2008

czwartek, 11 marzec 2010 17:50

Chiński syndrom

Napisał
Niemal trzydzieści lat temu w filmie Blade Runner Ridley Scott przedstawił wizję przyszłości odbiegającą od typowych rozwiązań stosowanych w owym czasie w filmach fantastycznych. Metropolia, w której Harrison Ford ściga zbuntowane androidy, to gęsto stłoczone i upstrzone wielkimi neonami drapacze chmur, u stóp których rozkwita sieć chińskich knajpek z owocami morza, miniaturowych warsztatów, w których na poczekaniu wyrabia się sztuczne oczy, oraz straganów oferujących podrabiane zwierzęta. Gigantyczne ekrany migocą krzykliwymi reklamami, a obowiązującym językiem, w którym przekrzykują się sprzedawcy,  jest rodzaj chińsko-angielskiego żargonu.
czwartek, 11 marzec 2010 17:47

Na oślim poziomie, czyli riposta

Napisane przez
Zapewne przyjemniej miesza się z błotem publicznie i na łamach prasy ? rozszlochał się gorzko Adrian Nikiel, ponieważ nie zechciałem telefonicznie wytknąć nonsensów zawartych w publikacji Jego autorstwa, dla polemiki wybierając łamy ?Opcji na Prawo?.   Stefan Kisielewski zauważył kiedyś, że felietonista przypomina kozę, co to uparcie na pochyłe drzewo skacze. Ba! Cóż felietoniście czynić, gdy w charakterze pochyłego zgłasza się na ochotnika sam Adrian Nikiel? Po raz drugi z rzędu zgłasza się, jakby jednego klapsa było Mu mało? Zgłasza się, pochyla, pośladki wypina ? i w pochyle tym trwa, obłąkańczo domagając się dalszego ciągu? Do tego i pomroczność jasna wydaje się niezbędna, i ? ho ho! ? tupet trzeba mieć co się zowie. No i rozum zostawiać w szatni.   Niewątpliwie mój Szanowny Adwersarz zabłysnął ambicjami polemicznymi. Chciałoby się powiedzieć: język Jego chłoszcze jak bicz, słowa rażą niczym włócznie.…
czwartek, 11 marzec 2010 17:45

Nasza Rosja kochana

Napisał
 W swoim tekście, zamieszczonym w piśmie ?Myśl Polska?, Jan Engelgard zajął się bolesnym dla niego problemem niechęci Polaków wobec Rosji. Przepisał fragmenty artykułów z kilku pism i opatrzył je swoimi krytycznymi komentarzami. Nie mam nic przeciwko polemice, ale do tekstu, w którym nie ma w zasadzie argumentów, a zastępują je etykietki, trudno się ustosunkować. Ja akurat zostałem określony jako pewny siebie, gdy piszę o Gruzji (zgodzę się, choć w wydaniu autora miała to być gryząca ironia), a mój tekst ? jako infantylny. Ot, i cała polemika!   Przychylność autora wzbudził jedynie tekst naszego wydawcy z wrześniowego numeru ?Opcji?, ale nie sądzę, by jego samego pochwała z tej strony szczególnie ucieszyła.   Jest w tej składance parę zabawnych momentów. Pierwszy pojawia się już w leadzie: podkreślając odkrytą przez siebie anachroniczność myśli autora ?Kontry?, komentator najwyraźniej myli dwóch braci Mackiewiczów: Józefa i…
czwartek, 11 marzec 2010 17:41

Kokon (I): Nieformat

Napisane przez
 Tuż za zjazdem z autostrady ulica spadała lekko w dół, wylewając się na rozległy plac przed halami handlowymi. Zdjąłem nogę z gazu i wyprostowałem się w siedzeniu. Poszukiwanie wolnego miejsca pod supermarketem w piątkowe popołudnie to prawdziwe wyzwanie. To próba połączenia cierpliwości kierowcy walca ze zwinnością konika polnego. Podczas gdy żołądek rozpaczliwie walczy z truciznami całego świata, ty musisz z niezmąconym spokojem grać swoje, aby w odpowiednim momencie jednym ruchem nakryć łapą wyłuskaną przestrzeń i zagarnąć ją pod siebie. Wolno prowadziłem samochód, uważnie zamiatając wzrokiem zapełnione szczelnie alejki.   Skręciłem ponownie w lewo. No i nic ? zatkane. Piątkowa zaraza obsiadła wszystko. Zmrużyłem oczy. Te setki samochodów stojących w bezmyślnych szeregach, one nie tworzą jakichkolwiek kompozycji czy nawet sensownej symetrii. Może dlatego jest tu tak brzydko.   ? Będzie wyjeżdżał ? jęknęła żona, kiwając się na siedzeniu. Pomagała siłą woli jakimś…
czwartek, 11 marzec 2010 17:38

Od redakcji

Napisane przez
Redaktorzy ?Opcji? poświęcili się i w celu zbadania, jak naprawdę wyglądają Chiny, poszli w ślady Marco Polo, udając się tam osobiście. Część efektów ich spotkań z Państwem Środka zamieszczamy w tym numerze. Odkrywamy Chiny zdecydowanie odmienne od naszych wyobrażeń i medialnego obrazu. Jednocześnie śmiało zmierzające ku nowoczesności i czerpiące ze świata zewnętrznego to, co przydatne, ale odrzucające to wszystko, co narzucone i niezgodne z tysiącami lat ich rozwoju. Komunizm zdaje się tam jedynie pustą atrapą, niemającą praktycznie wpływu na dynamikę kraju pretendującego obecnie do miana najważniejszego imperium świata. Przez dziesięciolecia karmieni byliśmy lękiem wobec żółtego zagrożenia, możemy jednak już teraz nieco spokojniej patrzeć w przyszłość. Historia tak jakoś zadziwiająco zakręciła, że obecnie zamiast przerażającego chińskiego smoka mamy do czynienia z zapracowanym biznesmenem, dumnym ze swojego kraju, ale nieskorym do międzynarodowych awantur, choćby dlatego, że psułoby to interesy. Centrum świata ? jeśli można…
czwartek, 11 marzec 2010 17:36

Elitarna głupota

Napisane przez
Z uwagą, ale i z irytacją śledzę, co dzieje się w polskiej polityce i mediach. Mieszkając od ponad 20 lat w USA, na pewno nie dostrzegam wielu niuansów życia politycznego w kraju, ale pewne rzeczy widzę wyraźniej. Mój niepokój budzi sposób, w jaki spora część elit politycznych i prawie wszystkie media odnoszą się do najwyższych instytucji państwowych: Sejmu, rzadu i prezydenta. 
Z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim rozmawia Łukasz Adamski.
czwartek, 11 marzec 2010 17:30

Generał Wallenrod i nowi towarzysze

Napisane przez
Przed kolejną rocznicą wprowadzenia stanu wojennego pisarz Stefan Chwin, zniecierpliwiony zapewne przedłużającymi się procesami przeciw generałom stanu wojennego, oskarżeniami prokuratorów i działalnością historyków IPN, postanowił udzielić paru wskazówek narodowi, jak należy traktować gen. Wojciecha J. w kraju przecież katolickim, kierującym się Dekalogiem, moralnością chrześcijańską i miłosierdziem. Więcej nawet, podsunął rady, jak sprawę polubownie załatwić, biorąc na siebie cześć odpowiedzialności za stan wojenny, zdjąć część winy z generała, wczuwając się w jego rolę, jako postaci tragicznej, uwikłanej w zależność od Moskwy, a zarazem ratującej nas, być może, od większej katastrofy i powszechnej klęski. Proponuje to w artykule „My, Ablowie czyści jak łza” i w odpowiedzi na polemikę Rafała Ziemkiewicza pt. „Towarzysz Rafał ma głos” („Rzeczpospolita”, 18 X 2008), gdzie powiada: wbrew temu, co pisze Ziemkiewicz, nie bronię Jaruzelskiego, proponuję po prostu, by każdy z nas choćby na minutę postawił się na…
czwartek, 11 marzec 2010 17:28

Czas kręcenia lodów?

Napisane przez
Trzeba mieć wystarczająco dużo zdrowia, żeby chorować – to niezwykle popularne powiedzenie, między Odrą a Bugiem brzmiało do niedawna bardzo banalnie. Dziś nie ma w nim banalności za grosz. Jest za to realna groźba, że już wkrótce do w miarę bezpiecznego chorowania samo zdrowie może okazać się niewystarczające. Że potrzebny jeszcze będzie do tego odpowiednio zasobny portfel.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.