czwartek, 18 luty 2010 21:29

Sowiecka partyzantka

Napisane przez
Kenneth Slepyan w książce pt. Partyzanci Stalina skupił się przede wszystkim na naświetleniu trzech problemów: "napięcia między kontrolą państwa a samodzielnością ludności, podstawowej roli tożsamości w rozumieniu doświadczenia wojennego oraz określeniu przynależności do ruchu partyzanckiego". Posłużyłem się cytatem, aby pokazać, zupełnie niepotrzebną manierę przytrafiającą się profesorowi z Kentucky polegającą na opisywaniu zjawisk nadmiernie skomplikowanym językiem. Trzeba jednak przyznać, iż wskazane postulaty badawcze udało się w dużej mierze Autorowi zrealizować.

Książka dość dobrze przedstawia obraz sowieckiej partyzantki w czasie II wojny światowej. Początkowo działania partyzanckie mięli podejmować jedynie ludzie związani z władzami. Taka koncepcja była podyktowana obawą Kremla, że duże, spontanicznie organizujące się oddziały mogą nie poddać się kontroli Moskwy, a nawet podjąć działania antysowieckie. Dopiero we wrześniu 1942 r. Kreml podjął decyzję o włączeniu do partyzantki jak największej liczby ludności. Działanie partyzantów ułatwiały bardzo małe siły o drugorzędnej wartości bojowej przeznaczane przez Niemców do okupacji zajętych terytoriów. Partyzantka sowiecka miała według założeń przede wszystkim utrzymywać się sama, co oznaczało, że dostawy z nieokupowanej części kraju były niewielkie, a oddziały cierpiały na niedostatek nie tylko broni, amunicji, materiałów wybuchowych, ale i odzieży. Początkowo bardzo szeroko interpretowano współpracę z wrogiem. Zdarzało się, że mordowano rodzinę osoby uznanej za kolaboranta, łącznie z dziećmi. Bardzo dobrym zabiegiem Autora było przedstawieniesowieckiej propagandy dotyczącej partyzantów. Dzięki temu ukazał przeplatanie się w systemie totalitarnym dwóch światów: rzeczywistego i propagandowej fikcji oraz ich wzajemnego oddziaływania.

 
Praca nie jest wolna od wad. Szkoda, że dotyczą w dużej mierze spraw związanych z naszym krajem. Jak zwykle autorzy map nie poradzili sobie z racjonalnym oznaczeniem granic Polski. Oto dowiadujemy się, że Polska znajdowała się po zachodniej stronie granicy sowiecko-niemieckiej ustalonej po IV rozbiorze naszego państwa. Amerykański profesor w jednym szeregu wyliczył ?często mordercze? działania zbrodnie na Kresach Sowietów, ?nazistów?(!), ?polskich i ukraińskich nacjonalistów?, co jest poważnym nadużyciem i zaciemnia problemy występujące na południowo wschodnich rubieżach naszego państwa. Jak zwykle schematycznie traktuje problem antysemityzmu, każdy objaw niechęci do Żydów określa jako antysemityzm, ale nie wspomniał np. o tym, że Żydzi witali radośnie Armię Czerwoną po 17 września 1939 r. wkraczającą na ziemie polskie. (Uznał też Stalina za antysemitę, co jest błędnym uproszczeniem, zacierającym różnice w stosunku do Żydów Hitlera i Stalina, o czym pisał choćby Arno Lustiger w książce pt. Czerwona księga). Wydaje się, że zbyt mało miejsca poświęcił kwestiom politycznym z jakimi wiązało się istnienie partyzantki sowieckiej na Kresach, a nawet jej wtargnięciu podczas rajdów na terytoria na zachód od Bugu. Szkoda, że nie pokusił się o odpowiedź na pytanie: czy była to działalność partyzancka, agresja, okupacja.
 
Autor kilkakrotnie wspomina o sowieckim oddziale partyzanckim Tewje Bielskiego, odpowiedzialnego za mord na Polakach we wsi Naliboki. O tej zbrodni wspomina jedynie w przypisie tłumacz lub wydawca, a nie sam amerykański uczony. Slepyan przytacza opinie jednego z sowieckich dowódców partyzanckich na temat oddziału Bielskiego. Według niego, była to banda rabusiów, której celem była tylko ochrona Żydów.
 
Zastrzeżenie budzi wykorzystanie niemal wyłącznie źródeł archiwalnych wytworzonych przez Sowietów. Wydaje się, że źródła niemieckie mogłyby wnieść do pracy wiele ważnych informacji, choćby o skutkach dywersji i sabotażu. Brakuje też opisów akcji: wysadzania mostów, torów kolejowych, atakowania Niemców itd. Z pewnością wiele z nich miało bardzo prozaiczny przebieg, ale mogłyby ?ożywić? w większym stopniu sowieckiego partyzanta, niż suche dane liczbowe, tym bardziej, że trudno je uznać za w pełni wiarygodne, skoro Autor przytaczał je zazwyczaj za oficjalnymi danymi. W tego typu pracy chciałbym przeczytać też więcej informacji o życiu codziennym partyzantów.
 
Mimo wskazanych wad, jak na Amerykanina, to całkiem dobra praca i warto po nią sięgnąć.
 
Kenneth Slepyan, Partyzanci Stalina, Poznań 2008, ss. 476.
Wyświetlony 3017 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.