piątek, 24 wrzesień 2010 12:38

Bez euforii, bez polotu, tak po prostu - O wyborach do Parlamentu Europejskiego w Czechach i w Słowacji

Napisane przez


To wielkie wydarzenie, ten pierwszy raz, czyli wybory własnych deputowanych do wspólnego wielkiego parlamentu europejskiego, w Czechach i na Słowacji jakoś nie za bardzo się udało. Podobnie jak w Polsce i chyba wszystkich krajach Europy środkowo-wschodniej. Gołym okiem widać, że ubiegłoroczny wysiłek referendalny był mocno naciągany i mocno na wyrost.

Czechy
Kampania nudna, bezbarwna. Jedynym ożywieniem była kandydująca porno gwiazda (już starzejąca się) Dolly Buster (to naprawdę Czeszka) oraz udział takich "partii" politycznych, których celem było zrobienie sobie "jaj" lub autoreklama. Sprzyjała temu nad wyraz łaskawa i liberalna ordynacja wyborcza, według której wystarczyło zebrać 15 tys. koron i kilka podpisów i darmowy czas antenowy był do dyspozycji. W 10-milionowych Czechach startowało więc 31 partii i ugrupowań, w tym także HELAX ? studio dobrego nastroju (w rzeczywistości prywatna rozgłośnia radiowa) oraz Poetycka Partia Balbina, czyli grupa kumpli z jednej praskiej knajpy. Helax, właściwie też towarzystwo z jednego ostrawskiego klubu, miał przynajmniej ciekawe propozycje programowe, np. kolonizację planety Saturn. Kolonizatorami mają być eurokomisarze, eurourzędnicy oraz inni politycy. Partia Helax uzyskała 3 366 głosów (0,14 proc.) i jej niepowodzenie dowodzi, że w wyborach tych głosowano na znane lub ciekawe twarze (osobistości), a nie na wartościowe programy. Do parlamentu poleci pierwszy czechosłowacki kosmonauta Vladimír Remek (z listy komunistów), a nie kosmicznie awangardowi, ale nikomu nieznani, przedstawiciele radia Helax.
Zastanawiające jest również i to, że względnie eurosceptyczni Czesi pokonali we frekwencji eurooptymistycznych Polaków lub Słowaków. Mizerny, 28-procentowy wynik w obliczu danych z Warszawy (20 proc.) lub Bratysławy (17 proc.) należy odebrać jako niespodziewanie dobry. Jest to albo potwierdzenie tezy, że czeski system polityczny jest już ukształtowany, stabilny i wykazujący pewne cechy dojrzałości, albo też rezultat tego, że nad Wełtawą głosowano ? zgodnie z tradycją ? dwa dni. W każdym razie frekwencja ta nie poraża i jest mniej więcej na poziomie frekwencji osiąganej podczas wyborów senackich. Politolodzy niskie zainteresowanie wyborców wyborami do senatu tłumaczą przekonaniem elektoratu o zbędności wyższej izby. Czy wysnują ten sam wniosek także po eurowyborach? Raczej wątpliwe. A chyba trzeba, bo większość głosów oddanych do czeskich urn wyborczych to głosy eurosceptyczne lub eurorealistyczne.
Spójrzmy więc wreszcie na wyniki. Wygrała opozycyjna Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), czyli konserwatyści: 30 procent, czyli 9 (na 24) mandatów. Drugie miejsce zajęła krytyczna wobec UE Komunistyczna Partia Czech i Moraw (KSČM): 20 proc., 6 mandatów. Te dwie partie opozycyjne rozgromiły resztę. Dominująca w koalicji rządzącej Socjaldemokracja zajęła dopiero piąte miejsce (8,8 proc., 2 mnandaty), a jej partner w rządzie ? ludowcy ? czwarte (9,6 proc., 2 mandaty). Niespełna jedna piąta głosów to zysk partii rządzących, resztę wzięła opozycja. Tylko jedną partię opozycyjna można określić jako prointegracyjną ? chodzi o trzecią w wyborach partię Europejscy Demokraci, która wydała duże środki na kampanię wyborczą, co dało jej 11 proc. oddanych głosów i 3 mandaty. Warto odnotować, że szeregi naprawdę niezależnych eurodeputowanych wzmocnią także dwie znane osobistości czeskiego życia społeczno-politycznego, były dyrektor prywatnej TV NOVA, Vladimír Żelezný oraz Jana Bobošíková, dziennikarka z tejże stacji telewizyjnej. Startowali jako Niezależni. Z powodzeniem (8,2 proc.). Oboje mają do UE podobny stosunek jak ODS ? nieufny, krytyczny. Czyli czeski głos w tych wyborach należy odebrać jako wyraz dążenia do rozluźnienia integracyjnego uścisku (ODS, Niezależni, komuniści, razem 17 mandatów).

Słowacja
Rzeczywisty pogrom frekwencyjny zgotowali elitom politycznym wyborcy słowaccy. Niespełna 17-procentowy udział w głosowaniu to niewątpliwie rekord w wyborach nie tylko europejskich. Słowacy są, co prawda, niewiele lepsi od Polaków, ale to oni dzierżą palmę pierwszeństwa w olewaniu najwyższego aktu obywatelskiego. Innymi słowy: przygniatająca większość obywateli republiki Słowackiej doszła do wniosku, że niedzielne głosowanie nie ma nic wspólnego z ich obowiązkiem obywatelskim, bo nie o ich parlament w tych wyborach chodzi. W ten sposób Słowacja postrzegana dotąd jako kraj euroentuzjastyczny stała się ni stąd, ni zowąd czarną owcą zjednoczonej Europy.

(?)
Vladimír Petrilák
www.cepol.stosunki.pl
Wyświetlony 5159 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.