sobota, 13 luty 2010 21:59

Czarna legenda Polski

Napisał
Ciągle żywe fatalne stereotypy o Polsce i Polakach zwykle prowadzą nas do dobrodusznego wniosku, że jest to jedynie wynik braku wiedzy o nas i naszym kraju. W jakiejś mierze na pewno tak. Sama ignorancja nie jest jednak mechanizmem aż tak kreatywnym i wydajnym, by za jej sprawą nieustannie wytwarzane były coraz liczniejsze, masowe produkty służące krzewieniu naszego jak najgorszego wizerunku.

 

Bywa, że negatywny obraz narodu jest wynikiem jakiegoś procesu lub zdarzenia. Wtedy, jako społeczna reakcja na coś, fatalny wizerunek powstaje spontanicznie. Amerykańskie dowcipy o Polakach pojawiły się w czasie, gdy duża fala emigracji z Polski zbiegła się z analogiczną falą irlandzką. Przybysze z Munsteru, Ulsteru czy Leinsteru już na starcie mieli przewagę nad naszymi, gdyż świetnie znali język nowej ojczyzny. Swoją drogą ? pomysłodawcy Polish jokes nie byli tytanami intelektu, skoro samą nieznajomość angielskiego utożsamili z umysłową ociężałością.
Pośród umysłów prostych stereotyp może się zrodzić na gruncie wydarzenia nagłośnionego przez media. Takiego, jak zastrzelenie przez polską policję weterynarza w czasie obławy na zbiegłego z zoo tygrysa, pobicie rekordu promili alkoholu we krwi lub własnoręczne odcięcie sobie głowy piłą mechaniczną w celu wygrania zawartego chwilę wcześniej zakładu. Tak spektakularne, indywidualne wyczyny naszych rodaków oczywiście skutkują jakimś wyobrażeniem o Polakach. Lecz ustrzelony kilka lat temu weterynarz nie był Żydem, badana krew nie została spuszczona z ofiar pogromu, pijaczek z piłą nie zdekapitował się w ramach wyszydzania judejskich tradycji. Brednie o wyssanym z mlekiem matki antysemityzmie, kolaboracji z Hitlerem czy współsprawstwie Holocaustu nie są więc wynikiem jakiegokolwiek zdarzenia tego rodzaju.
 
Oczernianie swoich przeszłych, obecnych czy potencjalnych ofiar jest składnikiem polityki równie starym, jak cywilizacja. Wieki po chrystianizacji Polski krzyżacy głosili w Europie, że jesteśmy fałszywymi chrześcijanami, co miało sprzyjać napływowi ochotników do rozprawy z naszym dzikim, rządzonym przez poganina krajem. Dwoje głównych architektów unicestwienia Rzeczypospolitej, Fryderyk II i Katarzyna II, nie szczędziło złota na opłacenie usług najgłośniejszych ?moralnych autorytetów? osiemnastowiecznej Europy. W opinie Woltera, D?Alemberta czy Diderota ówczesne elity wsłuchiwały się tak samo pilnie, jak uważająca się za inteligencję gawiedź spijająca dziś z ust słowa Michnika czy Grossa.
 
Tworzenie i kolportowanie jak najgorszych opinii o kimś często ma cele dalekosiężne, wiąże się też jednak z możliwością uruchomienia w dowolnym momencie ?arsenału specjalnego?. Sięga się do niego wtedy, gdy opinia publiczna w danych krajach urobiona jest już dostatecznie, a konstelacje politycznych faktów wyglądają akurat, dla danego celu, wyjątkowo korzystnie. W drugiej połowie lat trzydziestych sytuację taką poznała Czechosłowacja. Niemiecka agentura wpływu przez cały okres międzywojenny sączyła do umysłów Francuzów, Anglików czy Włochów obrazy męczeństwa pruskiej ludności, zamieszkałej w Sudetach i odciętej od macierzy krwawiącą granicą. Bez tego wytrwałego przyprawiania gęby Czechom rozbiór ich kraju nie poszedłby równie gładko, jak za sprawą układu monachijskiego. Tej politycznej zbrodni opinia publiczna Zachodu przyglądała się jednak z obojętnością, a czasem wręcz satysfakcją. Od lat informowana była przecież, że Czesi ciemiężą Niemców, okupują ich ?historyczne, narodowe terytoria? i gotowi są rozpętać kolejną światową wojnę w imię dalszej eksploatacji ziem zawsze należących się Rzeszy. W 1938 taki pogląd, kształtowany przez ludzi Stresemana i Hitlera, okazał się być na rękę przywódcom Francji i Wielkiej Brytanii. Wytrwałe oczernianie Czechów przyniosło Niemcom sowitą nagrodę. Jeśli nie liczyć pensji własnych propagandystów i paliwa do pojazdów ? za darmo połknęli jedno z najbogatszych państw Europy, przejęli sprzęt jego nowoczesnej armii i otoczyli od południa Polskę ? cel kolejnej agresji.
 
(?)
Wyświetlony 4082 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.