czwartek, 30 wrzesień 2010 11:30

Etos partyzancki dziś

Napisane przez

Współcześnie wydaje się, że określenia: patriotyzm, miłość ojczyzny, walka o niepodległość, należą do słownika ludzi starszych, młode pokolenie ich nie używa, być może dlatego, że idee i wartości kryjące się za nimi są dla młodych niejasne i nie przystające do otaczającej ich rzeczywistości. Z pewnością nowa rzeczywistość wymaga nowych pojęć i dlatego współczesność opisywana jest przez socjologów w kategoriach globalizmu czy konsumpcjonizmu.

Jednak przemiany gospodarcze nie wydają się wystarczającym wytłumaczeniem zaniku dyskursu patriotycznego. Nie tłumaczą też tego zjawiska zmiany polityczne zmierzające w kierunku demokratyzacji życia polityczno-publicznego. Bez wątpienia niepopularność słów takich jak "patriotyzm" związana jest z rozszerzaniem się retoryki europejskiej, w której mówi się chętniej o "przynależności do Europy" lub o zachowaniu "tożsamości regionów". Regiony, małe ojczyzny, ale nie naród ? to pojęcie brzydko kojarzy się z nacjonalizmem i przywodzi na myśl tragiczne wydarzenia w Jugosławii.

Przerwana ciągłość
Choć nauki polityczne i filozofowie polityki odróżniają wyraźnie nacjonalizm i patriotyzm, nieufność wobec pojęcia naród jest faktem, a określenie "patriotyzm" wypadło ze słownika współczesnego. Pojawienie się nowych prądów i idei nie wydaje się w pełni satysfakcjonującym wyjaśnieniem. Istotnym czynnikiem jest także przerwanie ciągłości przekazu historyczno-patriotycznego, jakie dokonało się w czasach PRL-u. Propagandowe manipulowanie wiedzą o przeszłości podważało zaufanie do prawdziwości przedstawianego przez szkołę i media obrazu, a zastraszenie, szczególnie dotkliwe w latach 50. i 60., przerwało rodzinny przekaz historyczno-patriotyczny.
Problem ten ujawnił się wyraźnie w czasie badań, które prowadziłam (jak zwykle z grupą studentów) 14 lat temu (1989-1990) w Goniądzu ? miasteczku położonym na wysokiej skarpie nad Biebrzą, jej rozlewiskami i bagnami. W latach II wojny światowej wielu mieszkańców okolicy należało do Okręgu Białostockiego AK (powiązanego z Okręgiem Wileńskim). Tematem, który mnie interesował, był etos partyzancki i wokół niego toczyły się rozmowy z mieszkańcami Goniądza i okolicznych wsi.
Ludzie starsi (powyżej 60 lat) rozmawiali z nami chętnie, choć z wyraźnym strachem (warto podkreślić raz jeszcze, że były to lata 1989/90). Widać było, że ten temat budzi wciąż niewygasłe wspomnienia heroiczno-tragicznych doświadczeń, pomieszanych z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości związanej z okresem powojennym. Ludzie młodsi nie mieli na ten temat nic do powiedzenia, często odsyłali nas do tablicy informacyjnej, na której ? jak twierdzili ? napisane jest, że tu jakieś walki byli i jakieś grupy działali.
Z badań wynikało, że uczestnicy walk nie rozmawiali o tym z dziećmi i wnukami. W latach powojennych były to tematy bardzo niebezpieczne i dla dobra młodych nie należało ich tą spuścizną obarczać. Wówczas nie była to spuścizna, którą można było się chlubić ? na przełomie lat 40. i 50. wielu ludzi trafiło za nią do więzienia. Propaganda lat 50. i 60. podkreślała bohaterską walkę Armii Ludowej i Batalionów Chłopskich, działalność AK deprecjonując, szkalując, przekłamując, a wreszcie przemilczając. Taki wizerunek kreowały szkoła i prasa. W latach 70. strach był już mniejszy, jednak wieloletnie milczenie lub mówienie o "bandach partyzanckich" spowodowało, że wojenne doświadczenia wciąż nie były tematem do rozmów. Należy też podkreślić, że do czasu reformy programów nauczania, jaka dokonała się w latach 90., program historii w bardzo małym stopniu otwarty był na historię lokalną. Przedmiotem nauczania była jedynie słuszna wersja historii opisana w podręczniku, odnosząca się do skali kraju i o ile nie trafił się odważny nauczyciel, który poprzez osobiste zaangażowanie zwrócił uwagę na wydarzenia, jakie miały miejsce w ich okolicy, w których uczestniczyli ich sąsiedzi i krewni, młodzież traktowała tę niedawną historię podobnie jak inne składniki materiału, który trzeba "wkuć", aby uzyskać dobrą ocenę.
Wartość moralna dobrowolnego zaangażowania się w walkę z okupantem zupełnie umykała z tak skonstruowanego przekazu, podczas gdy przekaz bezpośredni, jakiego próbkę stanowiły sprowokowane przez nas rozmowy, uwydatniał właśnie patriotyczny sens walki partyzanckiej.

Ludzie honoru
Członkowie leśnych oddziałów, nasi rozmówcy, podkreślali przede wszystkim dobrowolność chwycenia za broń. Do AK przystępowali nie z powodu mobilizacji czy przymusowego wcielenia do wojska, ale w wyniku wolnego wyboru. Decyzję taką motywowano różnie: chęcią obrony współziomków przed okrucieństwami okupanta, marzeniem o niepodległości narastającym wobec bezkarności okupanta, nieznośną bezsilnością biernego oczekiwania na koniec wojny, a czasem bezpośrednim zagrożeniem, wobec którego jedynym wyjściem było "pójście do lasu".
Uczestnicy walk podkreślali nieskazitelność moralną leśnych żołnierzy, a zwłaszcza dowódców, którzy w ich wspomnieniach są zawsze wzorem honorowego postępowania, choć zdarzały się uwagi co do trafności ich decyzji o charakterze strategicznym. Dowódcy dbali o morale żołnierzy, a nasi rozmówcy po tylu latach potrafili wymienić szczegółowo, jakie kary nakładano za jakie przewinienia. Najbardziej bolesne były wspomnienia kary śmierci wymierzanej za zdradę. Często wykonywali ją na mocy wyroku sądu partyzanckiego koledzy z oddziału, zgłaszający się na ochotnika.
W swoich opowieściach leśni żołnierze podkreślali brawurowy heroizm akcji podejmowanych przeciw Niemcom i ich skuteczność. Ich zdaniem prawie nie zdarzały się wypady rabunkowe okupantów, którzy za bardzo bali się partyzantów ochraniających żywiące ich wsie, aby ryzykować wyprawy łupieżcze. Wszyscy wspominający partyzanckie czasy podkreślali, że zawsze w legalny sposób pozyskiwali żywność: zabierając kury czy nabiał, starali się płacić lub zostawiali pokwitowania. Obraz własny partyzanta, który można nazwać auto-stereotypem, określiłabym jako honorowo-bohaterski.

(?)
Anna Malewska-Szałygin
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Wyświetlony 3781 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.