czwartek, 30 wrzesień 2010 09:07

Tu nie chodzi o "krzywdzenie" Niemiec...

Napisane przez

Cóż dużo mówić, oberwało mi się. Aby nie pisać jednak polemiki do polemiki z polemiką (co może wywołać lekkie rozmycie istoty sprawy), pozwolę sobie ustosunkować się w krótkich punktach do tekstu Pana Adamskiego (nr 4/28).

1. Nie mam nic przeciwko powrotowi Polski na mapę Europy po traktacie wersalskim. Choć uważam, że de facto wróciła ona dwa lata wcześniej, wraz z powołaniem Rady Regencyjnej. Ale to kwestia poglądów.
2. Nie zauważyłem, aby Pana artykuł, (z którym się w ogromnej części zgadzam) dotyczył tylko granic Polski. Stąd moja uwaga o potraktowaniu Niemiec w traktacie wersalskim. Po prostu uważam, że jeśli się z kimś zawiera honorowy rozejm na podstawie uzgodnionych punktów, to nie można następnie poprzez zagłodzenie tego narodu zmuszać go do podpisania innego dokumentu, w którym ponad 80% poprzednich ustaleń zostało wyrzuconych do kosza. Tak potraktowani Niemcy stali się w mniejszym lub większym stopniu rewizjonistami, co pozwoliło dojść później do władzy Adolfowi Hitlerowi. Wytłumaczyłem to w moim artykule, który został opublikowany w numerze kwietniowym po polemice. Miało być odwrotnie i stąd to całe nieporozumienie ? myślę, że wyjaśnione.
3. Trochę mnie rozbawiło stwierdzenie, że mamy być dumni z tego, że nikt nie współpracował z Niemcami. A dlaczego? Pana słowa: Możemy być dumni z tego, że u nas, przynajmniej wtedy, było ich wyjątkowo mało ? No tych może było mało. Ale tych, co współpracowali z drugim, bardziej zbrodniczym reżimem były dwie armie! Mam tu na myśli 1 i 2 Armię Ludowego Wojska Polskiego. Przypominam, że pierwszy obóz koncentracyjny (zagłady) bolszewicy zbudowali w 1921 roku, a następnie twórczo rozwijali tę działalność. Zbrodnie, jakich dopuścili się bolszewicy do 1939 roku, były masowym ludobójstwem. Zarówno pod rządami Lenina, jak i Stalina.
Następnie zostaliśmy napadnięci przez dwóch wrogów i związaliśmy się z tym gorszym, pomagając mu wejść jak najgłębiej do Europy. Jakie masowe zbrodnie ludobójstwa popełniły hitlerowskie Niemcy do 1939 roku? Cóż... być może była w tym jakaś logika, mnie jednak trudno ją dostrzec. A nasz dzielny rząd zamiast poddać się Niemcom i zadbać o ludność, uciekł w całości z kraju. Naczelny dowódca naszych sił zbrojnych zdążył jeszcze wydać zbrodniczy rozkaz (...) z bolszewikami nie walczyć (...) i również uciekł.
4. Pisze Pan o dwóch satrapach, z których każdy ma na sumieniu dziesiątki milionów pomordowanych. Jeśli chodzi o Stalina ? zgadzam się całkowicie. Jednak proszę mi wskazać dziesiątki milionów pomordowanych przez III Rzeszę. Był to system zbrodniczy mający na swoim sumieniu nawet miliony pomordowanych, ale do bolszewickiej Rosji było mu bardzo daleko. Co więcej, plany Hitlera ograniczały się do Europy, a bolszewizm był internacjonalistyczny z założenia. I miał ogarnąć ludzki ród, do czego na szczęście nie doszło, ale jego dalsze ofiary (nie dotyczy to już jednak polemiki) krzyczą z Chin, Wietnamu, Kambodży, Korei, Afryki i Ameryki Południowej. Zbrodnie komunistyczne dopiero od niedawna są badane. Tym badaniom rzuca się kłody pod nogi, a ich wyniki stara się zakrzyczeć, jako popieranie nazizmu, lub zamilczeć, korzystając z "wolnych" mass mediów. Za to zbrodnie nazistowskie zostały zdemonizowane i zmitologizowane do granic absurdu. Co więcej, w wielu państwach europejskich wprowadzono przepisy prawne zabraniające w jakikolwiek sposób podważania ustalonych przez polityków liczb tych ofiar. Ja rozumiem, że należały one w znacznej części do Narodu Wybranego, a Stalin mordował wrogów klasowych, ale dla nas, konserwatystów, życie ludzkie ma chyba jednakową wartość? Co więcej, wraz z postępem badań liczby ofiar niemieckich oprawców mają tendencję do zmniejszania się. Instytut Pamięci Narodowej zakończył właśnie śledztwo dotyczące KL Warschau. Okazało się, że w miejscu, gdzie miało zginąć 200 tys. ludzi i gdzie miały być komory gazowe, ofiar było około 10 tys., a komór nie było w ogóle. Pozostawiam to bez komentarza.
5. Na koniec drobna deklaracja, która pozwoli uniknąć nieporozumień. Nie lubię narodowego socjalizmu. Jak każdego innego socjalizmu. Uważam go za zbrodniczy system, który doprowadza do rozrostu państwa i ogranicza wolność jednostki. Nie lubię Adolfa Hitlera, gdyż uważam go za impulsywnego ideologa, a nie rozsądnie myślącego polityka. Skutkiem jego działań było wiele zbrodniczych, a nawet więcej, po prostu głupich posunięć politycznych. Moim celem nie jest pomniejszanie prawdziwych zbrodni nazistowskich w żadnym stopniu. Jednak nie mogę milczeć w sytuacji, gdy z Hitlera zrobiono demona zła, a ze Stalina dobrego wujaszka (nie przypisuję tego Panu Adamskiemu), który pomagał walczyć o demokrację przeciwko złemu faszyzmowi. Tak po prostu NIE BYŁO.
Kończąc, chciałbym podziękować Panu Adamskiemu za poziom polemiki. Jest on bardzo kulturalnym adwersarzem, używającym argumentów, a nie inwektyw, co bardzo sobie cenię. Poprzednia dyskusja o ochotnikach na froncie wschodnim była dużo bardziej... niech będzie: ostra. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o kulturę wobec adwersarza Pan Adamski przesunął ją w "Opcji" zdecydowanie "na prawo". Serdecznie pozdrawiam.

Bartosz Rutkowski
Wyświetlony 5417 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.