wtorek, 06 kwiecień 2010 11:37

Paradoksy państwa opiekuńczego - polityka imigracyjna (cz. 2)

Napisane przez
 
Subiektywność ludzkich wyborów
Przy zachowaniu prawa do własności prywatnej interesy jednostki nie są i nie mogą być sprzeczne z interesami społecznymi. Dążenie jednostki do osiągnięcia własnych celów, w tym do utrzymania rodziny, z którego wypływa prawo do migracji, integruje jej działania z całokształtem społecznego systemu produkcji, służy dobru wspólnemu i ingerencja rządu jest tutaj całkowicie nieuzasadniona, a wręcz szkodliwa. Takie rozumowanie pokazuje, że dla leseferyzmu osoba ludzka jest zasadą i celem współżycia politycznego, co odpowiada chrześcijańskiej antropologii. O tym, co ma być produkowane, jaka powinna być ilość i jakość produktów, kto, gdzie i kiedy ma zajmować się produkcją decydują konsumenci. Gospodarka rynkowa, która zakłada wolną migrację siły roboczej, powinna być więc najbardziej pożądanym systemem organizacji społecznej z punktu widzenia sprawiedliwości.
 
Według najbardziej klasycznej formuły, sprawiedliwość polega na stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy. Tak pojęta sprawiedliwość polega na uznaniu drugiego jako osoby, która jest obdarzona rozumem i jest odpowiedzialna za swoje decyzje i zdolna do realizacji planów, które nadają jej życiu sens zarówno na płaszczyźnie indywidualnej, jak i społecznej. Na wolność w ramach życia społecznego, do której należy zmiana miejsca pobytu i sposobu życia, powinno się popatrzeć w kategoriach daru, a nie zagrożenia, do którego należy wychowywać, by dobrze z tego daru korzystać oraz pomagać innym do wzrastania w prawdziwej wolności. Jan Paweł II przypomina w swojej encyklice Veritatis splendor, że działanie jest moralnie dobre nie tylko wtedy, gdy przedmiot działania współbrzmi z prawdziwym dobrem osoby, którym jest ostateczny cel i najwyższe dobro człowieka ? czyli sam Bóg, ale również wtedy, gdy przez swoje czyny w sposób wolny kształtuje siebie i nadaje sobie taki kształt, jakiego pragnie (VS, 71 i 72).
 
Podniesienie stopy życiowej imigranta nie musi jednak oznaczać, że migracja jest dobra, gdyż dobrobyt materialny nie jest jedyną wartościową rzeczą. Dla libertarian związanych ze szkołą austriacką samopoczucie i dobrobyt są pojęciami subiektywnymi. Wartość dóbr rynkowych jest relacją, która jest głęboko zakorzeniona w osobistych, subiektywnych aktach wartościowania i zależy od indywidualnej oceny i konkretnego wyboru również w przypadku podjęcia decyzji o imigracji lub emigracji. Tak rozumiana subiektywność wskazuje na dynamizm ludzkiego działania, który jest zawsze odpowiedzią na nowe sytuacje i okoliczności, w których człowiek musi dokonywać nieustannie wyborów. Subiektywność w klasycznej filozofii liberalnej należy z pewnością odróżnić od subiektywizmu etycznego. Gregory M. A. Gronbacher (Personalizm Ekonomiczny, Lubin 1999) zwraca uwagę, że subiektywność oznacza osobę, która jest świadomym podmiotem w działaniu, a subiektywizm etyczny twierdzi, że prawda moralna jest subiektywna i jest tworem osobowej świadomości. Człowiek jest podmiotem i przeżywa siebie jako podmiot. Dynamiczna relacja pomiędzy osobą i czynem oraz podmiotowa postać człowieka ? jak twierdzi Karol Wojtyła w swoim dziele Osoba i czyn, realizuje się na płaszczyźnie jego subiektywności, która dotyczy również prawa do emigracji. Przeżycie sprawczego stosunku osoby do czynu, którym jest zmiana miejsca zamieszkania lub pracy, pozwala na przeżycie wartości moralnej, która kształtuje się i dojrzewa w tym dynamicznym układzie.
 
Połączenie wolności z subiektywnością daje gwarancję, że działanie człowieka odpowiada jego godności, która przynależy tylko człowiekowi jako osobie. Restrykcyjna polityka imigracyjna sprawia, że dobro jednostki zostaje całkowicie podporządkowane działaniu mechanizmu ekonomiczno-społecznego. Człowiek zostaje utożsamiony w takim systemie z pewnym zespołem relacji społecznych, które prowadzą do zaniku w człowieku pojęcia osoby jako samodzielnego podmiotu decyzji moralnych. Gospodarka wolnorynkowa, opisana przez L. von Misesa, daje niezbędną przestrzeń dla wolnego działania człowieka.
 
Osobowe bycie sobą migranta
Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do Spraw Uchodźców wydał kiedyś plakat z napisem: Tobołek z dobytkiem nie jest jedyną rzeczą, jaką uchodźca przynosi do swojego nowego kraju. Pod spodem było zdjęcie twórcy szczególnej i ogólnej teorii względności i podpis: Einstein był uchodźcą. Myśl ta z jednej strony może wskazywać na ewentualne korzyści wypływające z przyjęcia imigrantów, którzy mogą przyczynić się do rozwoju kraju przyjmującego, ale z drugiej strony wskazuje na to, że każdy uchodźca stanowi godność samą w sobie, należną tylko każdej osobie. Osoba jest celem samym w sobie, nigdy zaś jedynie środkiem do realizacji innych celów. Nikt nie może więc spoglądać na drugiego człowieka jako na środek do realizacji swoich celów, ponieważ wtedy taki człowiek przestaje być dla niego osobą.
 
Imigrant, jako osoba, jest całością samą w sobie, nie zaś częścią większej całości. Innymi słowy, imigrant nie może być w równym stopniu i częścią, i środkiem do osiągnięcia celu przez kraj przyjmujący go. Osoba może być włączona we wspólnotę jako jej członek, ale życie we wspólnocie nie może w żaden sposób zagrażać osobowemu byciu sobą. Bycie sobą ? jak mówi Karl Rahner, znaczy samoposiadanie się podmiotu jako takiego w świadomej i wolnej relacji do całej rzeczywistości i jej nieskończonej podstawy, czyli Boga. Przedłużeniem ludzkiej wolności jest sfera własności prywatnej i razem z osobą stanowi całość samą w sobie, nadając nową jakość w relacjach osobowych w społeczeństwie. Własność z pewnością odnosi się do obiektów, ale prawa własności odnoszą się do wzajemnej relacji między osobą i rzeczą. Własność prywatna zapewnia jednostce przestrzeń, w której ma autonomię wyborów i działania oraz może być niezależna od państwowego przymusu. John F. Crosby (Zarys Filozofii osoby. Bycie sobą, Kraków 2007) trafnie zauważa, że państwa niejednokrotnie traktują niewinnego człowieka tak, jakby jego bycie należało do nich i mogło nim dobrowolnie rozporządzać, a w rzeczywistości należy ono do człowieka. Pogwałcenie praw osoby jest próbą rozporządzania tym, co jest własnością osoby i dopuszczenia się pewnego rodzaju kradzieży samego bycia osobą.
 
Analiza z punktu widzenia personalizmu pozwala dostrzec i zrozumieć moralną słuszność gospodarki wolnorynkowej, gdyż w przeciwieństwie do współczesnych systemów gospodarczych opartych na interwencjonizmie państwowym stwarza ona w pełni przestrzeń do działania właściwego osobie. J.F. Crosby dodaje, że wszyscy ci, którzy bronią solidarności społecznej, nie chcą już powrotu do systemu społecznego, w którym osoba byłaby wchłonięta przez grupę. Zadaniem filozofii społecznej jest więc znalezienie nowych form solidarności społecznej opartych na osobowym byciu sobą, gdyż byłaby godną uwagi próbą obrony człowieka przed depersonalizacją jego wyborów i czynów w sferze społecznej i przyczyniłaby się do rozwiązania problemu imigracji.
 
Chrześcijańska gościnność
Jan Paweł II w Orędziu na XXXIV Światowy dzień pokoju w 2005 r. nauczał, nawiązując do swoich poprzedników, że dialog jest znakomitym narzędziem budowania cywilizacji miłości i pokoju, na którym powinno wzorować się życie kulturalne, społeczne, polityczne i ekonomiczne naszej epoki szczególnie w kontekście złożonej problematyki migracji. Probierzem jakości dialogu między różnymi kulturami jest gościnność okazywana migrantom w krajach, które ich przyjmują, a także zdolność samach migrantów do integracji, która byłaby jednak niemożliwa bez postawy gościnności. Wiele cywilizacji rozwinęło się i wzbogaciło dzięki wkładowi imigrantów, ale postawa gościnności, obok argumentu utylitarystycznego i personalistycznego, ma również swoje racje teologiczne.
 
Dokument Rady do spraw Duszpasterskiej Troski o Migrantów i w Drodze pt. Uchodźcy: Wyzwanie dla solidarności (1993 r.) podkreśla, że chrześcijanie nie powinni widzieć w nowo przybyłych zagrożenia swej tożsamości kulturowej i dobrobytu, lecz zachętę do tego, by wraz z nowymi braćmi i siostrami, wnoszącymi własne bogactwo, stawać się nieustannie Nowym Ludem, który umie cenić swoją jedność w różnorodności. Życzliwość, szacunek, zaufanie i umiejętność dzielenia się ? są to praktyczne przejawy kultury solidarności, gościnności i braterstwa. Zadaniem chrześcijan jest przezwyciężenie lęku i nieufności wobec imigrantów i dostrzeżenie w nich cierpiącego oblicza Zbawiciela. Dokument uwrażliwia na los imigrantów i uchodźców, wzywając jednocześnie do gościnności wobec nich, w myśl słów Jezusa: Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie (Mt 25, 35).
 
Kościół w państwie opiekuńczym
Chrześcijańska gościnność wiąże się z otwartością na drugiego człowieka i wystrzega się działania opartego na schematach podbudowanych ideologią. Nauka katolicka nie utożsamia się z żadną ideologią i w stosunku do nich stanowi funkcję krytyczną, demaskując fałszywe założenia antropologiczne systemów społecznych opartych na ideologiach. Okazuje się, że jest je bardzo łatwo zdemaskować, konfrontując z ewangelicznym nakazem gościnności pochodzącym ze sceny Sądu Ostatecznego.
 
W ubiegłym roku do werbistowskiego Ośrodka Migranta Fu Shenfu w Warszawie trafił imigrant ekonomiczny z Ukrainy, Siergiej, który w polskim więzieniu spędził dwanaście lat. Na niespełna dwa lata przed wyjściem z więzienia wykryto u niego raka węzłów chłonnych i był poddany chemioterapii. Po opuszczeniu więzienia stracił prawo do bezpłatnego leczenia. Po wyjściu z więzienia miał tylko jedno życzenie. Chciał wrócić na Ukrainę i przed śmiercią zobaczyć jeszcze swoją matkę. Okazało się, że nie było to takie łatwe, gdyż Siergiej przyjechał do Polski jeszcze na radzieckim paszporcie. Załatwienie dokumentów w Kijowie zabrało nam kilka tygodni. W tym czasie stan zdrowia Siergieja pogorszył się na tyle, że wymagał umieszczenia go w hospicjum. Z powodu braku ubezpieczenia odmówiono przyjęcia Siergieja również w hospicjum prowadzonym przez Kościół.
 
Wszystko, co udało się nam w tym krótkim czasie załatwić, to miejsce w noclegowni. Podobnie jak katolickie hospicja, również noclegownie są na budżecie gminy i z reguły odmawiają przyjęcia obcokrajowców, gdyż twierdzą, że statutowo przeznaczone są tylko dla polskich bezdomnych. ?Od kiedy to bezdomny ma narodowość i adres?? ? moglibyśmy ironicznie zapytać. Tym razem udało się i kierowniczka, widząc stan Siergieja, wykazała się samarytańską postawą i znalazła dla niego ciche i spokojne miejsce, gdzie spędził czas w oczekiwaniu na opuszczenie Polski. Siergiej ostatecznie opuścił Polskę i zmarł w kilka tygodni po powrocie na Ukrainę.
 
Przykład ten pokazuje, że prosta ewangeliczna zasada chrześcijańskiej gościnności demaskuje bezwzględnie słabe punkty państwa opiekuńczego, w którym żyjemy. Szkoda tylko, że częścią tego sytemu są również instytucje kościelne. Znalazły się one w prawdziwym potrzasku, gdyż uczciwość w wydawaniu rządowych funduszy może zaprowadzić ich na drogę, która jest zaprzeczeniem ewangelicznych zasad.
 
Ewangeliczny uniwersalizm
Miliony migrantów w dzisiejszym świecie są dla nas znakiem czasów. Erga migrantes caritas Christi (?Miłość Chrystusa do migrantów?), najnowszy dokument Papieskiej Rady z 2004 r., podkreśla, że obcokrajowcy są widzialnym znakiem i skutecznym przypomnieniem uniwersalizmu, który jest zasadniczym wyznacznikiem Kościoła katolickiego. Wizja Izajasza mówi, że na końcu czasów (...) góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną (Iz 2,2). W Ewangelii sam Jezus prorokuje, że przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym (Łk 13,29), a św. Jan Ewangelista widzi wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków (Ap 7,9). Dzisiejsza masowa migracja przypomina w pewnym stopniu ten wielki tłum i może być postrzegana jako prefiguracja ostatecznego spotkania wszystkich z Bogiem i w Bogu.
 
We wspomnianym już wcześniej orędziu z 1995 r. Jan Paweł II podkreślał mocno, że Kościół jest sakramentem jedności dla całej ludzkiej rodziny oraz miejscem, gdzie migranci, których sytuacja wobec prawa jest nieuregulowana, powinni być przyjęci i uznani za braci i siostry. Zadaniem Kościoła lokalnego jest zmobilizować swoje działania w taki sposób, by przyjąć te osoby z miłością do własnych wspólnot. Człowiek nie może być nielegalny. Ma prawo mieszkać, pracować i wydawać swoje pieniądze tam, gdzie chce. Te osobowe prawa każdego człowieka muszą być respektowane. Migranci mają swoją godność ? pisze Jan XXIII w encyklice Pacem in Terris ? i praw tych nie utracili tylko dlatego, że zostali pozbawieni swojego ojczystego kraju lub z różnych innych przyczyn podjęli decyzję o jego opuszczeniu (PT, 105).
 
(...)
Wyświetlony 3992 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.