środa, 17 marzec 2010 10:20

Wolność? Innym razem!

Napisane przez

Dokumentalista i dziennikarz John Pilger, w książce pod tytułem "Freedom Next Time: Resisting the Empire" pisze o propagandzie, naciskach, cenzurze, zamilczaniu i obronie przed amerykańskim imperium. Ten Australijczyk żyjący w Wielkiej Brytanii karierę rozpoczynał przed pół wiekiem. Nakręcił 50 filmów i wydał kilka książek, z których ostatnia to wspomniana już "Freedom Next Time"

.

 

Liberalna demokracja niepostrzeżenie zamienia się w dyktaturę korporacyjną. To historycznie zasadnicza zmiana, a media, jeśli nie chcą zejść do roli listka figowego, muszą pokazać, że są wszechobecnym i ważnym problemem zagrożonym w pierwszym rzędzie ? pisze Pilger.
 
Książka pełna jest przykładów, jak np. Ruperta Murdocha, który przejął kontrolę nad ekonomiczną stroną ?Wall Street Journal?. Jego medialny konglomerat News Corporation kontroluje 175 tytułów prasowych, telewizyjną stację Fox Television, filmowe studio 21st Century Fox, portal MySpace.com i kilka innych. Był wielokrotnie oskarżany o używanie swojego imperium w celach politycznych, popierając np. inwazję na Irak.
 
Książka miała być przeciwwagą dla propagandy, często przebraną w szaty dziennikarstwa.Ojciec public relations, Edward Bernays pisał o niewidzialnym rządzie ? realnej władzy na ziemi, którą są środki masowego przekazu. Było to ponad 80 lat temu, kiedy to powstały dziennikarskie korporacje. Mało się o tym mówi i jeszcze mniej wie, że zaczęło się to wraz z przyjściem reklamy skierowanej na firmy, na ich znak firmowy i produkt czy usługę. Z czasem zaczęły opanowywać prasę i tak powstało ?profesjonalne dziennikarstwo?. Aby jednak gazety miały ogłoszenia, musiały się stać podporą establishmentu ? wyważone, obiektywne i bezstronne.
 
Pojawiły się szkoły dziennikarskie, a żurnaliści rychło uwierzyli w mit liberalnej neutralności. Prawo do swobodnej wypowiedzi złączyło się z nowymi mediami, ale też z korporacjami, co trafnie ujął Robert McChesney jako jeden wielki szwindel. Nie zauważono, że profesjonalizm w dziennikarstwie oznacza wykorzystanie w informacjach i komentarzach głównie oficjalnych źródeł, co trwa do dziś. Wystarczy przejrzeć jakikolwiek tekst w ?New York Times? i zobaczyć źródła głównych wiadomości w polityce, aby przekonać się, że większość cytowanych źródeł pochodzi z kręgów władzy. Niezależne dziennikarstwo to już prawie wyjątek. Wystarczy wspomnieć rolę, jaką odgrywała Judith Miller w NYT w początkach inwazji na Irak, kiedy to niemal przepisywała urzędowe oświadczenia. Praca innych sławnych reporterów tej gazety wiele się od tego nie różni.
 
Zresztą sama statystyka wskazuje na stopień wzrostu niewidzialnej władzy. O ile w 1983 r. najważniejsze światowe media należały do pięćdziesięciu, przeważnie amerykańskich korporacji, to w 2002 r. już tylko do dziewięciu wielkich spółek. Dziś jest ich już tylko pięć. Murdoch zapowiedział, że w przyszłości będą tylko trzej medialni giganci, a jego przedsiębiorstwo będzie jednym z nich. Do takiej koncentracji dochodzi też poza USA. BBC oznajmiła, że rozszerzy nadawanie na Stany i tak powstała BBC Ameryka.
 
Podczas inwazji na Irak BBC miała dwa studia. Jedno pokazywało, że BBC przeznaczyła tylko 2% czasu przeciwnikom wojny, mniej niż ABC, NBC czy CBS. Drugie pokazywało, że w czasie przygotowań do inwazji 90% informacji o broni masowego rażenia wskazywało, że ma je Saddam Husajn, z czego miała wynikać racja Busha i Blaira. Dziś już wiadomo, że stacja ta, podobnie jak inne, została zinfiltrowana przez MI6. Jej agenci w operacji o kryptonimie ?Mass Apeal? wymyślali historie o groźnym Saddamie i jego broni, podziemnych pałacach zamienionych w bunkry itp. Rzecz w tym, że MI6 wcale się przy tym nie namęczyła, bo też profesjonalni dziennikarze większą część pracy wykonali sami.
 
Sprawozdawca BBC z Waszyngtonu Matt Frei wkrótce po inwazji powiedział: nie było błędu w tym, że chciano przynieść dobro i amerykańskie wartości trzeciemu światu, a zwłaszcza Bliskiemu Wschodowi, ale to związane jest z amerykańską siłą. W 2005 r. tenże Frei wychwalał autora inwazji ? Paula Wolfowitza jako tego, który szczerze wierzy w siłę demokracji i rozwój społeczeństwa obywatelskiego(jeszcze przed jego aferą w Banku Światowym). Zresztą w wiadomościach BBC, gdy dochodzi do wpadek, o inwazji mówi się jako o źle zaplanowanej. Nie o prowokacjach, nie o założeniach opartych na fałszywych przesłankach, nic z tych rzeczy. To tylko błędy w planowaniu. Takie słowa, jak ?błąd?, ?przesada?, ?uchybienie?, są na porządku dziennym, co świadczy o zamierzonym, świadomym zamiarze niesprowokowanego i nielegalnego ataku na bezbronny Irak.
 
Takie słowa przypominają świetny esej Edwarda Hermana o spowszednieniu niewyobrażalnego. Właśnie o to chodzi: frazesy i komunały w mediach są po to, aby niepojęte stało się ?przyjacielską degradacją wojny?.
 
Jedna z moich ulubionych historyjek z czasów zimnej wojny ? pisze Pilger ? opowiada o rosyjskich dziennikarzach, którzy przyjechali zwiedzić Stany Zjednoczone. Dzień przed wyjazdem gospodarz zapytał o ich wrażenia. Ich rzecznik odpowiedział: muszę powiedzieć, że po przeczytaniu waszych gazet i obejrzeniu wiadomości w różnych stacjach telewizyjnych jesteśmy zdziwieni, że poglądy tam wygłaszane są takie same. Za takie poglądy u nas posyła się do gułagu, a nawet wyrywa paznokcie. A u was jest inaczej. O co tu chodzi?
 
To pytanie, które dziś mało kto zadaje, a już szczególnie w mediach. Odpowiedź jest ważna dla życia wielu milionów ludzi. Nie tak dawno NYT napisał: gdybyśmy wtedy wiedzieli to, co wiemy teraz, inwazję na Irak powstrzymałyby już na początku gwałtowne protesty społeczne. To dość dziwne wyznanie, dowodzące, że dziennikarze zdradzili odbiorców. że nie wykonali swojej pracy i zamiast tego przekazywali wymysły Busha i jego gangu. ?Timesy? zapomniały dodać, że gdyby tak się stało, milion ludzi dziś by jeszcze żyło.
 
(?)
Wyświetlony 5037 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.