sobota, 13 luty 2010 21:48

Zimbabweńska szkoła ekonomiczna

Napisane przez
Skończyły się pieniądze w Zimbabwe. Fizycznie, po prostu ich nie ma. Jednak wobec galopującej z prędkością światła inflacji rząd trzyma się jedynej słusznej opcji mającej zniwelować kryzys walutowy: drukować! I jeszcze raz drukować, ile się da. Przecież każdy zdroworozsądkowo myślący wie, że jak czegoś nie ma, to trzeba to wyprodukować. Tak też i tutaj. I drukowali, i skreślali (drukowali banknoty o kilkunastu zerach, w ostatnim banknocie skreślili nawet dwadzieścia trzy zera, bo się nie mieściły na banknocie. Próbowano w telewizji podawać komunikaty, jak czytać te nominały, i mimo ich określonej wartości podawano faktyczną liczbę, która w danym dniu obowiązuje na banknocie. Niewiele to jednak dawało.

 

Nie pomagała nawet telewizyjna propaganda. Minister od upadłych finansów w telewizorze opowiadał za każdym razem o przejściowych problemach polityki monetarnej, które są skutkiem kolonializmu oczywiście i sankcji wobec kraju (urojonych rzecz jasna, bo nikt o żadnych sankcjach nic nie wie). Potem ten sam minister stwierdził, że z inflacją w Zimbabwe dzieje się coś bardzo dziwnego, bo nawet on (wykształcony ekonomista) nie wie już nawet, jak się nazywa jedynka z pięćdziesięcioma sześcioma zerami. Więc jedynym wyjściem z tej skomplikowanej sprawy jest rezygnacja z podawania comiesięcznych danych na temat inflacji. On sam powiedział też, że już więcej na temat rozmiarów inflacji wypowiadać się nie będzie, i prosi, by tego nie analizować, gdyż wymyka się to nawet matematyce.
 
Jako misjonarz niosący ten kaganek oświaty zaproponowałem stałą nazwę na wysokość inflacji: mechagodzilion, ale kto tu słucha białego kolonialisty? Kłopoty zaczęły się w momencie konfrontacji klasycznej ekonomii z ekonomią afrykańską. Chicago boys contra Harare boys. Niemcy, którzy drukowali, ku uciesze kolekcjonerów, zimbabwańskie dolary, stwierdzili, że już nie będą tego robić. Powód zgoła prozaiczny: bo rząd Roberta Mugabe im nie płaci za te usługi. Niemcy więc, żądając natychmiastowej zapłaty za dotychczasowe usługi, przerwali dostawy papieru do druku banknotów. Każdy ekonomista zaproponowałby w tej sytuacji kilka alternatywnych sposobów wyjścia z tej konfliktowej sytuacji. Ale na pewno nie wpadłby na pomysł zgoła prozaiczny, mogący narodzić się tylko w szkole ekonomicznej przez Harare boys. Zaproponowali oni rządowi Niemiec, by jednak trochę tego papieru im wysłać, to oni natychmiast na nim wydrukują pieniądze i uregulują dług! Zdziwieni byli wszyscy, że Niemcy się nie zgodzili!! Ale z tymi Niemcami zawsze pod górkę!!! No i tak właśnie skończyły się w Zimbabwe pieniądze.
 
(?)
Wyświetlony 4554 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.