Wyświetlenie artykułów z etykietą: Środki masowej dezinformacji

środa, 03 listopad 2010 18:57

Po co są media?

Zwykle odpowiada się naiwnie i standardowo, że są one po to, aby informować połeczeństwo o tym, co dzieje się w kraju i za granicą. Z drugiej strony same media starają się taką opinię podtrzymać. Opinię ?misji? informacyjnej, opinię ?bezstronności?, opinię ?fachowości? upowszechniają o sobie największe gazety i wszystkie programy radia i telewizji. Tymczasem, jak zauważa wielu ludzi bliżej znających rynek medialny, nic z tych rzeczy.

środa, 03 listopad 2010 18:51

Na granicy etapów

Posadę przecież mam w tej firmie/kłamstwa, żelaza i papieru./Kiedy ją stracę ? kto mnie przyjmie? ? pytał retorycznie Konstanty Ildefons Gałczyński w Refleksjach z nieudanych rekolekcji paryskich. To był rok 1945, kiedy w Polsce zaczynała instalować się komuna w swojej najbardziej złowrogiej postaci i stopniowo dławiła swobodę wypowiedzi.

środa, 03 listopad 2010 13:01

Środki masowej dezinformacji

Rozmowa z Rafałem Ziemkiewiczem

Jak rozumie pan pojęcie wolnych mediów, czyli mediów niezależnych?

Trzeba by się wdać w filozoficzne rozważanie, co to jest wolność i czy w ogóle istnieje wolność stuprocentowa. Moim zdaniem nie można zdefiniować całkowitej wolności, gdyż człowiek musi przecież być jakimiś zasadami skrępowany. Tak więc wolność mediów nie jest stanem zerojedynkowym ? można ją raczej mierzyć procentowo. Myślę, że media amerykańskie są wolne w około 50%, media zachodnioeuropejskie, powiedzmy, w 30%, polskie, powiedziałbym, w przedziale 10-15%. Jeszcze dwa lata temu powiedziałbym że w 20%, jednak uważam, że ten zakres wolności w polskich mediach zmniejszył się w ostatnim okresie.

środa, 03 listopad 2010 12:19

Oblicza serwilizmu

Coraz powszechniejsza jest opinia o płynącym ze strony mediów zagrożeniu dla demokracji i wolności słowa w Polsce. Część z nich, zamiast ?pilnowania? rządzących i uczciwego informowania społeczeństwa o działaniach władzy, a taka powinna być rola mediów w demokracji, zajmuje się zwalczaniem opozycji i narzucaniem społeczeństwu ?jedynie słusznych? poglądów. Następuje powrót do praktyk z czasów PRL, gdy media stanowiły integralną część systemu komunistycznego, a większość dziennikarzy było ?żołnierzami frontu ideologicznego?.

Jednym z powodów takiego stanu jest brak lustracji tego środowiska, mimo że w PRL z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa współpracowała większość dziennikarzy. Wielu z TW funkcjonuje w mediach nadal, a najbardziej wartościowi podobno zostali przejęci w latach 90. przez Urząd Ochrony Państwa i do dziś współpracują ze służbami specjalnymi. W niektórych mediach, przy dużym udziale dziennikarzy, wrócił PRL.

W artykule przedstawiam dwie postawy dziennikarskie (dane osobowe są tu mniej istotne). Pierwszą postawę, dziennikarza z czasów PRL, Jerzego M., opisał śp. Jerzy Dobrowolski w swoich pamiętnikach. Drugą postawę, często spotykaną dziś w mediach, reprezentuje Arkadiusz F., publikujący w lokalnym dzienniku ?Polska. Gazeta Wrocławska?. Fragmenty z jego cotygodniowej twórczości cytuję poniżej. Dodam, że mocodawcą Jerzego M. była władza komunistyczna, mocodawcą Arkadiusza F. Grupa Wydawnicza PolskaPresse, wchodząca w skład niemieckiego koncernu medialnego Verlagsgruppe Passau. 

Osobnik z brodą

W swoich Wspomnieniach moich pamiętników śp. Jerzy Dobrowolski, aktor, reżyser, satyryk i kabareciarz, wnikliwy obserwator życia w PRL, zamieścił m.in. opinię o Jerzym M. (dane osobowe na s.132 Wspomnień), jednym z tych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, którzy m.in. preparowali dla bezpieki radiowe nagranie z Radomia z 3 grudnia 1981 r. z posiedzenia Komisji Krajowej Solidarności. Poniżej obszerny fragment tej oceny:

Jest taki osobnik z brodą, który mówi o sobie ? Jerzy M. Z założenia Jerzy M. ? publicysta radia i TV ? używany jest, jak wielu jego kolegów, do kolejnych prób robienia wody z mózgów obywateli, udowadniania, czy ja wiem, że żaba jest w zasadzie jeleniem na przykład lub odwrotnie, w zależności od bieżących potrzeb partii, oraz do stałej apoteozy tej partii... Jot M. wyprzedził epokę i zdystansował kolegów. On pierwszy dostrzegł, że dotychczasowa rywalizacja między publicystami już wkrótce nie będzie wystarczająca dla utrzymania się nie tylko w czołówce, ale w ogóle w zawodzie, jeżeli tak to można nazwać. Zrozumiał, że nie wystarczy już samo wypełnienie gorliwie poleceń ? trzeba wykazać inicjatywę. Ale nie to stanowi o jego genialności. Na to już wpadło wielu. On jednak pierwszy dostrzegł, zrozumiał i wprowadził w czyn genialne, proste i teraz już oczywiste spostrzeżenie, że nie ma granic dla serwilizmu. Wszyscy zatrzymali się w strachu w pół drogi, sądząc, że to jest kres wytrzymałości ludzkich umysłów. Chwała ci za to, Jerzy M. Chwała ci za odwagę w odrzucaniu wszelkich oporów. Zwykle nie mówi się o was po nazwisku. Z czystej pogardy i zażenowania po prostu. O tobie nie wstydzę się jednak mówić głośno i po imieniu, i po nazwisku. Tak jest, nie wystarczy tylko nająć się do czyszczenia kanalizacji, trzeba być geniuszem, aby odrzuciwszy szmatę i szczotki, samemu, z własnej inicjatywy, na golasa, zacząć ją po prostu wylizywać

Chłopak z Zawidowa

Przed wyborami parlamentarnymi w 2007 r. powstaje ?Polska?, dziennik ogólnopolskiej Grupy Wydawniczej Polskapresse. Nowy dziennik objął swoim zasięgiem wiele regionów Polski: Dolny Śląsk, Pomorze, Lublin, Łódzkie, Małopolska, Mazowsze, Wielkopolska, Śląsk i Zagłębie. We Wrocławiu dziennik ten ukazuje się pod nazwą ?Polska. Gazeta Wrocławska?.

W pierwszym numerze redaktor naczelny Marek Twaróg zapowiadał: Drodzy Czytelnicy, rozpoczynamy wspólną przygodę z dziennikiem ?Polska Gazeta Wrocławska?. Nie służymy i nie będziemy popierali żadnej opcji politycznej ani żadnych polityków. Oczywiście mamy poglądy, ale w naszej pracy kierujemy się dziennikarską niezależnością. To lepiej przysłuży się demokracji niż kolejne gazety, które porzuciły swoje role i zabrały się za uprawianie polityki. Naszym dziennikarskim credo jest niezależność w myśleniu, uczciwość, dociekanie do prawdy oraz kontrolowanie każdej władzy.

Zastępcą redaktora naczelnego zostaje Arkadiusz F., wcześniej szef działu miejskiego byłego już ?Słowa Gazety Wrocławskiej?. W swoim inauguracyjnym artykule pisze m.in.: Jestem Dolnoślązakiem. Urodziłem się w Zawidowie, niewielkiej miejscowości na pograniczu polsko-czeskim, niedaleko od Zgorzelca. Do dzisiaj, w piątkowych wydaniach dziennika w dziale ?Opinie?, zamieszcza swoje opinie. Poruszając różne problemy lokalne, nie zapomina ?dokopać? opozycji. Poniżej wybrane niektóre fragmenty z jego twórczości.

(...)

środa, 03 listopad 2010 12:00

Kominiarze

Za słowa o krwi na rękach osób, które szczuły społeczeństwo na PiS, autorytety oburzały się, mó  wiąc, że Kaczyński przekroczył granice przyzwoitości. Jednak ci sami ludzie bez oporów pisali o krwi na rękach Ziobry i Kaczyńskiego po samobójstwie Barbary Blidy. Nie widzieli również nic złego w pisaniu o zagrożonej demokracji za rządów partii Kaczyńskiego.

środa, 03 listopad 2010 11:45

Przedwojenny dziennikarz

Jedną z ról odgrywanych przez media na współczesnej scenie życia jest ich za-angażowanie polityczne, czego nie sposób ani potępić, ani zabronić, wszyscy wszak korzystamy z wolności, w tym również do wyrażania swoich opinii w kwestii władzy i rządów. Sposób tego chorobliwego wręcz zainteresowania z użyciem brutalnych, bezwzględnych, a nawet poniżających metod skłania do postawienia po raz kolejny tytułowego pytania.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.