sobota, 13 luty 2010 21:38

Rządy motłochu

Napisane przez
W  dniu kolejnej rocznicy rozpoczęcia Powstania Warszawskiego w telewizji można było usłyszeć, że jednym ze skutków 63 dni walk w stolicy było wyniszczenie polskich elit, co miało być argumentem przeciwko decyzji o insurekcji w Warszawie. Brzmiało to tak, jakby tych ludzi wymordowali powstańcy. Zdanie to wygłaszali prezenterzy telewizyjni, którzy z racji swojego zawodu, muszą znać się na wszystkim, co skutkuje tym, że nie znają się na niczym. Twierdzenie to jest nieprawdziwe. Zwykle podaje się, że w Warszawie zginęło w trakcie Powstania do 200 000 ludzi. Po pierwsze ofiarami nie byli wyłącznie przedstawiciele elity, po drugie warstwa przywódcza II RP liczyła znacznie więcej głów niż ta, przerażająca liczba zabitych. Być może dziennikarzom, dla których cały świat to parę ulic w Warszawie, trudno zrozumieć, że stolica to jeszcze nie całe państwo ciągnące się od Gdyni po Lwów, od Wilna po Kraków, od Poznania po Pińsk.

 

Od czasów wykształcenia się stanu szlacheckiego, warstwą przywódczą w Rzplitej była szlachta. Na niej też spoczywał ciężar obrony państwa i to ona ponosiła ofiary. Na wojnie, nawet w zwycięskich bitwach, ludzie giną, a nie rodzą się. Czasem jako jedną z przyczyn kryzysu wojskowości polskiej w II połowie XVII wieku wymienia się upływ najlepszej krwi, właśnie krwi szlacheckiej, w czasie niemal nieprzerwanych wojen trwających ponad pół wieku, od bitwy pod Żółtymi Wodami w 1648 r. podczas powstania Chmielnickiego, po pokój w Karłowicach w 1699 r. kończący wojny z Turcją. Rozpoczęta w następnym roku Wojna Północna oznaczała kolejne straty. Nie twierdzę, że szlachta nie miała wad, ale niewątpliwie był to stan, który coś od państwa brał, choćby uprzywilejowaną pozycję polityczną i gospodarczą, ale też coś państwu dawał, np. zapewniał obronę.
 
W ostatnich latach istnienia I Rzeczypospolitej szlachtę było stać na próbę naprawy państwa, której ukoronowaniem miała być Konstytucja 3 Maja, wojnę w obronie Rzplitej z Rosją, Insurekcję Kościuszkowską. W latach zaborów szlachta była tą warstwą, która dążyła do odzyskania utraconej państwowości, choćby składając kolejną daninę krwi w Powstaniu Listopadowym i Styczniowym. Nie jest przypadkiem, że Józef Piłsudski, powszechnie uznawany za osobę najbardziej zasłużoną w dziele wybicia się na niepodległość, był szlachcicem. Szlachta była tą warstwą, która ukształtowała wartości wyznawane przez elitę II RP.
 
Podczas II wojny światowej Niemcy i ZSRS prowadziły politykę niszczenia warstwy przywódczej narodu polskiego. Ale w przeszłości warstwa przywódcza również ponosiła ofiary, można nawet powiedzieć, że straty w tej grupie były zjawiskiem zwyczajnym, wiązały się z każdą wojną i każdym zrywem niepodległościowym. Oczywiście, nigdy wcześniej elita nie była na taką skalę i z taką determinacją likwidowana. Jednak w ostatecznym rozrachunku liczą się głowy, nieważne czy ktoś zginął w Powstaniu Styczniowym, czy został rozstrzelany w Katyniu.
 
(?)
Wyświetlony 2953 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.