wtorek, 06 kwiecień 2010 11:41

Zabawy Europą

Napisane przez

Szczyt NATO, zakończony niedawno w Bukareszcie, nie był dla Sojuszu sukcesem. Największym zwycięzcą spotkania okazała się Rosja, formalnie nieobecna przecież w strukturach wojskowych Paktu.

 

Drugim wygranym stały się Niemcy, którym powiódł się zamiar okrojenia do niezbędnego minimum intencji Stanów Zjednoczonych, naciskających na rozszerzenie Paktu o Ukrainę oraz Gruzję. Co należy zauważyć, przeciwko włączeniu tych dwóch państw do tak zwanego ?Planu Działań na rzecz Członkostwa w NATO? wystąpiła też Francja.
 
Rosja protestowała z powodów oczywistych, postawę Berlina oraz Paryża determinowały starania o zachowanie poprawnych stosunków z Moskwą. Za każdą cenę, można powiedzieć. Francuski premier posłużył się nawet retoryką rodem z czasów zimnej wojny, stwierdzając wręcz, że zaproszenie do ?Planu? Gruzji i Ukrainy naruszyłoby równowagę sił w Europie.
 
Teatr dla gawiedzi
Dzięki podobnym kapitulacjom Moskwa uzyskała prawo głosu w sprawach wewnętrznych decyzji NATO ? jak to ujął publicysta ?Wall Street Journal?, swój komentarz tytułując NATO ugina się przed Rosją. W istocie: bez większego ryzyka popełnienia błędu można dziś twierdzić, że Zachód (precyzyjniej: Zachodnia Europa), z przyczyn rosnącej zależności energetycznej i surowcowej od sąsiada ze wschodu, ogranicza możliwości nie tylko działań, ale nawet wypowiedzi, krytykujących imperialne ambicje Rosji.
 
Gwoli precyzji należy, co prawda, dodać, że sekretarz stanu USA Condoleezza Rice, podpierając się opiniami większości rządów krajów wschodnioeuropejskich, ?ostro skrytykowała? stanowiska Francji i Niemiec, lecz było to wyłącznie przedstawienie dla medialnej gawiedzi, czyli zwyczajowe, pokazowe pustosłowie. Podobny teatr odstawił polski minister spraw zagranicznych, otwarcie ?grożąc? swoim kolegom z Paryża i Berlina, że pomijanie strategicznych interesów Polski na Ukrainie będzie miało swoje konsekwencje, gdyż Polska ma długą pamięć. Pamięć to dobra rzecz, ale by wygłaszać tego rodzaju ostrzeżenia, Polsce przydałyby się też znacznie dłuższe ręce.
 
Tak więc z udziału Ukrainy i Gruzji w NATO zrezygnowano, przy z konieczności wątłych popiskiwaniach ze strony prezydenta Kaczyńskiego oraz ministra Sikorskiego. Donald Tusk w tej sytuacji ograniczył się do bezpłodnych deklaracji, doskonale obrazujących jego ambicje, by za trzy lata osiąść na stolcu administratora wycinka Unii Europejskiej, ograniczonego Bałtykiem i Tatrami.
 
Kto rządzi w NATO?
Kwestia rozszerzenia NATO wrócić ma w grudniu, podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych krajów Sojuszu, lecz nie miejmy złudzeń: aspiracje Ukraińców i Gruzinów należy już teraz odłożyć, nie tyle na lepsze czasy, co w ogóle ad acta (wbrew pohukiwaniom sekretarza generalnego NATO Scheffera). A to, ponieważ w obliczu Rosji Amerykanie są jednak do bólu pragmatyczni ? stąd profity płynące ze ?strategicznego sojuszu? Moskwy i Waszyngtonu przeważą szalę na niekorzyść Kijowa i Tbilisi. Ukraina z Gruzją, wbrew globalnym interesom USA (oraz wbrew lokalnym interesom Polski), pozostaną w rosyjskiej strefie wpływów. Dokładnie tak, jak chcą Rosja ? i Niemcy.
 
Reasumując: w Bukareszcie lista rozbieżności w łonie NATO (konkretnie: między USA a Unią Europejską) uwidoczniła się w pełnej krasie. Bez wątpienia USA tracą w NATO pozycję hegemona. To z polskiego punktu widzenia źle, lecz prawdziwym niebezpieczeństwem dla Polski jest przejmowanie tej roli przez Berlin i aspirowanie Niemiec do roli politycznego oraz militarnego centrum Sojuszu.
 
(...)
Wyświetlony 3437 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.