niedziela, 19 grudzień 2010 12:56

Żarówka znad Bosforu

Napisane przez

Pod koniec czerwca, gdy kryzys w Turcji "nabrał rozpędu", szwajcarski Neue Zr-cher Zeitung donosił na pierwszej stronie: Ułomny starzec na chwiejących się nogach - taki obraz tureckiego szefa rządu Bźlenta Ecevita pokazywano w telewizji w momencie, kiedy tureccy pił-karze po ciężkiej walce zostali wyeliminowani z finałów mistrzostw świata. Ecevit jest najnowszym wcieleniem nieśmiertelnej metafory [użytej po raz pierwszy przez cara Mikołaja I - przyp. jot] o "chorym człowieku znad Bosforu".

Długotrwała choroba pre­miera, która była odzwierciedleniem gospodarczej sytuacji Turcji, doprowadziła do tego, że w lipcu, w ciągu jednego tylko tygodnia od Ecevita odeszło siedmiu ministrów i 43 deputowanych z kierowanej przezeń Partii Lewicy Demokratycznej DSP (Demokratik Sol Parti). Niezbędne stało się rozpisanie przyspieszonych wyborów, których wynik potwierdził diagnozę stawianą pół roku wcześniej co do stanu premiera i tureckiej gospodarki ? partia Ecevita uzyskała zaledwie 1,2 proc. głosów.

Pozostałe dwie partie rządzącej koalicji uzyskały co prawda wynik zdecydowanie lepszy ? Partia Ruchu Narodowego MHP (Milliyetçi Hareket Partisi) ? 8,3 proc., a Partia Ojczyźniana ANAP (Anavatan Partisi) ? 5,1 proc., lecz i tak rozbiły się one o 10-procentowy próg wyborczy, który od czasów wojskowego zamachu stanu w 1980 roku i powstania III Republiki faworyzuje ?silne partie? a zarazem zapobiega pojawieniu się w ławach tureckiego Zgromadzenia Narodowego Kurdów (słuszna obawa, gdyż kurdyjska Partia Demokratyczno-Ludowa DEHAP ? Demokratik Halk Partisi ? uzyskała 6,2 proc. poparcia). Ponadto jedna trzecia wyborców pozostała bez swej politycznej reprezentacji w parlamencie, do którego weszły jedynie dwa ugrupowania: uchodząca za stróża laicystycznego porządku kemalistowska Republikańska Partia Ludowa CHP (Cumhuriyet Halk Partisi) Deniza Baykala ? 19,4 proc. (178 mandatów w 550-osobowym parlamencie) oraz czarny koń tych wyborów, konserwatywni islamiści byłego burmistrza Stambułu Recepa Tayyipa Erdogana z Partii Sprawiedliwości i Rozwoju AKP (Adalet ve Kalkinma Partisi) ? 34,3 proc. (363 mandaty). Pozostałe dziewięć miejsc obsadzili kandydaci niezależni.
Historyczne sprzątanie, Wybuch gniewu, Trzęsienie ziemi ? krzyczały w dzień po wyborach nagłówki tureckiej prasy, zwracając uwagę przede wszystkim na fiasko dotychczasowej koalicji ? wyborcy wystawili rachunek za gospodarczy bałagan i korupcję. Zwycięzca spotyka się z nie lada problemem: co trzeci Turek jest bez pracy, dług zewnętrzny i wewnętrzny wynosi w sumie 210 miliardów dolarów, roczny PKB spadł zaś ostatnio do 2250 dolarów na mieszkańca. Ponadto nadal paląca pozostaje kwes­tia cypryjska i stosunki z Grecją, a jednemu z sąsiadów (Irak) od dłuższego czasu grozi ?operacja wojskowa?. I jeszcze jedno ? w polityce wewnętrznej czy zagranicznej nie można sobie pozwolić na wszystko, gdyż turecka armia ma zawsze broń u nogi, gdy tylko ktoś próbowałby naruszyć kemalistowskie pryncypia Republiki, a Erdogan pozwolił sobie swego czasu na publiczne wygłoszenie poematu o tym, że minarety są naszymi bagnetami, za co pożegnał się z fotelem burmistrza i trafił na cztery miesiące do więzienia (choć dzięki am­nestii wyszedł przed rokiem na wolność, to nie wolno mu było startować w wyborach i ? w chwili kiedy to piszę ? nie mógł zostać premierem).
Tym niemniej AKP prezentuje się jako nowoczesna, czysta alternatywa wobec przeżartej korupcją kasty polityków kraju, która zawiodła w pokonywaniu kryzysu gospodarczego. Otwieramy białą kartę ? mówi szef AKP, która używa jeszcze skrótu AK Parti ? słowo ?ak? w tureckim oznacza ?biały? i ?nieskazitelny?; partia chce się odciąć od zastraszającej korupcji, która od dawna drąży klasę polityczną. By podkreślić swoje nieposzlakowane zamiary ? w logo ugrupowania Erdogana jest świecąca żarówka. I jak przystało na oświeconych muzułmanów, w kampanii wyborczej ani słowa nie było o islamie, przeciwnie ? szef AKP chętniej mówił o zaletach sekularnego systemu, który toruje drogę kraju do Unii Europejskiej. Członkostwo umocniłoby wolność światopoglądową i religijną w Tur­cji ? argumentował Er­dogan. Stąd nieustanny akcent był położony na te wartości, które są uznane za pro-zachodnie, konserwatywne, muzułmańsko-demokratyczne, innowacyjne i no­woczesne.
(?)
 
Jarosław jot-Drużycki
 
 
W chwili przygotowywania tego numeru ?Opcji? do druku z Turcji doszła wiadomość, że na czele nowego rządu stanie Abdullah Gül, wiceprzewodniczący Partii Sprawiedliwości i Rozwoju. Gül, z wykształcenia ekonomista, związany jest z liberalnym skrzydłem AKP.
Wyświetlony 8505 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.