres znaczący w perspektywie historycznej, potrzebna jest niezwykle szczęśliwa kombinacja czynników: skuteczna ekipa rządząca, spokój polityczny, dyscyplina społeczna w kraju, wysoka stopa oszczędzania, stały i silny napływ inwestycji zagranicznych i stabilność regionu. Długotrwałe utrzymanie się wszystkich wymienionych czynników wydaje się problematyczne.
A jednak ? mimo wszystko ? utrzymanie się tych wszystkich pozytywnych tendencji, o których pisał prof. Brzeziński, nie okazało się aż tak problematyczne, jak można było sobie wyobrażać to w 1997 roku. Czas bowiem najlepiej weryfikuje tezy stawiane na przyszłość. A Chińczycy bardzo dobrze zdali swój egzamin z upływu czasu. Chińska ekipa rządząca wyraźnie kontynuuje program Denga. Inna sprawa, że przy dzisiejszych potrzebach ulega on ciągłym modyfikacjom, ale w swoich głównych założeniach wciąż nie odbiega znaczeniem od modelu wprowadzonego przez "małego-wielkiego" człowieka. Konsekwencją utrzymania tej linii programowej jest właśnie wzrost znaczenia Chin na forum międzynarodowym. Nic nie wskazuje także na to, by w bliższej perspektywie Chiny przeżyły jakiś wstrząs polityczny ? partia nadal mocno trzyma się w siodle. Chińskie społeczeństwo jest cierpliwe i zdyscyplinowane, wskaźnik wzrostu gospodarczego utrzymuje się na poziomie powyżej 9%, napływ inwestycji zagranicznych, nie dość, że nie został zahamowany, to wciąż ze względu na tanią siłę roboczą rośnie. Poziom oszczędności jest na tyle zadowalający, aby Chińczycy bez większych obaw o negatywny wpływ na rozwój gospodarczy mogli rozbudowywać swój potencjał militarny. W końcu, jeśli chodzi o stabilność regionu, Chiny już w tej chwili dominują pod względem geopolitycznym na kontynencie, jeśli zaś brać pod uwagę potencjał wojskowy i gospodarczy, wśród wszystkich swoich sąsiadów nie mają sobie równych.

Ruch na orbicie
Jednakże geopolityczna przyszłość Chin w większym stopniu niż od czynników wewnętrznych będzie zależeć od tendencji zewnętrznych, czyli od roli, jaką w globalnej grze przyjmą tzw. państwa orbitujące. W obecnym stadium rozwoju Chińczycy będą musieli przyjąć model strategii współpracy i współdziałania. Aby wytyczyć, a w konsekwencji zrealizować, cele swojej nowej polityki, Pekin będzie musiał liczyć się z priorytetami tych orbitujących czynników zewnętrznych. Bez aktywnej kooperacji z sąsiadami Chiny nigdy nie zdołają zagrozić militarnej i gospodarczej potędze USA.
Uwzględniając powyższe warunki, możemy w przybliżeniu określić, jakie strategiczne cele na najbliższą przyszłość stawia przed sobą Państwo Środka. Po pierwsze, Chiny będą umacniać swoją już dzisiaj niepodważalną pozycję mocarstwa regionalnego. Po drugie, coraz śmielej będą wprowadzać w życie nowe sojusze z państwami, których interes pozostaje w wyraźnej sprzeczności z interesami definiowanymi przez USA. Za przykład w tym względzie może posłużyć ocieplenie stosunków na linii Pekin-Moskwa i wspólne chińskio-rosyjskie manewry wojskowe pod kryptonimem "Misja Pokojowa 2005". Taktyczne polepszenie stosunków chińsko-rosyjskich jest szczególnie ważne dla Pekinu, a biorąc pod uwagę fakt, że Rosja jest obecnie słabsza od Chin, jak najtrwalsze utrzymanie sojuszu leży także w interesie Moskwy, która z niepokojem obserwuje wzrastającą aktywność USA na Kaukazie. Dobrym posunięciem o niebagatelnym znaczeniu strategicznym okazało się powołanie do życia, już w 1996 roku, Szanghajskiej Organizacji Współpracy, tzw. szanghajskiej szóstki, której członkowie, tj. Chiny, Rosja, Kazachstan, Uzbekistan, Kirgizja i Tadżykistan, cierpliwie do tej pory znoszące wojskową obecność USA w Środkowej Azji ? ogłosiły na początku lipca: Zważywszy, że działania zbrojne w Afganistanie praktycznie się zakończyły, chcemy, by rząd USA podał nam konkretne terminy zamykania swych baz wojskowych w Azji Środkowej. W kilka tygodni potem pod naciskiem Rosji i Chin prezydent Uzbekistanu Islam Karimow podjął decyzję nakazującą wojskom amerykańskim opuszczenie kraju w ciągu 180 dni. Przyczyną tego posunięcia jest również sytuacja polityczno-społeczna w regionie Kaukazu. Przewroty w Gruzji, Kirgizji, a także na Ukrainie muszą niepokoić, ponieważ zmiana systemu rządów na demokratyczny automatycznie oddala zbieżność celów z państwami rządzonymi autorytarnie.
Kolejnym bardzo ważnym punktem odniesienia w polityce zagranicznej Chin są Indie, z którymi w najbliższej przyszłości Pekin będzie musiał poszukać wspólnych spraw, jakie mogłyby wpłynąć na ocieplenie niezbyt dobrych dwustronnych stosunków. Indie są bowiem strategicznym partnerem Rosji i podobnie jak Rosja z umiarkowaną niechęcią odnoszą się do sytuacji, w której USA przyjmują rolę światowego hegemona. Aktywne łagodzenie napięć w stosunkach z Dehli jest w tej chwili jednym z głównych priorytetów w polityce zagranicznej Pekinu. Nie bez znaczenia jest tutaj pozycja Indii w świecie. Potencjał militarny oraz stały rozwój gospodarczy stawiają Indie w gronie głównych graczy na arenie międzynarodowej przyszłości.
Po trzecie: Chińczycy dążą wyraźnie do zacieśniania stosunków z Azją Południowo-wschodnią, a przede wszystkim z Malezją i Singapurem, które znane są ze swojej antyamerykańskiej retoryki. Po czwarte: kolejnym strategicznym celem Chin po przejęciu Hongkongu jest inkorporacja Tajwanu. Pekin cierpliwie wywiera nacisk i utrzymuje bezkompromisowe stanowisko w tej sprawie, a od czasu do czasu demonstruje siłę, tak jak podczas ćwiczeń "Misja Pokojowa 2005". Zdarza się również, że niekiedy posuwa się do celowych prowokacji, tak jak w marcu 1996 roku.
(?)
Marcin Małek

Wyświetlony 3968 razy

Najnowsze od Marcin Małek

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.