czwartek, 30 wrzesień 2010 09:50

Ostatni bastion

Napisane przez

To był dobry dzień dla Europy. 13 grudnia 2003 roku dwa państwa odważyły się wypowiedzieć przeciwko projektowi konstytucji przedstawionemu przez Konwent Europejski. Hiszpania i Polska nie poddały się presji Brukseli, Berlina i Paryża i pozostały przy swoim "nie" dla takiej Europy. Można spierać się z motywami obu rządów, jednak było to szczęśliwe posunięcie dla wszystkich ludzi żyjących w obszarze przyszłych wpływów UE.

Teraz, zaledwie pięć miesięcy później, powrócił ciemny cień Laecken. 13 marca 2004 roku, pod ciosami ataków bombowych muzułmańskich terrorystów, padł pierwszy bastion oporu, Hiszpania. Następujące po tym wydarzeniu polityczne trzęsienie ziemi doprowadziło rząd Aznara do upadku i przysporzyło powodów do troski nad skutkami zamachu dla Europy. I faktycznie ? tuż po objęciu władzy socjaliści oświadczyli, że Hiszpania poddaje swą blokadę wobec konstytucji. Niestety, w międzyczasie stało się jasne, że także polski sprzeciw wobec Brukseli zbyt długo się nie utrzyma. Wraz z ustąpieniem premiera Millera droga dla dzieła starzejącego się francuskiego socjalisty Giscarda d'Estaing wydaje się utorowana.
Co czeka więc Europę? Czyżby w założeniu Konwent Europejski nie miał ułożyć konstytucji wprowadzającej w Europie więcej jasności, demokracji i przybliżającej ją do obywateli? Niestety, należy stwierdzić, że szansa stworzenia z unii socjalistycznych państw Europy przynajmniej zalążku wolnościowo-praworządnej instytucji, została całkowicie zaprzepaszczona.
Bruksela pozostaje obcym dla obywatela, biurokratycznym nadętym balonem, zbiorowiskiem wysoce niekompetentnych rachmistrzów i autorów norm dotyczących rozmiaru fasoli, którzy specjalizują się w tym, jak możliwie najbardziej ograniczyć wzrost gospodarczy i zarazem jak wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy z kieszeni podatnika. Nic więc dziwnego, że pragnie nie dopuścić do uproszczenia tych struktur i uczynienia ich bardziej przejrzystymi dla szarego człowieka. Co prawda, nowa konstytucja ma zebrać stare traktaty do kupy ? jednak kto miałby przekopać się przez 460 artykułów tego gigantycznego biurokratycznego "dzieła"? Pomijając klasę polityczną, ludzie muszą zarobić na swoje utrzymanie i nie mają czasu zajmować się wypocinami europejskich mózgowców.
Nie należę do ludzi, którzy doszukują się w demokracji pierwiastka nieomylnej boskości i w związku z tym, idąc tropem słów byłego kanclerza Niemiec Willy'ego Brandta, chcą "odważyć się na jak najwięcej demokracji". Jednak uważam, że demokracja parlamentarna jest znacznie lepsza od tylko wobec siebie odpowiedzialnej kasty biurokratów i polityków. A do tego typu rządów Europa wcale nie ma daleko.

(?)
Thorsten Boiger
Wyświetlony 3569 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.