niedziela, 01 sierpień 2010 11:47

Herezja towianizmu

Napisane przez

Do najbardziej zagadkowych postaci w historii Polski należy Andrzej Towiański. Nie tylko ze względu na swoją osobę. Bo dla jednych jest on tajnym agentem Moskwy mającym za zadanie zdemoralizować Wielką Emigrację, a przez to odciągnąć ją od wszelkiego działania na szkodę Cesarstwa, dla innych zaś wielkim myślicielem, filozofem równym wielkim swojej epoki, dla jeszcze innych ? maniakiem, wariatem, mitomanem i psychopatą zarazem.

Zagadkowa jest również jego nauka, ale po wnikliwszym oglądzie treści okazuje się, że nie aż tak bardzo. Za to postać samego Towiańskiego jawi się w nowym świetle.
Określenie: "zagadkowy" nie jest w przypadku Towiańskiego bezzasadne. Niewiele o nim wiadomo, przynajmniej do momentu ogłoszenia przez niego misji w Paryżu w 1841 r. Nie ma nawet pewności co do daty jego urodzin. Ot, niby drobiazg, ale pokazuje, z jakim zjawiskiem mamy do czynienia. Istnieją tu trzy wersje: 1) 1 I 1799 ? co podaje sam Towiański; 2) 21 XII 1788 ? co podają księgi parafialne; 3) 24 XII 1788 ? co widnieje w metryce.
Przyjmuje się, że urodził się w Antoszwińcu niedaleko Wilna w rodzinie szlacheckiej. Uczęszczał na Uniwersytet Wileński, gdzie studiował na Wydziale Literatury i Sztuk Wyzwolonych, aby po dwóch latach przenieść się na Wydział Prawa. Od tego też okresu datuje się jego przyjaźń z Ferdynandem Guttem, późniejszym swoim szwagrem, w którego domu rodzinnym mieściła się loża masońska "Gorliwy Litwin". Po studiach przez 10 lat pracował w sądzie wileńskim, potem jednak dość nieoczekiwanie przeniósł się na wieś, do swoich włości, gdzie ponoć przeprowadził szereg reform, jak np. zniesienie pańszczyzny. Według współczesnych Towiańskiemu źródeł przeniesienie to spowodowane było objawieniem misji w wileńskim kościele oo. Bernardynów. Jego pierwszymi uczniami byli: żona Karolina, wspomniany już F. Gutt oraz malarz Walenty Wańkowicz.
W międzyczasie ślad jego można znaleźć w Petersburgu, Czechach, Niemczech i Belgii. Tam nawiązał pierwsze kontakty z emigrantami, m.in. z generałem Janem Skrzyneckim, któremu później dedykuje, a na polach Waterloo ofiarowuje, swoje główne dzieło ? Biesiadę. Wszystko wskazuje na to, że właśnie podczas tych podróży jego nauka nabrała ostatecznego kształtu. Krótko bawi Towiański w Paryżu, ale była to podróż wyjątkowo dla niego owocna. Jak się wydaje, to ona zaciążyła na dalszych losach. We Francji poznaje nastroje emigrantów, twórczość Mickiewicza, a zwłaszcza jej warstwę metafizyczno-religijną, pragnienie "dopełnienia" katolicyzmu oraz profetyczne oczekiwanie przyszłości w osobie tajemniczego człowieka o imieniu "czterdzieści i cztery". Na pewien czas wraca do Antoszwińca, aby ponownie pojawić się w Paryżu na początku roku 1841.
Działalność Towiańskiemu ułatwiła z pewnością sytuacja Wielkiej Emigracji. Po 10 latach od upadku Powstania Listopadowego jej stan duchowy, a po części materialny przedstawiał się żałośnie. Liczono na chwilowy pobyt na obczyźnie i rychły zbrojny powrót do kraju, a tymczasem nic tego nie zapowiadało.
Znaczna część emigrantów we Francji, gdzie było ich najwięcej, utrzymywała się z rządowych zapomóg, które były tak niskie, że w przypadku szeregowców i szarż niższych starczały zaledwie na przeżycie. Szerzyły się choroby i przypadki śmierci. Kto mógł, wracał do kraju po ogłoszeniu przez cara amnestii. Było to życie jakby w zawieszeniu, obok toczących się wydarzeń, na które nie miano wpływu.
Część energii pochłaniały kłótnie co do koncepcji przyszłej Polski. Efektem ? rozbicie emigracji na wiele zwalczających się partii i koterii. Do najważniejszych należały: Komitet Narodowy Polski, Towarzystwo Demokratyczne Polskie, Hotel Lambert, Gromady Ludu Polskiego, Zjednoczenie Emigracji Polskiej oraz kręgi wolnomularskie. O sile tych ostatnich niech świadczy fakt, że to one były organizatorem nieudanej wyprawy zbrojnej płk. Józefa Zaliwskiego z Galicji do Królestwa w 1833 r.
Masoneria lansowała koncepcję Polski jako przewodnika wszystkich narodów na drodze do Królestwa Bożego. Modne też były idee ruchu karbonarskiego oraz takich myślicieli jak J. Hoene-Wrońskiego (unia mesjanistyczna), B. Trentowskiego, E. Swedenborga, P. Vintrasa i Saint-Simona. Modna, i to nie tylko na salonach, była też kabała. Powstała w XIII w. wśród hiszpańskiego żydostwa "nauka" sprowadzała się do czarów i zabobonów. Jej korzenie tkwiły w oczekiwaniu na mesjasza oraz w wierze w możliwość opanowania świata astralnego, będącego w istocie światem demonów wpływających na życie na Ziemi. Do ich opanowania służyły zaklęcia. Kabała to również magia liczb i liter, szczególnie w imionach własnych. Jeden z najwybitniejszych kabalistów ? E. Levi napisał: tylko kabała zawiera pojednanie rozumu z wiarą.
Kabalistami byli m.in. J. Hoene-Wroński, z niej wywodzący reformy nauk w celu stworzenia nauki syntetycznej, oraz Mickiewicz, wieszczący mesjanizm polski. W tym ujęciu kabała miała być wyższym, ezoterycznym stopniem chrześcijaństwa. Faktycznie była to próba syntezy judaizmu z chrześcijaństwem, co w praktyce sprowadzało się do podważania tego drugiego od wewnątrz.
Z drugiej strony katolicyzm dla emigrantów był jedyną siłą zachowania polskości i przeciwwagą wobec wpływów libertynizmu, idei rewolucyjnych i masońskich. Jasne, że podważenie wpływów Kościoła ułatwiało tym siłom wpływ na kilkunastotysięczną emigrację polską. Należy jednak dodać, że nieprzychylnie do Kościoła nastawiła emigrantów encyklika Cum primum Grzegorza XVI (1832), skierowana do biskupów Królestwa Polskiego, a krytykująca Powstanie Listopadowe.
Właśnie w takim momencie na scenie pojawia się Andrzej Towiański, przedstawiający się Mickiewiczowi jako wysłannik Boga. Na dowód zobowiązuje się wyleczyć chorą psychicznie żonę poety ? Celinę. Sam Mickiewicz znajdował się w stanie depresji, na którą złożyły się ? oprócz choroby żony ? nostalgia za krajem, a nade wszystko impotencja twórcza. Towiański mianował Mickiewicza Wodzem Sprawy Bożej na ziemi ? jak określał swoją misję. Do uczniów Towiańskiego zaliczali się m.in.: Juliusz Słowacki, Seweryn Goszczyński, Tankredo Canoniko (senator, profesor prawa karnego w Rzymie), Dominik Santagata (profesor uniwersytetu w Bolonii) czy Attilo Begey (adwokat z Turynu). Miał Towiański również wrogów, przede wszystkim wśród księży Zgromadzenia Zmartwychwstańców (Piotr Semenenko, Hieronim Kajsiewicz, Aleksander Jełowiecki). Było to typowo polskie zgromadzenie, założone w 1836 r. przy współudziale m.in. Mickiewicza.
(?)
Marek Mróz
Wyświetlony 6343 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.