poniedziałek, 13 wrzesień 2010 13:11

Apokalipsa według sir Winstona Churchilla

Napisane przez

Dawid Irving jest bez wątpienia jednym z najbardziej pracowitych historyków piszących o okresie II wojny światowej. Co więcej, jego książki oparte są na faktach w sposób nie budzący wątpliwości co do jego rzetelności. I chyba tylko dzięki temu nie udało się go zepchnąć na margines. Był bardzo cenionym i poważanym historykiem. Piszę "był", bo jego życie zmieniło się diametralnie po napisaniu książki Wojna Hitlera. Autor napisał w niej, że nie ma żadnego pisemnego dowodu na to, by Hitler kiedykolwiek dał rozkaz eksterminacji ludności żydowskiej. Irving wy-znaczył osobiście nagrodę dla tego, kto dokument taki lub relacje jakiegokolwiek świadka dotyczącą tej sprawy odnajdzie.

Od tej chwili nic już nie było takie samo. Podpalono drukarnię zajmującą się drukiem jego książek, zdewastowano i obrzucono kamieniami jego dom, a autora wraz z rodziną uznano za persona non grata w Austrii i nakazano mu opuścić ten kraj w trybie natychmiastowym. Od tamtego czasu przypięto mu łatkę "rewizjonisty", w wyniku czego stara się go nie traktować poważnie, jednak w wypadku tego autora manewr się nie powiódł. Obronili go czytelnicy. Jego opasłe, liczące paręset stron książki odsłaniające nowe fragmenty i postacie mrocznego dramatu, jakim była II wojna światowa, rozeszły się już w milionach egzemplarzy. Obecnie po latach niebytu na polskim rynku wydawniczym jego książki są wydawane i u nas.
Właśnie ukazała się książka: Drezno Apokalipsa 1945. Chronologicznie jedna z pierwszych napisanych przez autora. Jej pierwsze wydanie ukazało się w 1963 roku. To, które trafia do naszych rąk, jest wydaniem poprawionym i uzupełnionym przez autora o fakty, jakie ujrzały światło dzienne po pierwszych wydaniach książki. Książka poświęcona jest w całości wydarzeniom, do których doszło w czasie 14 godzin i 10 minut w dniach 13 i 14 lutego 1945 roku w stolicy Saksonii ? Dreźnie. Wtedy w trzech świetnie zaplanowanych i przeprowadzonych wzorowo nalotach "strategicznych" miasto to zostało doszczętnie zniszczone, a śmierć poniosło około 60-100 tysięcy ludzi. Książka jest w najwyższej mierze przerażająca. Myślę, że wywrze wrażenie nawet na ludziach na co dzień zajmujących się tematyką II wojny światowej. To, co tak przeraża, to śmierć i cierpienie niewinnych ludzi. Wiem, że słowa te mogą być odebrane emocjonalnie. Przymiotnik "niewinni" z rzeczownikiem "Niemcy" w świadomości ludzi jest trudny do połączenia, w szczególności gdy mowa o wydarzeniach z lat 1939-45. Ale sam autor we wstępie zaznacza, że w jego mniemaniu największą zbrodnią, zarówno czasów pokoju, jak i wojny, nie jest genocydium, czyli ludobójstwo, ale, innocentycidium, czyli zabijanie niewinnych1. I czytając tę książkę, trudno nie przyznać mu racji. Przyzwyczajeni do propagandy dotyczącej II wojny światowej, nie dostrzegamy cierpień drugiej strony.
Ogrom straszliwych doświadczeń, jakie stały się udziałem narodu polskiego, oraz sączona latami propaganda aliancko-komunistyczna sprowadzają się zawsze do tej samej strasznej konkluzji: zasłużyli sobie na to, przecież to ONI zaczęli. A przecież dokładnie takie samo myślenie cechowało tych, którzy kobiety i dzieci wysyłali do obozów zagłady. W traktowaniu wszystkich tak samo, bez względu na ich prawdziwe czyny, a tylko ze względu na ich poglądy, narodowość, rasę czy wyznanie jest coś uwłaczającego człowiekowi. Odbiera mu się prawo do godności i życia, klasyfikując go do sztucznie stworzonych ram. A przecież umierająca kobieta, zabijana z dziećmi na rękach, nie jest Żydówką czy Niemką, tylko człowiekiem. I tak tych ludzi postrzega Irving ? jako ofiary najbardziej masowej, jednorazowej eksterminacji w dziejach Europy.
Książka składa się z osiemnastu rozdziałów podzielonych na pięć zasadniczych części.
Pierwsza z nich Precedensy omawia historię nalotów na miasta i ludność cywilną. Pisze tu o niemieckim nalocie na Rotterdam. Zginęło wtedy 980 osób. W ostatniej chwili Holendrzy podpisali akt kapitulacji, lecz części bombowców nie udało się zawrócić. W mieście trwały jednak wcześniej zażarte walki i nie było ono miastem otwartym w rozumieniu artykułu 25 Konwencji Haskiej z roku 1907. Aliancka propaganda starała się wykorzystać nalot w maksymalnym stopniu. Churchill mówił o 30 tysiącach zabitych i całkowitym zniszczeniu miasta. Irving pisze również o udanej próbie sprowokowania Niemców, jaką były angielskie naloty na Berlin w 1940 roku. W ich następstwie Hitler cofnął zakaz atakowania Londynu. Kolejny był nalot na Coventry. Tam zginęło 380 osób. Przy czym atakowano cele przemysłowe i miejskie zbiorniki gazu. W odpowiedzi Anglicy rozpoczynają badania nad nowymi rodzajami uzbrojenia i sposobami bombardowania. Ale przede wszystkim jasno zostały ustalone cele. Słowa sir Charlesa Portala z 14 lutego 1942 roku nie pozostawiają wątpliwości: przypuszczam, iż jest całkiem jasne, że nowe punkty celowania to obszary zabudowane, nie zaś, na przykład, stocznie i zakłady przemysłu lotniczego, jeśli nawet są wymieniane2. Trudno doprawdy o większą szczerość. Na mapach wydawanych lotnikom jako cel zaznaczone były dzielnice mieszkalne miast, a na nich okręgi oznaczające promień rozrzutu mierzony w kilometrach. Jednocześnie oznaczano na nich krzyżykami szpitale z dopiskiem: należy je omijać. Jeden z oficerów otwarcie przyznaje, że robiono to, aby w parlamencie w odpowiedzi na niewygodne pytania o bombardowania móc odpowiedzieć, iż są one oznaczane, a załogi instruowane by ich nie atakować3. Hipokryzja godna podziwu.
Pierwszym miastem, które doświadczyło tragedii nalotów "strefowych", jak eufemistycznie nazywano atakowanie ludności cywilnej, było miasteczko Wuppertal-Barmen, zaatakowane przez Bomber Command4 29 maja 1943 roku. Atakowało 719 bombowców. Zniszczono 4 km kwadratowe zabudowy, czyli dwa razy więcej niż w Londynie przez całą wojnę. Zginęło 2450 osób. Uznano to za sukces połowiczny, nalot więc powtórzono, niszcząc drugą część miasta i zabijając dalsze 2750 osób. Dopiero jednak atak na Hamburg dał prawdziwy pokaz potęgi nalotów. Bombardowanie wywołało tak zwaną burzę ogniową w mieście. W czterech nalotach na Hamburg zabito prawie 50 tysięcy ludzi. Wszystkie te naloty przedstawiano opinii publicznej jako ataki na cele przemysłowe, a prawdę starannie ukrywano.
Część druga to Tło historyczne. Irving pokazuje w niej wydarzenia, które doprowadziły do tak tragicznej sytuacji Drezna. Miasto bez ośrodków przemysłowych oraz jednostek wojskowych pozbawione było w czasie nalotów obrony przeciwlotniczej. Uważano, że nie będzie bombardowane, bo przecież, po co? Stąd zgubne przekonanie o jego bezpiecznym usytuowaniu. Kierowano do niego setki tysięcy uciekinierów zarówno z Prus Wschodnich, jak i Śląska. Wszystko to doprowadziło do ogromnego zagęszczenia ludności cywilnej. Jednym z powodów podjęcia decyzji ataku na Drezno było właśnie to skupienie tak dużej ilości ludzi w jednym miejscu. Ich zaatakowanie miało "złamać kręgosłup" Niemcom. Oficjalnie podawano, że Drezno jest atakowane jako duży ośrodek przemysłowy oraz ważne centrum transportowe. Atakując je, miano zatrzymać uciekających przed Rosjanami uchodźców oraz posiłki niemieckie, które ? jak twierdzono ? były transportowane przez to miasto z frontu zachodniego na wschodni. Poza tym w czasie trwania konferencji jałtańskiej, Churchill potrzebował głośnego sukcesu i osobiście nalegał na przeprowadzenie nalotu.

(?)

___________
1 David Irving, Drezno Apokalipsa 1945, str. 7.
2 Ibidem, str. 45.
3 Ibidem, str. 50.
4 Bomber Command (ang) – dowództwo sił bombowych.

Dawid Irving, Drezno Apokalipsa 1945, Rachocki i S-KA, Pruszków 2004

Bartosz Rutkowski
Wyświetlony 5445 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.