wtorek, 06 kwiecień 2010 11:31

Polskie tropy w Ameryce (XVI): Czyn zbrojny Polonii amerykańskiej

Napisane przez

Mobilizacja całego środowiska polskiego i polonijnego w Stanach Zjednoczonych w okresie I wojny światowej uznawana jest przez tamtejszych historyków za szczytowy punkt wysiłków na rzecz kraju. Biorąc pod uwagę fakt, że Polacy stanowili wciąż niewielką, kilkuprocentową grupę etniczną w Ameryce, nie przekroczyli jeszcze dwóch milionów w stumilionowym melting pot emigrantów z tak wielu stron świata, wysiłki, jakie podjęli, aby przywrócić Polsce niepodległość, zasługują na określenie: "heroiczne". był to zarazem test skuteczności i operatywności powstałych tam organizacji polonijnych i ekip liderów, które nie znały ważniejszego celu aniżeli rekonstrukcja i utwierdzenie niepodległości narodu polskiego w Europie (z preambuły Konstytucji ZNP). W latach 1914-1918 Polonia zdołała zapisać pasjonujące strony swoich dziejów, wznieść się ponad dotychczasowe podziały i animozje, zdobyć na prawdziwie imponujący wysiłek materialny, polityczny i ludzki, wszystko to, aby dowieść, że uczucia żywione wobec pozostawionej za Oceanem ojczyny były dla nich żywą treścią, a nie tylko słowami i deklaracjami.

 

Cała poprzednia dekada postawiła organizacje polonijne w stan gotowości i nieznanej dotąd aktywności. Akcja pomocy dla ofiar przemocy we Wrześni, solidarność wobec zrywu przeciwko Rosji w 1905 r., popularność ruchu Sokołów, który jawnie się przygotowywał do chwycenia za broń, wreszcie udane po raz pierwszy w tej skali sojusze z amerykańskimi politykami, zawarte i umocnione podczas waszyngtońskich obchodów roku 1910, dały Polakom nową, daleko korzystniejszą platformę historycznego startu. Już na wieść o nasilającym się konflikcie na Bałkanach, zapowiadającym konflikt interesów głównych europejskich mocarstw, Sokolstwo Polskie powołało w grudniu 1912 r. na zjeździe w Pittsburgu, Komitet Obrony Narodowej (KON), na którego czele stanął Kazimierz Żychliński, jednocząc skutecznie trzy obozy: radykalny (powiązany z socjalistami i Piłsudskim), narodowy (ZNP) i katolicki ( ZPRK). Oddaleni o tysiące mil od ojczyzny ? głosiła rezolucja ? nie mogąc brać czynnego udziału w polityce narodowej, poddajemy się pod bezwzględną dyrektywę zjednoczonych niepodległościowych partii w Polsce, czyli Komisji Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych na czele której stał, nie kto inny, jak Józef Piłsudski. Ale już wybuch samej wojny skłonił te organizacje (plus Związek Polek) do stworzenia własnego Centralnego Komitetu Ratunkowego, mającego koordynować pomoc humanitarną dla rodaków, którym zaczął kierować cenzor ZNP, Antoni Karabasz. Postanawiamy i uznajemy ? obwieszczała odezwa z początku października 1914 r. ? że Centralny Komitet jest dla nas, dla organizacji naszych i całego wychodźstwa, jedyną legalną władzą narodową, która stanowić będzie i decydować ma o wszystkich kwestiach polityki polskiej, a także reprezentować na zewnątrz wobec rządu Stanów Zjednoczonych.
 
Ku ogromnemu wszakże rozczarowaniu Polonii, rząd amerykański nie spieszył się z zajęciem stanowiska wobec ?konfliktu europejskiego?, a tym bardziej z militarnym wsparciem, którejkolwiek ze stron, co spowodowało wyhamowanie środowiskowych inicjatyw i sprzyjało poplecznikom Austrii czy Prus, nie wspominając Rosji, które teraz nie szczędziły wysiłków, aby przedstawić się jako gwaranci i sojusznicy ?sprawy polskiej?. Sprzyjała też temu inicjatywa Piłsudskiego i wymarsz jego Legionów z Krakowa. Zareagował na to cenzor ZNP na zjeździe w Schenectady, w jesieni 1915 r., mówiąc: Nie wierzymy obietnicom krwiożerczych Rosjan ani Prusaków, potomków krzyżackiego plemienia, ani obłudnej Austrii, niszczącej kraj finansowo. Stokroć lepiej dla nas, byśmy dłużej o wolność walczyć mieli, niż gdybyśmy ją z rąk naszych zaciętych wrogów otrzymać mieli. Przełom miał nastąpić już wkrótce, a to za sprawą pojawienia się w Stanach Zjednoczonych osoby Ignacego Jana Paderewskiego (z mandatem Komitetu Generalnego Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce, stworzonego w Lozannie), a jednocześnie spontanicznego i imponującego zaangażowania mas Polonii we wszelkie akcje wspierania rodaków w kraju. Znany działacz i bankier chicagowski, Jan F. Smulski, stanął na czele Polsko-Amerykańskiego Komitetu Pomocy Rannym, który współdziałał z amerykańską siecią konsularną w Europie. Komitet Polek rozwinął żagle, korzystając z zaangażowania się słynnej śpiewaczki Marceliny Sembrich-Kochańskiej. Helena Paderewska, żona pianisty, stworzyła Polski Biały Krzyż (na wzór organizacji Czerwonego Krzyża).
 
Hasłem dnia stało się zbieranie środków na finansowe wsparcie Polaków. Tak też rozumiał swoją misję Paderewski, który z końcem maja 1915 r. u stóp pomnika T. Kościuszki w Chicago, mówił w obliczu 150 000 zgromadzonych tam rodaków: Nie przyjechałem tu koncertować, przybyłem, aby przemówić do serc narodu amerykańskiego. Artysta wystąpił w sumie na 300 wiecach, wzniecając entuzjazm Polonii, ale co ważniejsze, z racji nazwiska i wcześniejszego rozgłosu, bez trudu trafiał do prawdziwej amerykańskiej finansjery (John P. Morgan, Andrew Carnegie i kard. John M. Farley z Nowego Jorku weszli w skład Polish American Relief Committee). Co ważniejsze, prezydent Stanów Zjednoczonych, Thomas W. Wilson w grudniu tegoż roku wydał proklamację na temat pomocy materialnej dla Polski, widomy znak szybkiego awansowania ?sprawy polskiej? w rządowej agendzie. Jednocześnie organizacje polonijne czyniły wszystko, by zewrzeć szeregi i podjąć bardziej zdecydowane działania. Znakiem widomym tej woli stał się Zjazd Sokolstwa Polskiego w Detroit, na którym przygotowano memoriał domagający się przywrócenia do egzystencji niepodległego państwa polskiego z Gdańskiem, dokument wręczony następnie administracji prezydenta Wilsona. Jednocześnie fakt zaangażowania się całej Polonii w poparcie (czyli zakup) wojennych pożyczek amerykańskich, tzw. Liberty Loans manifestował skalę patriotyzmu i wyrzeczeń polskich emigrantów, którzy zainwestowali w akcje rządowe ponad 150 milionów ciężko zarobionych dola ów. Kierowany przez samego Paderewskiego apel Liberty for Poland został podpisany przez 600 tys. osób, rozprowadzono też niemal taką samą liczbę znaczków domagających się rekonstrukcji państwa polskiego.
 
Zwrotnym momentem okazały się, fortunnie dla Polonii, prezydenckie wybory jesienią 1916 r., kiedy zaniepokojony spadkiem popularności i zabezpieczeniem głosów, Wilson skierował do rozmów z polskim środowiskiem swego doradcę, płk. Edwarda M. Hause?a. Z jednej strony maestro Paderewski wykorzystał w pełni okazję, by osobiście przedstawić wagę problemu odrodzenia państwa polskiego dla Polonii, z drugiej, dał dowód swoich wpływów na środowisko etniczne, kiedy szala wyborów prezydenckich w trzech stanach centralnych została przeważona głosami właśnie polskich wyborców. Nie ulega kwestii, że historyczne orędzie nowo wybranego prezydenta Stanów Zjednoczonych z dnia 22 stycznia 1917 r., po raz pierwszy tak stanowczo opowiadające się za istnieniem zjednoczonej, niepodległej i samodzielnej Polski, było spłaceniem długów wdzięczności Wilsona wobec polskich emigrantów i samego Paderewskiego. Bez tamtego orędzia do senatu nie byłoby też słynnego punktu 13 prezydenckiego orędzia z 8 stycznia 1918, gdzie padły tak oczekiwane sformułowania powinno być ustanowione niepodległe państwo polskie... zamieszkane przez bezsprzecznie polską ludność, mające zapewniony wolny i bezpieczny dostęp do morza. Słowa, na które tak długo po obu stronach Atlantyku czekano.
 
Wciąż niespełnione były sny Polaków za Oceanem o wywalczeniu orężem wolności własnej Ojczyzny. Stanowisko administracji amerykańskiej wobec trwającej już trzy lata krwawej wojny w Europie praktycznie paraliżowało wszelkie otwarte formy werbunku czy przygotowywania się polskich środowisk do walki z zaborcami. Liczono na konspirację i współpracę z pobliską Kanadą, gdzie stworzono obozy przeszkolenia dla kadry oficerskiej (to samo zrobiono w murach Alliance College w Cambridge Springs w Pensylwanii, gdzie potajemnie prowadzono kursy dla militarnej elity sokolstwa). Wreszcie, wyprzedzając oficjalne przystąpienie Stanów Zjednoczonych do światowej wojny (co nastąpiło 6 IV 1917 r.). na nadzwyczajnym Zjeździe Związku Sokołów w Pittsburgu w dniu 3 kwietnia ustami Ignacego Jana Paderewskiego amerykańska Polonia obwieściła swoje zamiary: powołanie pod broń 100-tysiecznej armii polskiej im. Tadeusza Kościuszki, jako sojuszniczej formacji amerykańskiej ekspedycji.
 
(...)
Wyświetlony 3022 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.